Porażka z wyższym podbitym kursem czy objawienie pod nowymi rządami? Chelsea, mimo że mierzyła się jedynie z ekipą z Championship, musiała walczyć o awans do czwartej rundy Pucharu Anglii, a bilans 5:1 z Charlton Athletic może budzić mieszane uczucia. Czy ten wynik to czysty pragmatyzm, czy możemy mówić o pierwszych symptomach odrodzenia The Blues pod wodzą nowego tymczasowego menedżera?

Rosenior debiutuje: Pięć goli, ale czy to wystarczyło, by uciszyć krytyków?
Nowy rozdział w historii Chelsea rozpoczął się od starcia z niżej notowanym Charlton Athletic. Liam Rosenior, obserwując z trybun ligową porażkę z Fulham, stanął przed absolutnie kluczowym zadaniem: zdobyć pewne zwycięstwo, aby choć na chwilę uciąć spekulacje i wątpliwości krążące wokół klubu. Powiedzmy sobie szczerze, nie był to mecz, w którym moglibyśmy oczekiwać fajerwerków stylistycznych, zwłaszcza że Chelsea w obecnej formie bywa daleka od „vintage”. Jednak pięć strzelonych goli to już konkretna deklaracja, nawet jeśli przyszły one w dużej mierze w końcówce.
Przez długi czas akcja rozwijała się powoli. Mimo dominacji, The Blues potrzebowali aż ostatnich minut pierwszej połowy, by przełamać impas. Bohaterem został Jorrel Hato, który popisał się „absolutnie piękną” bramką.
„The first Chelsea goal under Liam Rosenior is an absolute beauty! ? Jorrel Hato puts the visitors ahead with an extraordinary volley ?”
To trafienie dało Chelsea upragniony komfort psychiczny przed przerwą, a tuż po wznowieniu gry, w 50. minucie, Tosin Adarabioyo podwyższył prowadzenie. Mocny strzał głową po dośrodkowaniu Facundo Buonanotte ustabilizował sytuację, dając kibicom chwilę oddechu.
Chwila grozy i błyskawiczna odpowiedź: Czy piłkarze pozwolili na chwilę słabości?
W futbolu, zwłaszcza w Pucharze Anglii, łatwo stracić koncentrację. Charlton, pomimo różnicy klas, nie zamierzał się poddawać. W 57. minucie gospodarze złapali kontakt po golu Milesa Leaburna.
„Miles Leaburn smashes in from close range and gives the hosts some hope ?”
Był to sygnał, że nie można zlekceważyć przeciwnika. Na szczęście dla Roseniora i reszty sztabu, odpowiedź była niemal natychmiastowa. Już trzy minuty później, w 62. minucie, Marc Guiu wpakował piłkę do siatki, przywracając „dwubramkową przewagę, co było dużym krokiem w kierunku czwartej rundy”.
Choć Rosenior czeka teraz na znacznie poważniejsze testy, jak nadchodzący półfinał EFL Cup z Arsenalem, ten wynik zapewnia spokój organizacyjny przed kolejnymi ligowymi wyzwaniami.
Totalna deklasacja w doliczonym czasie gry: Piątka wbiła pieczęć.
To, co wydarzyło się w doliczonym czasie gry, to już była egzekucja, być może nieco bolesna dla Charlton, ale świadcząca o głębi składu Chelsea. W 91. minucie Pedro Neto popisał się zabójczym wykończeniem, trafiając na 4:1.
„4-1! Pedro Neto with a lethal finish to add to a brilliant start for Liam Rosenior at Chelsea ?”
Kropkę nad „i” postawił Enzo Fernandez, pewnie zamieniając rzut karny w ostatniej minucie spotkania, ustalając wynik na absolutnie dominujące 5:1. Warto odnotować statystyki, które jasno pokazują, kto kontrolował to spotkanie: posiadanie piłki 73% dla Chelsea i 16 strzałów celnych (przy zaledwie 3 dla Charlton).
Człowiek meczu: Tosin Adarabioyo – Defensywa i ofensywa w komplecie
Wyłonienie gracza meczu po takim wyniku bywa trudne, ale Tosin Adarabioyo zasłużył na to wyróżnienie. Trafił do siatki, ale jego statystyki defensywne są wręcz modelowe – wygrał 5 pojedynków powietrznych, zanotował 2 odbiory i co najważniejsze, miał oszałamiającą celność podań na poziomie 97%. To pokazuje, że nawet w pucharowym rozbiciu, fundamenty gry obronnej muszą działać perfekcyjnie.
Co dalej? Od Pucharu do Premiership i EFL Cup
Ta wygrana gwarantuje The Blues udział w losowaniu czwartej rundy FA Cup, ale teraz uwaga musi przenieść się na środek tygodnia. Chelsea zmierzy się z Arsenalem w pierwszym meczu półfinału EFL Cup na Stamford Bridge, a następnie czeka ich powrót do Premier League. Z kolei Charlton Athletic czeka ligowy bój z Sheffield United, gdzie będą musieli walczyć o utrzymanie swojej 19. pozycji w tabeli Championship.