Brentford zerwie 69-letnią niemoc w starciu z Crystal Palace.

Niedzielne starcie Brentford z Crystal Palace na Gtech Community Stadium pachnie historycznym przełamaniem i desperacką walką o europejskie puchary. Czy Pszczoły zdołają podtrzymać niemal 70-letnią serię bez porażki u siebie z Orłami, czy też ich skromne ambicje prysą po ostatniej blamażu z Manchesterem City?

Czy Brentford jest gotów na wyścig o Europę? Serie i potknięcia

Ostatnie tygodnie dla Brentford, pod wodzą Keitha Andrewsa, to jazda na rollercoasterze, która wyraźnie zahamowała ich marsz ku europejskim aspiracjom. Z dorobku zaledwie jednego zwycięstwa w ostatnich ośmiu spotkaniach ligowych (pięć remisów, dwie porażki), momentum wyraźnie uciekło ekipie z zachodniego Londynu. Najnowsze boiskowe doświadczenie to bolesna, trójbramkowa porażka na Etihad przeciwko Manchesterowi City, która mocno uderzyła w ich morale, pozostawiając ich na ósmej pozycji z dwoma ostatnimi meczami sezonu w perspektywie.

Jednak futbol bywa przewrotny. Dzięki triumfowi Manchesteru City w Pucharze Anglii, co zepchnęło Chelsea poza europejskie rezerwacje, ósme miejsce nagle stało się strefą, która może zagwarantować udział w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. To nic pewnego; Chelsea, Everton, Fulham i Sunderland depczą im po piętach. Aby spać spokojnie, Pszczoły muszą zacisnąć pasa i zdobyć punkty. Co więcej, realny pozostaje awans na wyższe pułapy – Europa League jest w zasięgu ręki, oddzielona zaledwie dwoma punktami od siódmego Brighton & Hove Albion i czterema od szóstego Bournemouth.

Statystyka, która budzi respekt: 69 lat dominacji u siebie nad Orłami

Kluczowym elementem tej rywalizacji jest niemal legendarna seria Brentford na własnym stadionie przeciwko Crystal Palace. Otóż, od grudnia 1957 roku, kiedy to Orły wygrały 3:0, Brentford pozostaje niepokonany w meczach ligowych z Palace na Gtech Community Stadium. To oszałamiające 69 lat! W tym okresie odbyło się sześć spotkań domowych, w których Pszczoły odniosły trzy zwycięstwa i zanotowały tyle samo remisów. Ostatnie domowe starcie w sierpniu 2024 roku zakończyło się sukcesem podopiecznych Andrewsa 2:1, po golach duetu Mbeumo i Wissy. Powtórzenie tego wyniku byłoby symbolicznym potwierdzeniem historycznej przewagi i gigantycznym krokiem w kierunku celu. Czy historia znów zatriumfuje nad obecną, trudniejszą formą?

Czy Igor Thiago może być zbawcą w przedostatnim meczu sezonu?

Chociaż historyczne statystyki działają na korzyść gospodarzy, jest jeden niepokojący trend, którego Brentford chciałoby uniknąć w niedzielę. W dwóch ostatnich kampaniach ligowych, Pszczoły notowały porażki w swoim ostatnim domowym meczu sezonu. W 2023-24 ulegli Newcastle United 4:2, a w sezonie 2025-26 przegrali 3:2 z Fulham. Drużyna z zachodniego Londynu desperacko dąży do tego, by nie zaliczyć takiego falstartu po raz trzeci z rzędu, co nie zdarzyło się im od sezonu 2012-13.

W tej batalii o utrzymanie europejskich punktów, uwaga kibiców musi być skierowana na Brazylijczyka, Igora Thiago. Jeśli Brentford ma sięgnąć po pełną pulę, to właśnie on może odegrać decydującą rolę. Jego statystyki są imponujące: 22 gole w zaledwie 36 występach w Premier League. Thiago, choć ma jeszcze szansę na Błyskawiczną pogoń za Erlingiem Haalandem w klasyfikacji Złotego Buta (obecnie traci cztery bramki), przede wszystkim musi zapewnić swojej drużynie bezpieczną przystań w tabeli, zanim sędzia zagwizda po raz ostatni w tym sezonie przed własną publicznością.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.