Chelsea i Liverpool chcą strzeża Manchesteru City.

Futbolowa gorączka transferowa nabiera rumieńców, a błękitno-czerwoni giganci Premier League znów stają w szranki o utalentowany, lecz niedoceniony diament w koronie Manchesteru City. Czy James Trafford, po obiecującym, lecz ograniczonym czasie na Etihad, doczeka się wreszcie zasłużonego statusu numeru jeden?

Czyżby Ederson miał następcę? Liverpool i Chelsea w wyścigu po młodego speca z City

Cały ten zamieszanie wokół Jamesa Trafforda, utalentowanego angielskiego bramkarza, który powrócił do Manchesteru City latem zeszłego roku, to klasyczny przykład dylematu, przed jakim stają wielkie kluby. Trafford, po solidnych dwóch latach spędzonych w Burnley, wydawał się być gotowy na wskoczenie do pierwszej jedenastki Obywateli. Miał uzupełnić lukę po (hipotetycznym) odejściu Edersona. Cóż, życie napisało inny scenariusz. Transfer Gianluigiego Donnarummy w ostatniej chwili okna transferowego natychmiast przesunął Trafforda na ławkę rezerwowych. I choć udało mu się dołożyć swoją cegiełkę do triumfu w Pucharze Ligi Angielskiej – wpuszczając raptem dwie bramki w sześciu meczach – to jednak ambicje 23-letniego Anglika sięgają dalej niż rola zmiennika.

Według doniesień medialnych, w tym portalu GOAL, aż pięć klubów z Premier League "wyraziło zainteresowanie" sprowadzeniem tego utalentowanego golkipera. Głównymi pretendentami wydają się być dwa historyczne rywalizujące ze sobą mocarstwa: Liverpool i Chelsea.

Dla Chelsea sytuacja bramkarska jest, delikatnie mówiąc, niezadowalająca. Po tym, jak klub nie znalazł pełnego zaufania ani w Roberta Sancheza, ani w Filipa Jorgensena, Trafford jawi się jako potencjalna, stabilna opcja numer jeden. Z kolei w Liverpoolu plotki transferowe krążą wokół Alissona Beckera. Jeśli Brazylijczyk zdecyduje się opuścić Anfield, to właśnie młody Anglik może być kandydatem na jego spadkobiercę, co byłoby ogromnym awansem w karierze.

Newcastle, Tottenham i Villa: Kto jeszcze kusi Trafforda ucieczką z cienia Guardioli?

Nie można zapominać, że walka o Trafforda nie ogranicza się jedynie do Merseyside i zachodniego Londynu. Inni gracze "Wielkiej Szóstki" również bacznym okiem obserwują jego sytuację.

Newcastle United, które latem ubiegłego roku nie zdołało przekonać go do transferu, podobno zamierza "wznowić swoje zainteresowanie". Pogoń za nim była intensywna i świadczy o tym, że Sroki widzą w nim przyszłość bramki St. James' Park.

Z kolei Tottenham Hotspur stanowi kolejny intrygujący kierunek. Sytuacja w północnym Londynie jest jednak zawieszona na włosku – „jakakolwiek potencjalna pogoń będzie zależeć od tego, czy klub zdoła uniknąć spadku”. To jest sedno sprawy: kluby z niższej części tabeli muszą najpierw zadbać o swoją egzystencję w elicie, zanim będą mogły planować transfery z klubu pokroju Manchesteru City.

Zupełnie inną motywację ma Aston Villa. Drużyna Unaia Emery’ego, która jest w znakomitej pozycji do awansu do Ligi Mistrzów, może być bardzo kuszącym celem. Kluczową kwestią dla The Villans jest przyszłość Emiliano Martineza. Jeśli argentyński mistrz świata faktycznie zdecyduje się na zmianę otoczenia, Emery będzie musiał mieć gotowy plan B, a Trafford, który zdążył już pokazać swoje umiejętności w Pucharze Anglii, z pewnością wpisuje się w profil transferowy hiszpańskiego menedżera.

Dla Trafforda kluczowe będzie podjęcie decyzji priorytetowej: czy czekać cierpliwie na szansę u Pepa Guardioli, czy też, jak sam pragnie, zostać "ustalonym numerem jeden" już w przyszłym sezonie. Piłkarskie szachy na rynku transferowym dopiero się rozgrzewają, a Manchester City będzie musiał zdecydować, czy chce zatrzymać utalentowanego wychowanka, czy też zarobić na nim znaczny kapitał.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.