Magazyn piłkarski NewsyCzy Igor Thiago zatrzyma rewolucję Roseniora w Chelsea?

Czy Igor Thiago zatrzyma rewolucję Roseniora w Chelsea?

Jarosław Kowalski

Nadchodzi starcie, które może zdefiniować początki trenerskie dwóch menedżerów z zupełnie różnych ścieżek kariery. Liam Rosenior, świeżo upieczony szef The Blues, mierzy się z drużyną, która udowadnia, że solidność i pragmatyzm wciąż są na wagę złota w Premier League. Czy debiut Roseniora w nowej roli okaże się poligonem doświadczalnym, na którym Brentford zaserwuje chłodną lekcję?

Włoskie skojarzenia i LinkedIn. Czy Rosenior to nowy Arteta z korporacyjnym sznytem?

Po zaledwie trzech spotkaniach u sterów Chelsea, menedżer Liam Rosenior staje przed swoim pierwszym wyzwaniem w Premier League. Oczywiście, na tym etapie jakakolwiek dogłębna ocena jego dorobku jest przedwczesna, ale autor, Alex Roberts, zauważa pewne uderzające podobieństwo estetyczne: obaj, Rosenior i Mikel Arteta, mogliby świetnie odnaleźć się w świecie LinkedIn, sugerując pewną korporacyjną, może nawet zbyt wygładzoną, wizję zarządzania. Z drugiej strony, Keith Andrews, sternik Brentford, udowadnia, że potrafi wycisnąć maksimum ze swojego zespołu, utrzymując „Pszczoły” w ścisłej czołówce, co – ironicznie – rodzi pytania, czy Thomas Frank faktycznie hamował ich potencjał. Piąte miejsce w tabeli to nie przypadek, a solidny argument za tym, że Andrews zasługuje na uznanie.

Bóg Broni: Czy ktokolwiek zdoła powstrzymać Igora Thiago?

Jeśli istnieje jeden zawodnik, który obecnie budzi postrach w defensywach Premier League, jest nim brazylijski gigant z brodą – Igor Thiago. Jego forma jest tak fenomenalna, że ponoć Erling Haaland ma powody do obaw. Mówimy o 16 golach w zaledwie 21 występach ligowych, przy czym pięć z nich padło w ostatnich dwóch spotkaniach Brentford. Thiago jest kwintesencją napastnika, który specjalizuje się w jednym: w zdobywaniu bramek. Jak celnie podsumowałby to Roy Keane, „to jest jego praca” i wykonuje ją bez zarzutu.

Analizując statystyki, widzimy, że koledzy z drużyny mają do niego nieograniczone zaufanie. Choć w meczu z Sunderlandem (wygrany 3:0) zanotował tylko 14 kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika, to świadczy to o jego efektywności i intuicji, a nie bierności. W pierwszych meczach pod wodzą Roseniora w Chelsea wyraźnie widać dążenie do wyprowadzania piłki od własnej bramki – taktyka, której Enzo Maresca, poprzednik, ponoć unikał, uznając ją za zbyt ryzykowną. Biorąc pod uwagę skuteczność Thiago, którego 16 goli przewyższa oczekiwany współczynnik goli (xG) wynoszący 12.57, każda strata czy błąd w budowaniu akcji Chelsea może zostać natychmiastowo i bezlitośnie skonfrontowany z jego klinicznym wykończeniem.

Powrót do starych nawyków: Czy Sánchez zburzy spokój Roseniora?

Ostatni rok pokazywał Roberta Sáncheza jako bramkarza godnego zaufania, często ratującego Chelsea w momentach, gdy taktyka Mareski wystawiała obronę na ciężkie próby. Jednak ostatnia porażka 3:2 z Arsenalem zdawała się być sygnałem powrotu do jego wcześniejszych, bardziej niestabilnych tendencji. Scena pierwszego gola dla Arsenalu była klasycznym przykładem: Sánchez został „złapany w żadnym miejscu” (caught in no man’s land), co jest kardynalnym błędem przy obronie stałych fragmentów gry, których Arsenal często używa jako broni. Następnie, nie poradził sobie z niskim dośrodkowaniem Bukayo Saki, co skutkowało łatwym golem Viktora Gyökeresa.

Warto zauważyć, że cięcia personalne i zmiana menedżera mocno odbiją się na poszczególnych graczach. Rosenior, według doniesień, kładzie ogromny nacisk na zaangażowanie bramkarzy w budowanie akcji. Czy ta nagła zmiana wymagań wpłynęła na psychikę Sáncheza, sprawiając, że jego ruchy stały się mniej pewne? Niezależnie od przyczyny, bramkarz The Blues musi jak najszybciej zaadaptować się do nowych, bardziej wymagających schematów gry nogami.

Aktualizacje kadrowe: Kto zagra, a kto pauzuje w hicie środka tabeli?

Na froncie Chelsea, Rosenior musi zmierzyć się z efektem „grypy”, która przetoczyła się przez szatnię. W efekcie Liam Delap i Jamie Gittens opuścili ostatni mecz z Arsenalem i ich występ przeciwko Brentford stoi pod dużym znakiem zapytania. Najważniejsze wieści dotyczą powrotów: Reece James (problem z biodrem) i Cole Palmer (uraz uda) są szykowani do powrotu do składu. Choć ich obecność to potężny impuls, nie jest przesądzone, czy będą gotowi na pełne 90 minut. Malo Gusto, z nieokreślonym urazem, również może wrócić do gry. Niestety, lista kontuzjowanych jest długa: Levi Colwill (zerwanie więzadła krzyżowego) oraz Roméo Lavia (uraz uda) pozostają poza składem, a w przypadku Lavii media coraz śmielej pytają, czy ten gracz w ogóle istnieje w rzeczywistości.

W ekipie Brentford sytuacja jest nieco bardziej stabilna, choć straty również są odczuwalne. Joshua Dasilva, Fabio Carvalho i Antoni Milambo wykluczeni są z gry z powodu długoterminowych kontuzji kolan. Los Jordana Hendersona (staw skokowy) zostanie zweryfikowany tuż przed meczem. Po powrocie z Pucharu Narodów Afryki, Dango Ouattara jest już do dyspozycji po reprezentowaniu Burkina Faso. Frank Onyeka wróci wkrótce, po tym jak Nigeria odpadła z rozgrywek, ale ten mecz jest dla niego prawdopodobnie zbyt wczesnym terminem powrotu.

Prognoza: Starcie na remis, gdzie pragmatyzm zwycięży nad nowym zapałem

Statystyki historyczne nie przemawiają na korzyść debiutującego Roseniora. Chelsea wygrała tylko jedno z ostatnich pięciu spotkań przeciwko Brentford, co sugeruje, że „Pszczoły” potrafią znaleźć skuteczne antidotum na to londyńskie derby. Biorąc pod uwagę niestabilność w bramce gości i bezwzględną skuteczność gwiazdy Brentford, intuicja podpowiada, że spotkanie to zakończy się podziałem punktów. Proponowany wynik to skromny remis 1:1.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment