Derby Madrytu: zmiana warty i podwójna pogoń
Nadchodzi gorący finisz sezonu LaLiga, a Real Madryt, pomimo statusu "goniącego", wkracza w kluczową fazę rozgrywek obiegle, szukając podwójnej korony. Sytuacja jest jednak inna niż zazwyczaj, bo za sterami Los Blancos siedzi beniaminek na seniorskim szczeblu, Álvaro Arbeloa.
Podwójny pościg: Historia, która musi się powtórzyć (ale inaczej)
Dla Realu Madryt pogoń za mistrzostwem Hiszpanii i Ligą Mistrzów na finiszu sezonu to niemalże rytuał. To jest ich raison d'être. Jednak tegoroczne okoliczności dodają tej misji dramatyzmu. Mamy Álvaro Arbeloę, który ledwo co opuścił boisko, a już zarządza szatnią na najwyższym poziomie, z zaledwie niecałkowitym sezonem jako trenerem pierwszej drużyny. Co więcej, Madryt nie jest faworytem w wyścigu o oba trofea. Aby dogonić Barçę w LaLiga, potrzebna jest absolutna, tytaniczna wręcz konsystencja, szczególnie u siebie, gdzie zanotowali już dwa potknięcia. Z czteropunktową stratą do rozegrania dziesięciu kolejek, wszystko jest absolutnie otwarte, ale nie można już pozwolić sobie na błędy.
Simeone: Między żelazną defensywą a nowoczesnym futbolem – czy to się spina?
Kiedy myślimy o Diego Simeone i Atlético Madryt, wizja legendarnych lat 2014-2017 i ich nieprzeniknionej, niemalże ascetycznej obrony pod wodzą Godína, Gabi i Koke, natychmiast wraca. Koke wciąż jest na placu, ale drużyna przeszła transformację. Próbują być bardziej ekspansywni, bardziej otwarci w ofensywie, ale efekt jest mieszany. O ile nie trafili na elitę, to jednocześnie nie są już tym murem, co kiedyś.
Spójrzmy na liczby, bo statystyka nie kłamie. Różnica w defensywie między tymi dwoma ekipami jest iluzoryczna. Los Rojiblancos mają wskaźnik xG (oczekiwane bramki stracone) na poziomie 30.5, podczas gdy Real ma 30.8. Pod względem straconych goli – 24 dla Atleti do 24 dla Realu. Liczba czystych kont? 12 dla Atlético, 11 dla Realu. To pokazuje, że w tym aspekcie, kluczowym dla budowania przewagi, obie drużyny są niemal lustrzanym odbiciem. To stawia Atlético w trudnej sytuacji w derbach: muszą wykonać skok jakościowy w ofensywie, by powtórzyć spektakularny wynik z początku sezonu – pamiętne 5:2 nad Realem.
Momentem tej układanki jest forma i absencja kluczowych graczy
Real Madryt wchodzi w ten kluczowy okres z bardzo mocną głową. Mają na koncie cztery wygrane z rzędu, wliczając w to podwójne zwycięstwo nad Manchesterem City, co jest potężnym zastrzykiem pewności siebie. Dziewięć zwycięstw w dziesięciu ostatnich meczach na własnym obiekcie? To jest właśnie ta domena, którą muszą wykorzystać, by zamknąć ligową stratę.
Natomiast forma Atlético jest bardziej sinusoidą. Przełamali się i mają sześć zwycięstw w ostatnich ośmiu starciach we wszystkich rozgrywkach, łącznie z awansem mimo porażki ze Tottenhamem w Pucharze Europy. Problem leży na trasie: zaledwie trzy wygrane w dziesięciu ostatnich wyjazdowych spotkaniach. To musi się zmienić, jeśli chcą ugrać coś na Santiago Bernabéu.
Kluczowe będą składy. Real pozostaje bez Ferlanda Mendy'ego, Raúla Asencio i Rodrygo, choć powrót Édera Militão jest bliski. Największy cios? Obaj giganci stracą swoich numerów jeden. Courtois jest wykluczony, a brak Jana Oblaka to dla Atleti cios porównywalny do utraty mózgu operacyjnego. Do tego dochodzą potencjalne problemy Matteo Ruggeri.
Czy ktoś zdoła utrzymać magicznego Argentyńczyka na boisku?
W obliczu tych ubytków i strategii Simeone, który często lubi rotować, jedna postać musi odpalić, jeśli Atlético myśli o sensacji: Julián Álvarez. To jest zawodnik, który musi zagrać pełne 90 minut, a nie być tylko zmiennikiem. Jest kluczowy.
Álvarez to nie tylko bezlitosny egzekutor, ale przede wszystkim generator szans. Dane są brutalnie jasne: jest najlepszym skrzydłowym w LaLiga pod względem spodziewanych asyst (xA). Kreuje średnio 2.3 szansy i notuje 1.3 udane próby dośrodkowania na 90 minut. Dodajmy do tego, że w Europie w ostatnim roku, pod względem kreowanych szans, wyprzedza 99% napastników. A jednak, od 25 stycznia nie rozegrał pełnych ligowych 90 minut! Simeone ma tendencję do trzymania go na krótkiej smyczy. Aby pokonać mocny Real, Alvarez musi spędzić na boisku całą drugą połowę, a najlepiej – całą grę.
Prognoza doświadczonego oka: Bernabéu nie wybacza
Ostatecznie, ten mecz to test dla młodego menedżera Realu i test dla ofensywnej elastyczności Atlético. Domowe mecze, jakkolwiek nudno to brzmi, będą decydujące w walce o tytuł dla Los Blancos. Muszą zacząć od zgarnięcia tych trzech punktów. Uważam, że intensywność i forma Realu, plus niepewność formacji gości, da Arkadii przewagę. Spodziewam się fajerwerków, ale ostatecznie to gospodarze przejmą kontrolę.
Prognoza: Real Madryt 3-1 Atlético Madryt.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.