Oliver Glasner: od strachu przed następcą Hodgsona do legendy Crystal Palace.
Oliver Glasner w parę lat zmienił Crystal Palace z klubu środka tabeli w potencjalnego zdobywcę europejskiego trofeum. Awans do finału Ligi Konferencji Europy to zwieńczenie absolutnie historycznego okresu dla Orłów, choć niedawna deklaracja Austriaka o odejściu rzuciła cień na te triumfy.
Glasner: Od niechcianego obcokrajowca do bohatera z South London
Objęcie schedy po kimś tak ugruntowanym jak Roy Hodgson zawsze wydawało się zadaniem karkołomnym, wręcz syzyfową pracą. Kiedy Oliver Glasner meldował się na Selhurst Park, przybył jako „obcy”, którego zadaniem było podniesienie standardu. Jak sam przyznał w styczniu, odchodząc, chciałby być zapamiętany jako „South Londoner”. Jeśli jednak poprowadzi Palace do ich pierwszego europejskiego tytułu w środę wieczorem, to miano to będzie zdecydowanie eufemizmem – bliższe będzie miano legendy.
Manager przeniósł swój trenerski dorobek, który obejmował finał Pucharu Niemiec i triumf w Lidze Europy z Eintrachtem Frankfurt w 2022 roku, do południowego Londynu. I to, co wydarzyło się przez ostatnie dwanaście miesięcy, to coś, co przejdzie do annałów klubu. The Eagles nie tylko zakończyli posuchę w zdobywaniu trofeów, ale zrobili to w spektakularnym stylu. W zeszłomajowym finale Pucharu Anglii przeciwko Manchesterowi City, na Wembley, nikt nie dawał im szans, a Eberechi Eze otworzył wynik już w 16. minucie. Kilka miesięcy później, w meczu o Tarczę Wspólnoty, ograli Liverpool, który wydał ponad 400 milionów funtów na transfery – i to po rzutach karnych! Czy to miało być preludium do czegoś naprawdę wyjątkowego?
Niewygodna prawda o ligowej zadyszce i europejskiej ucieczce
Mimo obiecującego początku sezonu, z zaledwie dwoma porażkami w pierwszych 12 meczach Premier League, ogłoszenie decyzji Glasnera o odejściu po sezonie wywołało dramatyczny spadek formy w rozgrywkach ligowych. Okres od 14 grudnia do 24 maja to zaledwie cztery zwycięstwa w lidze i ośmieszająca porażka w Pucharze Anglii z Macclesfield Town. W normalnych okolicznościach, przy takiej dyspozycji, 51-latek prawdopodobnie opuściłby klub już w trakcie sezonu.
Jednak europejska przygoda okazała się zbawiennym rozpraszaczem i antidotum na ligowe frustracje. Glasner, który doskonale wie, jak wygrywać w Europie, udowodnił to ponownie. Palace, mimo że grupowe zmagania Ligi Konferencji przebrnęli niczym nokautowany bokser w dwunastej rundzie – zdobywając ledwie 10 punktów na 18 możliwych – w fazie pucharowej zaczęli grać na najwyższych obrotach.
Lot przez fazę pucharową: Triumf taktyki nad posiadaniem
W ćwierćfinale przeciwko Fiorentinie, Orły zagrały znakomicie. Ismaïla Sarr i Jean Philippe Mateta byli nie do powstrzymania, notując po jednym golu i łącznie osiem strzałów w tym spotkaniu. Jeśli tamten występ był dobry, to jeszcze ważniejsze było 3:1 z Szachtarem Donieck w pierwszym meczu półfinału.
Austriak postawił na system 3-4-3, który zadziałał perfekcyjnie. Choć Palace dominowało minimalnie, notując zaledwie 29% posiadania piłki w tamtym meczu, stworzyli aż pięć „dużych szans”. Bramki dla Sarra, Daichiego Kamady, i Jørgena Stranda Larsena przypieczętowały kluczowe zwycięstwo na wyjeździe. Rewanż 2:1 na Selhurst Park dał im awans do ich pierwszego w historii finału europejskich rozgrywek. W Lipsku czeka ich hiszpański Rayo Vallecano. Glasner staje przed swoim czwartym finałem klubowym w ciągu ostatnich czterech lat, co jest ewenementem.
Przed meczem menedżer stwierdził: „Spodziewam się bardzo wyrównanego meczu z tak dobrą drużyną… Dla mnie zagramy z taktycznie najlepszą drużyną w Konferencji, jaką dotychczas spotkaliśmy”.
Niezależnie od wyniku w środowy wieczór, jazda z Glasnerem przez ostatnie dwa lata była wspaniała. On już teraz przejdzie do historii jako najbardziej utytułowany trener w historii Crystal Palace. Nawet biorąc pod uwagę początkowy chłód kibiców po ogłoszeniu jego odejścia, dodanie tego trofeum do CV uczyni jego kadencję absolutnie niepodważalną. Być może wtedy kibice w końcu zaczną skandować jego nazwisko na Red Bull Arena, kiedy zabrzmi końcowy gwizdek.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.