Crystal Palace blisko zatrudnienia Pierre'a Sage'a po sukcesach z Lens.
Sensacja na Selhurst Park? Crystal Palace wydaje się być o krok od namówienia Pierre'a Sage'a na zastąpienie Olivera Glasnera, trenera, który niedawno zapewnił im europejski triumf.
Zwycięzca Konferencji czeka na nowego mentora: Jak Sage może odwrócić losy Palace?
Saga poszukiwań nowego menedżera w Crystal Palace dobiega końca, a nazwisko, które wyłoniło się z cienia to Pierre Sage. Przypomnijmy, że ich poprzedni opiekun, Oliver Glasner, zakończył swoją misję w niezwykle efektownym stylu, triumfując w finale Ligi Konferencji Europy po skromnym, lecz kluczowym zwycięstwie 1:0 nad Rayo Vallecano pod koniec maja. Zabezpieczenie europejskiego trofeum to twardy kaliber do pobicia dla każdego następcy.
W międzyczasie, lista kandydatów na to gorące krzesło była długa i imponująca. W sferze spekulacji pojawiali się tacy fachowcy jak Andoni Iraola – który niedawno przesiadł się z Bournemouth do Liverpoolu, co samo w sobie jest transferowym hitem – obok nich wymieniano Franka Lamparda z Coventry City, Kierana McKennę z Ipswich Town, a nawet weterana Seana Dyche'a. Jednak to właśnie Sage, po "pozytywnej rundzie rozmów", wybił się na prowadzenie, sugerując, że zarząd Palace widzi w nim idealną osobę do kontynuowania budowania projektu.
Konkretne warunki: Francuski szkoleniowiec z trzyletnim mandatem
Jak donosi ceniony dziennikarz Fabrizio Romano, negocjacje osiągnęły punkt kulminacyjny. Palace doszło do „porozumienia w zasadzie w sprawie zatrudnienia szefa Lens na trzyletni kontrakt do czerwca 2029 roku”. To nie tylko zobowiązanie na dłuższy czas, ale także klauzula opcji przedłużenia o kolejny rok, co świadczy o ambicjach klubu związanych z wizją Francuza.
Co ciekawe, jak donosi Sky Sports News, pozostaje jeszcze jedna formalność: "Palace i Lens są bliscy uzgodnienia pakietu kompensacyjnego", który pozwoli 47-letniemu szkoleniowcowi na definitywne przeniesienie się do Premier League. To standardowa procedura, ale w tym przypadku może być sygnałem, że Lens nie chce łatwo oddać mistrza Francji, który niedawno zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu.
Sage przejął stery w Lens w czerwcu ubiegłego roku i od razu pokazał, że potrafi wycisnąć maksimum z zespołu. Zakończył sezon Ligue 1 na imponującym drugim miejscu, zbierając 70 punktów z 34 meczów (bilans 22 zwycięstw, 4 remisów i 8 porażek). Ale to nie wszystko – zdominowali Coupe de France, pokonując Nice 3:1 i zdobywając to trofeum po raz pierwszy w 120-letniej historii klubu. Statystyki Sage'a są nie do zignorowania: opuszcza Lens ze znakomitym wskaźnikiem zwycięstw na poziomie 67,5%, kontynuując dobrą passę po wcześniejszej pracy w Lyon, gdzie wygrał 32 z 56 spotkań w ciągu dwóch lat.
Czy to jest Plan B, który stał się Planem A? Taktyczne podobieństwa do Glasnera
Fakt, że Sage ma już za sobą sukcesy, jest pocieszający dla kibiców, ale co ważniejsze, istnieją silne argumenty taktyczne za jego kandydaturą. Wielu fanów "Orłów" wyraża zadowolenie z kierunku, w którym zmierza klub, ponieważ Sage ma udokumentowaną historię stosowania formacji z trójką obrońców – dokładnie tej, którą Glasner uczynił fundamentem swojego sukcesu w Selhurst Park.
To kluczowy argument. Utrzymanie trzyosobowego bloku defensywnego oznacza, że „nie ma potrzeby drastycznych zmian w składzie”. Co więcej, znakomicie rokuje to dla zawodników, którzy rozkwitli pod skrzydłami Austriaka, zwłaszcza dla ofensywnie usposobionych bocznych obrońców, takich jak Daniel Munoz i Tyrick Mitchell. Adaptacja przebiegnie płynnie, bez konieczności przebudowy całego systemu gry.
Oczywiście, zawsze pojawi się szkopuł: powierzanie sterów menedżerowi bez jakiegokolwiek doświadczenia w Premier League niesie ze sobą element ryzyka. Ale czyż nie była to identyczna sytuacja, gdy Glasner, zanim jeszcze wyrobił sobie markę w Anglii, przejmował Palace? Historia pokazuje, że ten klub potrafi wyłowić diamenty, zanim inni zdążą je dostrzec. Crystal Palace stawia na trenera, który potrafi wygrywać trofea, i teraz Sage będzie musiał udowodnić, że potrafi utrzymać gwiazdy – takie jak Ismaila Sarr czy Adam Wharton – w ryzach, gdy zespół wejdzie w realia europejskie Ligi Europy w nadchodzącym sezonie.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.