Magazyn piłkarski NewsyBucks upokorzeni przez Nets, a sprawa Giannisa w cieniu.

Bucks upokorzeni przez Nets, a sprawa Giannisa w cieniu.

Jarosław Kowalski

Milwaukee Bucks, drużyna aspirująca do miana potęgi Wschodu, zafundowała swoim kibicom bolesną lekcję pokory, przegrywając z Brooklyn Nets różnicą aż 45 punktów. Ten pogrom na parkiecie rywala, po obiecującym zwycięstwie nad Celtics, ukazuje szokującą niekonsekwencję i głębokie problemy dotykające drużynę z Wisconsin. Podczas gdy boisko płonęło, w tle narastała sprawa Giannisa Antetokounmpo, która daleka jest od rozwiązania.

Bucks upokorzeni przez Nets, a sprawa Giannisa w cieniu.

Porażka, która boli: 127-82 i kryzys tożsamości

Po triumfie nad Boston Celtics, wydawało się, że przerwa związana z NBA Cup odświeżyła Bucks. Niestety, niedzielne starcie z Nets udowodniło, że ten jeden krok naprzód okupiony był trzema krokami w tył. Mówimy tu o prawdziwym shipwreck, katastrofie punktowej, przeciwko zespołowi balansującemu na dole tabeli Konferencja Wschodniej. Wynik 127 ku 82 to nie tylko porażka; to publiczne upokorzenie, które ponownie pogrąża klub w mroku wątpliwości.

Oczywiście, nieobecność Greka, Giannisa Antetokounmpo, waży niesamowicie. Faktem jest, że Bucks wygrali zaledwie dwa z dziesięciu meczów bez swojej największej gwiazdy w tym sezonie. Jednak czy to wystarczające wytłumaczenie dla zespołu, który 48 godzin wcześniej wykazywał agresję i zaangażowanie, by nagle zamienić się w apatyczną masę? Trener Doc Rivers nie miał litości dla swoich zawodników, stwierdzając na konferencji prasowej:

„To było okropne, okropne wszędzie”

Wraz z Kevinem Porterem Jr., Rivers wskazał na fatalne przygotowanie, kompletnie nieodpowiadające standardom. Sam szkoleniowiec wziął na siebie część odpowiedzialności:

„To było okropne z mojej strony, bo wyraźnie ich nie przygotowałem. To prawdopodobnie jeden z najbardziej rozczarowujących meczów, z jakimi byłem związany, pod względem sposobu, w jaki graliśmy i walczyliśmy. Szukaliśmy kogoś, kto jest winny… oprócz siebie. Obwinialiśmy sędziów, patrzyliśmy po sobie. Nikt nie chciał grać twardo. Musimy się poważnie zastanowić nad sobą.”

„45 punktów przeciwko ekipie, która stara się przegrywać…”

Reakcje po meczu oddawały skalę dysprofesjonalizmu. Bobby Portis ujął to pragmatycznie, choć z goryczą: „Jedno jest przegrać, a drugie przegrać z taką różnicą. Trudno ubrać to, jak zagraliśmy dzisiaj, w słowa.”

Prawdziwie ostrą diagnozę postawił jednak Kyle Kuzma, którego słowa uderzyły w najczulsze punkty:

„Czy to nasz najniższy punkt w sezonie? To nawet nie jest kwestia: absolutnie tak. 45 punktów przeciwko drużynie, która stara się przegrywać… Oni mają cztery wygrane, pięć, nieważne. Nie chcę ich obrażać: to jest NBA. Jest tam tylu utalentowanych graczy, i jeśli nie jesteś gotowy, możesz dostać lanie od każdego. Dzisiaj, my jesteśmy tego dowodem.”

To brutalne spostrzeżenie podsumowuje esencję problemu: brak szacunku dla rywala, zlekceważenie okoliczności i kolosalny zjazd mentalny, który jest nieakceptowalny na poziomie, na którym Bucks chcą operować.

Czy słabe starty to prawdziwy Achillesowa Pięta?

Kyle Kuzma, były zawodnik Wizards, wskazał na powtarzalny problem, który nęka drużynę, zwłaszcza na wyjazdach (zaledwie trzy zwycięstwa na dziewięć porażek). Mowa o fatalnych startach meczów. Choć po pierwszych siedmiu minutach wynik oscylował wokół remisu (19-18 dla Bucks), obrona już wtedy sygnalizowała kłopoty. A potem przyszedł kontrolowany zjazd: do końca pierwszej kwarty strata wynosiła już 37-25.

Kuzma użył mocnej analogii sportowej, by opisać mentalność drużyny:

„Mike Tyson mówi, że kiedy wchodzisz do ringu, każdy ma plan… dopóki nie dostanie ciosu w zęby. Bardzo często to my przyjmujemy ten pierwszy cios. Jesteś oszołomiony, próbujesz wrócić, walczyć. A w siódmej, ósmej lub dziewiątej rundzie jest już za późno.”

Doc Rivers potwierdził tę tezę, wskazując moment, w którym zespół wreszcie próbował grać koszykówkę, ale było już po herbacie:

„Dopiero od początku drugiej kwarty zaczęliśmy wyglądać jak zespół, który chce podawać piłkę. Ale w międzyczasie bogowie koszykówki zdecydowali, że nie trafimy już żadnego otwartego rzutu. Ponieważ na to nie zasłużyliśmy.”

Niekonsekwencja, czyli największy trucizna tego sezonu

W piątek przeciwko Bostonowi, siła i twardość były fundamentem gry. W starciu z Brooklynem, mimo absencji trenera Nets, Jordiego Fernandeza (choroba), Milwaukee zagrało bez tych kluczowych składników: energii, rygoru i reakcji.

Powtarzające się w wypowiedziach zawodników słowa o braku wysiłku są niepokojące. Kuzma podsumował to z gorzką precyzją:

„Nasz występ jako drużyna, jako grupa, był bardzo rozczarowujący. Tym, co nas zabija w tym roku, jest brak konsekwencji w naszych wysiłkach. I to jest nieakceptowalne. Po prostu nie graliśmy twardo. Pozwoliliśmy im robić, co chcieli w ataku. Dużo strat. Na tym stoimy. Musimy dojrzeć: w grze z piłką i bez niej, w energii, którą wkładamy z nocy na noc.”

Porównanie do najlepszych ekip Wschodu, do statusu, który Bucks rzekomo dzierżą, boli tym bardziej, że ich bilans spadł poniżej 50 procent zwycięstw (pięć meczów ujemnych). Kuzma trafnie zauważył różnicę mentalną między nimi a zespołami walczącymi w NBA Cup:

„Kiedy patrzysz na NBA Cup, OKC kontra San Antonio, to wygląda jak osobista sprawa, jak mecz play-off. Oczywiście, to tylko NBA Cup, ale to grudzień, tak jak u nich, prawda? Musimy się pozbierać. Jesteśmy niezwykle utalentowani, ale talent, który się nie spaja, to tylko talent. To nie jest drużyna.”

A sprawa Giannisa w tle…

Seria fatalnych statystyk – najgorsza porażka w sezonie, najniższa zdobycz punktowa, najmniej trafień w jednej kwarcie – mogłaby zostać częściowo zminimalizowana obecnością Antetokounmpo. On jednak nadal nie jest bliżej powrotu, a nad jego przyszłością unosi się niepewność.

Według informacji od analityka Marca Steina, Milwaukee wciąż nie dało sygnału, że „Grecki Potwór” jest zdecydowanie na rynku transferowym. Tendencja ma skłaniać się raczej ku próbie utrzymania go i dalszym korektom wokół jego osoby, mimo że dotychczas te próby, licząc od mistrzostwa w 2021 roku, nie przyniosły realnego sukcesu. Ta niezdecydowana postawa może odstraszać potencjalnych chętnych (jak San Antonio Spurs, Houston Rockets czy Oklahoma City Thunder) od poważnego inwestowania zasobów w ten transferowy case.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment