Katalończycy muszą się obudzić w Lidze Mistrzów, bo LaLiga to za mało! Zwycięstwo nad Betisem było pięknym preludium, ale teraz na Camp Nou (a raczej na ich domowym obiekcie) czeka bój o wszystko z niemieckim uśpionym gigantem. Czy forma strzelecka z ligi przełoży się na europejską presję, czy znowu będziemy świadkami dramatu godnego najgorszych lat?

Barça musi wspiąć się po szczeblach Ligi Mistrzów, zanim będzie za późno
Monumentalne zwycięstwo Barcelony na wyjeździe z Realem Betis (gdzie strzelali jak na zawołanie) ugruntowało ich pozycję na szczycie tabeli LaLiga. To idealny moment, by przenieść tę dominację, tę „flow”, do Ligi Mistrzów. Problem polega na tym, że europejskie puchary to zupełnie inna bajka, a zespół Hansiego Flicka, mimo że teoretycznie „mocny”, jest obecnie na 18. miejscu w tabeli, ledwie jeden punkt nad strefą eliminacji. Pedri i spółka muszą zrozumieć, że ligowa passa trzech zwycięstw musi znaleźć swoje odzwierciedlenie w Europie. Porażka albo nawet remis w kluczowym meczu może oznaczać grę w eliminacjach, a to – mówiąc językiem futbolowym – jest strata dwóch dodatkowych okienek w kalendarzu i sygnał, że projekt Flicka nie chwyta.
Z drugiej strony mamy Eintracht Frankfurt, który zaliczył weekend rodem z koszmaru. Upokarzająca klęska z RB Lipsk w Bundeslidze pod kopułą trenera Dino Toppmöllera przedłużyła serię bez zwycięstwa do trzech spotkań. „Orły” zebrały zaledwie cztery punkty w pięciu kolejkach Ligi Mistrzów, co plasuje je na 28. pozycji w ogólnym zestawieniu – fatalnie. Jedyne, co może dawać im cień nadziei, to wspomnienia z 2022 roku, kiedy to zjawili się na Camp Nou niczym burza, wyeliminowali Barçę z ćwierćfinału i ostatecznie sięgnęli po historyczny tytuł Ligi Europy. Czy ten demon przeszłości powróci, czy to Katalończycy ostatecznie zamkną im drogę na wiosnę?
Kto iskrzy, a kto musi się obudzić? Kluczowi gracze w ogniu
Forma strzelecka Ferrana Torresa jest obecnie nie do podważenia. Ten Hiszpan strzelił cztery bramki w dwóch ostatnich meczach, włączając w to hat-tricka. Jest czołowym strzelcem klubu z 13 golami we wszystkich rozgrywkach – statystyka imponująca, choć warto zauważyć, że wciąż ma na koncie dziewięć niewykorzystanych „dużych szans”. Przy średniej ocenie FotMob 7.54 w LaLiga, 25-latek jest typowany do odegrania kluczowej roli. To on ma być motorem napędowym.
Dla Eintrachtu Frankfurt głównym architektem gry jest Fares Chaibi. Algierczyk to mózg operacyjny zespołu, lider pod względem asyst (6) i najlepszy kreujący sytuacje (23 kluczowe podania). Jego solidna postawa (średnia ocena 7.35 w lidze niemieckiej) przyciąga spojrzenia skautów z całej Europy. Taki zawodnik, potrafiący wykreować przestrzeń w środku pola, będzie kluczowy, by przełamać obronę Blaugrany.
Zmiany w składach: Powrót Króla i bolesne absencje
Hansi Flick miał komfort, by dać odpocząć swoim gwiazdom, zwłaszcza Raphinhi i Robertowi Lewandowskiemu, w niedawnym meczu z Betisem, co było czystym taktycznym majstersztykiem. Oczekuje się, że ten duet od razu wskoczy do wyjściowej jedenastki, zajmując miejsca na boisku zamiast Roony’ego Bardghjiego i Marcusa Rashforda. Co ważniejsze, Flick zasygnalizował możliwość powrotu kapitana, Manuela Neuera, do kadry meczowej – choć prawdopodobnie tylko na ławce rezerwowych. To zawsze buduje morale. Niestety, obrona i środek pola mają poważne luki: Ronald Araújo, Gavi oraz Dani Olmo nadal pozostają poza grą. To nie są drobne osłabienia; to kluczowe filary drużyny.
Sytuacja w obozie SGE jest dramatyczna, a Dino Toppmöller musi kombinować bez swojego najskuteczniejszego napastnika, Jonathana Burkardta, który będzie leczył kontuzję aż do Nowego Roku. Gwoździem do trumny była kontuzja Michy’ego Batshuayi podczas ostatniej kompromitacji z Lipskiem – poważny uraz stopy ogranicza ofensywne opcje Frankfurckiego zespołu do absolutnego minimum. Trudno oczekiwać cudów od osłabionego ataku przeciwko Barcelonie, która na własnym obiekcie zwykle dominuje.
Kto wygra ten pojedynek o odrodzenie w Europie?
Mając na uwadze zabójczą formę strzelecką Barçy i absolutny kryzys formy w Eintrachcie Frankfurt – zwłaszcza po tak upokarzającej porażce w Bundeslidze, i przy kłopotach kadrowych z kluczowymi napastnikami – trudno jest postawić przeciwko gospodarzom. Barcelona ma wszystko, by awansować. To idealna szansa, by nie tylko odrobić straty punktowe, ale także symboliczną zemstę za tamtą bolesną eliminację z sezonu 2021/2022. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Katalończycy powinni wyjść z tego dwumeczu zwycięsko i ruszyć w górę tabeli Ligi Mistrzów.