Nadchodzący mecz Tottenham Hotspur kontra West Ham United zapowiada się jako starcie dwóch gigantów, którzy aktualnie stąpają po bardzo kruchym lodzie. Zarówno Koguty, jak i Młoty przybywają na Tottenham Hotspur Stadium w stanie dalekim od optymalnego, co obiecuje elektryzujące, choć być może chaotyczne widowisko derbowe. Czy któryś z menedżerów zdoła odwrócić złą passę, czy czeka nas kolejny odcinek komedii błędów?

Kłopoty piętrzą się: Obie drużyny na krawędzi kryzysu
Spis treści
Nie da się ukryć, że ani Tottenham Hotspur, ani West Ham United nie wchodzą w to sobotnie popołudniowe starcie w najlepszej dyspozycji. Spurs przeżywają trudne chwile; odpadnięcie z Pucharu Anglii po porażce z Aston Villą było bolesne, a do tego dochodzą zawirowania personalne – zapowiedziane odejście dyrektora sportowego Fabio Paraticiego pod koniec stycznia tylko potęguje poczucie niestabilności. Co gorsza, lista kontuzjowanych w północnym Londynie wciąż rośnie w niepokojącym tempie.
Z kolei West Ham, choć zdołał przebrnąć przez Queens Park Rangers w Pucharze Anglii po dogrywce, to w Premier League ich forma woła o pomstę do nieba. Ostatnie zwycięstwo ligowe zanotowali 8 listopada! Ich ostatnia próba w lidze przeciwko Nottingham Forest, „sześciopunktowy” mecz w kontekście utrzymania, skończył się porażką 2:1, co sprawiło, że do bezpiecznej strefy ligowej tabeli otworzyła się już siedmiopunktowa przepaść. To nie są nastroje, które sprzyjają rywalizacji na najwyższym poziomie.
Historyczna przewaga Spurs, ale czy to wystarczy w obliczu chaosu?
Analizując bezpośrednie starcia, Tottenham ma pewną przewagę w ostatnich spotkaniach. W zeszłym sezonie wygrali domowe starcie na Tottenham Hotspur Stadium, a co więcej, wcześniej w bieżącej kampanii zdemolowali Młoty 3:0 na London Stadium. Owszem, West Ham zdołał pokonać Spurs 2:1 na tym samym stadionie w grudniu 2023 roku, ale to było ich jedyne zwycięstwo w ostatnich dziewięciu konfrontacjach we wszystkich rozgrywkach. Statystyki przemawiają za gospodarzami, jednak obecna forma to zupełnie inna bajka.
Transferowe emocje: Nowy nabytek na ratunek dla Kogutów, odejście elity w ekipie Młotów
Dla kibiców Spurs ostatnie chwile nie były łatwe, ale transfer Conora Gallaghera za 35 milionów funtów z Atlético Madryt dał pewien promyk nadziei. Były pomocnik Chelsea, który spędził dwa ostatnie sezony w Madrycie, ma dostarczyć swojemu nowemu miejscu pracy ten waleczny, wszechstronny charakter w środku pola, którego tak często brakowało w tym sezonie. Jak głosi porównanie jego cech zawodniczych, Gallagher może być brakującym elementem układanki.
Podczas gdy jeden zawodnik melduje się w Tottenhamie, inny może szykować się do opuszczenia West Hamu. Plotki krążą wokół Lucasa Paquetá, który rzekomo mógłby przenieść się na Stamford Bridge. Mimo wcześniejszych doniesień o chęci powrotu do Brazylii (podyktowanej rzekomo złym traktowaniem w związku z oskarżeniami o ustawianie meczów, choć ostatecznie oczyszczono go z zarzutów w lipcu 2025 roku), wydaje się, że odejście Brazylijczyka przed końcem tego miesiąca jest coraz bardziej prawdopodobne. West Ham może nie chcieć go sprzedać, ale jeśli Paquetá jest otwarty na Chelsea, gol w derbach byłby idealnym sposobem, by podsycić zainteresowanie lub pożegnać się z klasą.
Epidemia absencji: Kryzys kadrowy Spurs kontra zmartwienia Młotów
Kryzys kontuzji w Tottenhamie pogłębia się. Richarlison zszedł na Blackpool z urazem ścięgna podkolanowego, a data jego powrotu nie jest znana. Rodrigo Bentancur również zmaga się z tym samym problemem i czeka go pauza przez większą część reszty sezonu. Na horyzoncie majaczy niepewny powrót Destiny’ego Udogie (który nie gra od początku grudnia) i Lucasa Bergvalla (który opuścił mecz z Villą z powodu urazu), ale ich status pozostaje niepotwierdzony. James Maddison, Mohammed Kudus i Dejan Kulusevski to nadal długoterminowi nieobecni. Z dobrych wieści: Yves Bissouma wraca po obowiązkach z reprezentacją Mali (gdzie wyleciał z czerwoną kartką po przegranej z Senegalem), ale jego przyszłość w klubie również jest niepewna. Pape Sarr nie zdąży wrócić na czas, ponieważ Senegal wyeliminował Egipt w półfinale AFCON.
West Ham ma swoje problemy, choć nie są one aż tak drastyczne. Malick Diouf pozostaje z Senegalem i opuści to spotkanie. Co do kontuzji, w tym tygodniu panuje zamieszanie wokół Lucas Paquetá – niektórzy określają jego szanse na grę jako „50 na 50”. Z drugiej strony, Mateus Fernandes może powrócić po tym, jak ominął mecz z QPR z powodu urazu odniesionego w ostatnim wyjściu ligowym przeciwko Nottingham Forest. Konstantinos Mavropanos został zniesiony na noszach w meczu z QPR i niemal na pewno nie zagra.
Pojedynek pod presją: Kto pierwszy popełni katastrofalny błąd?
W jakiej kondycji jest Thomas Frank, trener Spurs, gdy każda kolejna porażka przybliża go do krawędzi? Mecz z Aston Villą zakończył się kolejną wczesną eliminacją z pucharu, a jedynym cieniutkim światłem w tunelu była marginalnie lepsza gra w drugiej połowie. Spurs wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo w 2026 roku, mimo rozegrania już czterech meczów we wszystkich rozgrywkach.
West Ham zasadniczo gra fatalnie w tym sezonie. W normalnych okolicznościach, to spotkanie powinno być „bankierem” dla gospodarzy, a nawet ich komfortowe zwycięstwo w Stratford wydaje się odległym wspomnieniem. Jednak oni odnieśli minimalne zwycięstwo w FA Cup i choć ich lista kontuzjowanych nie równa się tej u rywala, utrzymuje się podejrzenie, że czeka ich sezon z trzema menedżerami, jeśli wyleci Nuno Espírito Santo.
Mamy zatem dwa kluby z ogromnymi problemami strukturalnymi, które materializują się na murawie. Napięcie będzie gigantyczne, a przegrany menedżer może pożegnać się ze swoim stanowiskiem. Trudno sobie wyobrazić, by ten mecz był czymkolwiek innym, niż nerwowym, pełnym wypadków bałaganem, w którym ewentualni zwycięzcy sięgną po zwycięstwo wyłącznie dzięki katastrofalnemu błądowi przeciwnika. Stawiam na remis 1:1, a zimowe utrapienia obu klubów będą trwały.