Betis celuje w trzecie zwycięstwo z rzędu na trudnym terenie Mallorki.
Nadchodzący weekend w La Liga zapowiada się elektryzująco, zwłaszcza gdy na scenę wkraczają drużyny walczące o europejskie puchary i te desperacko szukające bezpiecznej przystani poza strefą spadkową. Real Betis, w doskonałej formie, jedzie na trudny teren wyspiarzy z Majorki.
Majorka postawi opór? Statystyki nie kłamią, ale historia lubi zaskakiwać
Mallorca, pod wodzą Jagoba Arrasate, to ekipa, która w tym sezonie udowadnia, że walka o utrzymanie to ich codzienność, ale na własnym terenie potrafią być groźni. Z 23 rozegranych spotkań zebrali 24 punkty, co daje im skromne 16. miejsce i raptem dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. To balansowanie na krawędzi, które zazwyczaj wyzwala dodatkową adrenalinę.
Warto jednak zwrócić uwagę na ostatni wynik Mallołki – brutalna porażka 0:3 z Barceloną na Camp Nou. To cios, po którym trzeba się podnieść. Ostatni mecz u siebie dostarczył jednak fanom powodów do radości, kiedy to rozbili Sevillę wynikiem 4:1. Arrasate wycisnął ze swojej drużyny 19 punktów na 11 domowych ligowych meczach – wynik przyzwoity, który sugeruje, że Real Betis nie będzie miał spacerku.
Z drugiej strony, mamy Real Betis, drużynę, która ewidentnie złapała wiatr w żagle. Zielono-Biali z Sewilli zajmują wysokie piąte miejsce w tabeli La Liga, notując 38 punktów – cztery „oczka” nad Espanyolem zajmującym szóstą pozycję. Ich ligowa forma jest godna podziwu, a ostatnie zwycięstwo 1:0 nad wymagającym Atletico Madryt w stolicy kraju to dowód na to, że pod wodzą Manuela Pellegriniego ta maszyna zaczyna działać na najwyższych obrotach.
Wyjazdowa siła Betisu kontra bolesne urazy
Kluczowym argumentem przemawiającym za Los Verdiblancos jest ich fantastyczna postawa na wyjazdach. Z 12 meczów na obcych boiskach wywalczyli 16 punktów, co umieszcza ich w czołówce wyjazdowej tabeli – piąte miejsce! Co więcej, Betis przegrał na wyjeździe tylko dwa razy. To buduje potężną bazę statystyczną.
Jeżeli spojrzymy na bezpośrednie starcia, historia staje po stronie ekipy z Andaluzji. Real Betis wygrał siedem z ostatnich ośmiu konfrontacji z Mallorcą. Co więcej, nie przegrali na Son Moix od maja 2013 roku! W rewanżowym spotkaniu tego sezonu Betis wygrał 3:0, a w poprzednim sezonie 1:0. To psychologiczna przewaga, której nie można ignorować.
Dla Mallorki nadchodzący mecz to szansa na przełamanie historycznej niemocy, ale będą musieli to zrobić bez kontuzjowanego Takumy Asano, który narzeka na uraz ścięgna podkolanowego. Oczekuje się, że Mateo Joseph wskoczy do pierwszego składu na skrzydle. Liderem ataku pozostaje niezawodny Vedat Muriqi, który w tym sezonie wbił 15 bramek i zanotował asystę w 22 występach ligowych. To zawodnik, którego linia obrony Betisu musi wziąć pod lupę.
Gwiazdy na zakazach i odrodzenie w środku pola
Sytuacja kadrowa w szeregach Realu Betis jest delikatnie mówiąc, skomplikowana. Pellegrini musi sobie radzić bez Sofyana Amrabata, Ezequiela Avili, Hectora Bellerina, Cucho Hernandeza, Giovaniego Lo Celso i Isco – lista nieobecnych jest długa i bolesna. To test dla głębi składu ekipy.
Jednakże, spektakularna postawa w starciu z Atletico sugeruje, że trener postawi na sprawdzony skład. Oczekujemy, że Antony znów zagości na prawym skrzydle. Dodatkowo, czeka nas przyjrzenie się debiutowi Alvaro Fidalgo. Ten 28-latek zaimponował w swoim ligowym debiucie i zapowiada się, że znów zaboksuje w środku pola dla Sewilczyków.
Możliwe składy obrazują pewne zmiany, zwłaszcza w obronie Betisu, gdzie Ruibal, Llorente, Natan i Rodriguez będą mieli trudne zadanie uporania się z naporem Muriqiego. Z kolei na Wyspach Balearicznych mamy zestawienie: Roman; Maffeo, Lopez, Valjent, Mojica; Mascarell, Costa; Joseph, Torre, Virgili; Muriqi.
Nasz werdykt, choć ostrożny, skłania się ku gościom. Tak, boiska w Palma de Mallorca bywają zdradliwe, a Mallorca potrafi „wykoleić”
faworytów. Niemniej jednak, forma Betisu w ostatnim czasie, ich siła na wyjazdach oraz historyczna dominacja nad tym rywalem, sprawiają, że to właśnie Andaluzyjczycy są bliżej triumfu. Przewidujemy zacięte 90 minut, ale z minimalnym wskazaniem na 1:2 dla Realu Betis.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.