Chociaż sezon Chelsea pachnie już spalenizną po serii pięciu meczów bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach, Puchar Anglii może stać się dla nich jedyną deską ratunku, ale czy nowo mianowany Liam Rosenior zdoła okiełznać ten okręt? Tymczasem Charlton Athletic, choć ich forma ledwo odstaje, ma asa w rękawie, którego upadek może boleśnie przypomnieć Niebieskim o zasadzie: nigdy nie zakochuj się w zawodniku wypożyczonym.

Czy Puchar Anglii to ostatni bastion nadziei dla upadających gigantów?
Chelsea pod wodzą nowego menedżera, Liama Roseniora, musi zmierzyć się z niemałymi wyzwaniami. Jak zauważa Alex Roberts, jednym z palących problemów jest widoczna „niezdyscyplinowanie” drużyny. Osiągnięcie dobrego wyniku w Pucharze Anglii i zdobycie trofeum mogłoby być kluczowe, by zjednać sobie sfrustrowanych kibiców, zamieniając zeszłosezonowe rozczarowanie w nową narrację. Z drugiej strony mamy Charlton, którego forma nieznacznie przewyższa rywala – cztery ostatnie spotkania bez wygranej. Mimo to, Chelsea jest obecnie drużyną wrażliwą. Jak wiemy z historii, zespoły takie jak Charlton pod wodzą Nathana Jonesa, który „nie ma nic do stracenia”, potrafią sprawić niespodzianki. Widzieliśmy już ten film, i to niejednokrotnie.
Taktyczne remanenty: Czy Rosenior zaryzykuje rewolucję?
Przez ostatni rok Enzo Maresca udowodnił, że jest bardziej elastyczny taktycznie, niż początkowo sądzono, jednak konsekwentnie trzymał się ustawienia 4-2-3-1, co przyniosło mu spore sukcesy. Teraz na scenę wkracza Liam Rosenior, trener, który nie boi się eksperymentować. W czasie swojej pracy w Strasbourgu notowano jego skłonność do ustawienia z trójką obrońców, gdzie wahadłowi zapewniali szerokość boiska, a dwójka skrzydłowych/szeroko ustawionych „dziesiątek” wspierała samotnego napastnika.
Pytanie brzmi: czy wejście w środek sezonu i forsowanie systemu à la Ruben Amorim na drużynie, która nie jest optymalnie zbudowana do gry trójką, byłoby rozsądnym ruchem? Do momentu ujrzenia składów wyjściowych na boisku, musimy traktować to jako fascynującą, ale ryzykowną możliwość. W kontekście Pucharu Anglii, to idealna szansa na testowanie nowych modułów bez natychmiastowej presji ligowej.
Lekcja z Championship: Nigdy nie ufaj pożyczonym gwiazdom
W klubach Championship regularnie powtarza się ten sam scenariusz. Pojawia się zawodnik wypożyczony, szukający regularnych minut, rozkwita, dostarcza jakość, a gdy przychodzi moment decyzji, po prostu odchodzi, zmuszając klub do ponownego rozpoczynania całego cyklu od nowa.
To właśnie dzieje się z Jamesem Bree w Charlton. Choć dla „The Addicks” sezon nie układa się najlepiej – po awansie z League One zagościli na 19. miejscu – jego indywidualna postawa jest godna uwagi. Bree, wypożyczony z Southampton, znacząco podniósł jakość defensywy. Jest to solidny gracz na poziomie Championship, który już teraz zanotował dwie bramki i trzy asysty w lidze. Można się spodziewać, że ten rezerwuar potencjału może sprawić niemałe kłopoty defensywie Chelsea, nawet jeśli ta ma aspiracje do czegoś więcej.
Kadrowe zagadki i szanse na rotację
Można śmiało zakładać, że Rosenior, mając w perspektywie kluczowe mecze Premier League, potraktuje to starcie jako gruntowną inspekcję swojego składu. Spodziewamy się rotacji i to szeroko zakrojonych zmian. To spotkanie to dla nowego szkoleniowca doskonały poligon doświadczalny.
Po stronie Chelsea, powroty na horyzoncie to Roméo Lavia i Dário Essugo, obaj blisko po długich przerwach, choć ten mecz będzie prawdopodobnie dla nich jeszcze za wczesny. Marc Cucurella musi pauzować z powodu czerwonej kartki otrzymanej w porażce z Fulham. Ponadto, status Malo Gusto (dyskomfort fizyczny) i Andréya Santosa (stłuczenie) pozostaje niepewny. Natomiast powrót Leviego Colwilla (kontuzja więzadła krzyżowego) byłby „prawdziwym cudem”; choć byłby mile widziany, wydaje się to nierealne w najbliższej przyszłości.
W szeregach Charlton absencje również dają się we znaki. Z powodu urazów ścięgien niespodziewanie opuszczą mecz Kayne Ramsay i Onel Hernández. Dodatkowo, urazy wykluczają Josha Edwardsa (kostka) i Matty’ego Goddena (kolano).
Ostatecznie, nie spodziewamy się fajerwerków w debiucie Roseniora; prawdopodobnie postawi na bezpieczeństwo. Stawiamy na skromne 2:1 dla drużyny Premier League.