Magazyn piłkarski NewsyDewsbury-Hall: nieoczekiwany architekt przemiany Evertonu pod wodzą Moyesa

Dewsbury-Hall: nieoczekiwany architekt przemiany Evertonu pod wodzą Moyesa

Jarosław Kowalski

Dominacja, która zaskakuje: Everton wznosi się na wyżyny, a Kiernan Dewsbury-Hall jest jej niespodziewanym architektem. Czy to tylko krótkotrwały błysk, czy może zapowiedź ery, której nikt się nie spodziewał pod batutą Davida Moyesa? Zwycięstwo 3:0 nad Nottingham Forest było sygnałem, że The Toffees odnaleźli nowy rytm, a klucz do tej transformacji leży w nogach 27-letniego pomocnika.

Dewsbury-Hall: nieoczekiwany architekt przemiany Evertonu pod wodzą Moyesa

Fenomen Dewsbury-Halla: Od marginalizacji do centralnej roli w Merseyside

Zwycięstwo Evertonu nad Nottingham Forest 3:0 w minioną sobotę to zdecydowanie najmocniejsze uderzenie tej drużyny w dotychczasowych rozgrywkach Premier League. Jest to największa różnica bramek dla The Toffees w tym sezonie, co stanowi namacalny dowód na to, jak wiele zmieniło się pod wodzą Davida Moyesa. Centralną postacią tej rewolucji jest Kiernan Dewsbury-Hall. Był on bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem na boisku przeciwko Forest. Ten 27-latek wymusił samobójczego gola na Nikoli Milenkoviciu, dołożył jedno trafienie, wieńcząc dzieło, a do tego huknął w słupek potężnym strzałem z krawędzi pola karnego. W meczu, w którym Everton dominował w niemal każdym ofensywnym wskaźniku, Dewsbury-Hall był siłą napędową w ostatniej tercji boiska.

Dewsbury-Hall staje się nie tylko kluczowy, ale wręcz najważniejszym piłkarzem Evertonu. Nikt inny nie ma na swoim koncie tylu ligowych goli dla klubu w tym sezonie – czwarte trafienie w kampanii 2025/26 sprawiło, że zrównał się pod względem czystej siły ofensywnej z takimi postaciami jak Jack Grealish czy Iliman Ndiaye, notując łącznie cztery bramki i dwie asysty. To, że strzela on tak często, jest zaskakujące, biorąc pod uwagę jego rolę jako kreatora gry. To wszechstronny zagrożenie, co potwierdza fakt, że wygenerował pięć „Wielkich Szans” (Big Chances) w tym sezonie – więcej niż jakikolwiek inny zawodnik Evertonu.

Balans Moyesa: Jak głębsza rola uwolniła kreatywność byłego Lisca

David Moyes mądrze wykorzystuje naturalny talent Dewsbury-Halla, ustawiając go głębiej, w roli części podwójnego pivotu w środku pola. To nie tylko ukształtowało go na głównego kreatora, ale całkowicie odmieniło Toffees pod wodzą Szkota, który zbliża się do rocznicy objęcia sterów. Zaledwie kilka miesięcy po zmianie właścicielskiej wraz z przeprowadzką do lśniącego nowego stadionu nad rzeką Mersey, na boisku dokonuje się równie znacząca transformacja.

Sam Moyes nie szczędził pochwał dla zawodnika:

„Zrobił ogromną różnicę dla zespołu. Sprawił, że jesteśmy bardziej kreatywni i w pewien sposób bardziej kulturalni w naszym stylu gry. Może być nieco niedoceniany – gra tak dobrze. Wykonuje pracę; pokonuje ogromne dystanse. Jest też inteligentnym chłopakiem. Chce, żeby drużyna odnosiła sukcesy, i z pewnością pomógł nam grać lepiej”.

Warto pamiętać, że na początku sezonu 2025/26 największe oczekiwania wiązano z transferem Jordana Ayew z Manchesteru City. Grealish był gwiazdą, która miała pociągnąć drużynę, i faktycznie zaczął fantastycznie, podsycając plotki o powołaniu do kadry na Mistrzostwa Świata 2026. Tymczasem to Dewsbury-Hall okazał się letnim nabytkiem, który najbardziej odmienił Everton. Odkąd Sean Dyche opuścił klub na początku 2025 roku, The Toffees stali się drużyną bardziej proaktywną i zorientowaną na atak, a Dewsbury-Hall jest katalizatorem tej zmiany. Cała ofensywa przepływa przez tego środkowego pomocnika.

Czy Everton jest gotów na Europę: Statystyki, które kłamią?

Po 15 kolejkach Everton zajmuje siódme miejsce w tabeli Premier League, co stawia ich w zasięgu rzutem monetą od miejsc gwarantujących grę w europejskich pucharach. Choć Liga Europy i Liga Konferencji wydają się realistycznymi celami, zespół Moyesa traci tylko punkt do czołowej piątki i miejsc premiowanych awansem do Ligi Mistrzów.

Moyes nie odrzucił całkowicie dorobku Dyche’a, ale zdecydowanie przechylił szalę na korzyść bardziej śmiałego, ofensywnego stylu, mimo że Everton strzelił w lidze tylko 18 goli w 15 meczach. Czyżby ten wynik był sztucznie zaniżony? Zdecydowanie tak. Zespół notuje statystyki ofensywne, które sugerują znacznie wyższą zdobycz bramkową. To tutaj pojawia się problem w formacji: brak solidnego numeru dziewięć, który potrafiłby zamienić kreowane sytuacje na bramki. Odpowiedzialność spada na duet Beto i Thierno Barry, z których żaden nie zdołał definitywnie przejąć tej pozycji w tym sezonie.

Nic w tej kwestii nie można zarzucić Dewsbury-Hallowi. Jest on idealną linią zaopatrzenia dla trójki napastników – za Alcarazem, Grealishem i Ndiaye – dla Evertonu, który nadal jest na wczesnym etapie procesu stawania się nowoczesną drużyną, zdolną narzucić swój styl gry rywalom. Za kadencji Moyesa, Dewsbury-Hall odblokował potencjał, którego nigdy nie miał okazji wykazać w Chelsea. Być może to właśnie on, a nie Grealish, jest iskrą, która zaprowadzi odmienionego Everton do upragnionej europejskiej eskapady.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment