Dlaczego Indie wciąż czekają na debiut na mundialu?
Zbliżamy się do 23. edycji Mistrzostw Świata FIFA, a mroczna statystyka rzuca cień na świat futbolu: aż 128 z 211 stowarzyszeń członkowskich nigdy nie zaznało smaku tego turnieju. Czy to świadczy o globalnej dominacji gigantów, czy raczej o niepowodzeniach tych, którzy aspirują do elitarnego grona?
Kto wreszcie zadebiutuje? Niewielu goni za marzeniami
Już za moment, podczas finałów w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku, historia zostanie zapisana na nowo, choć lista debiutantów wydaje się zaskakująco skromna. Wśród tych, którzy po raz pierwszy w historii zapewnili sobie bilet na Mundial, znajdują się takie ekipy jak Wyspy Zielonego Przylądka, Curaçao, Jordania oraz Uzbekistan. To niewątpliwie historyczne momenty dla tych nacji, ale co z resztą?
Zupełnie inna narracja rozgrywa się wokół Indii. Mimo że kraj ten szczyci się statusem najludniejszego państwa świata, jego reprezentacja pozostaje najbardziej jaskrawym przykładem absencji na Mundialu. Mówimy o kraju, który nie zakwalifikował się ani razu, ponosząc porażkę w każdych z dziesięciu dotychczasowych prób. Ich najnowsza kampania zakończyła się fiaskiem w drugiej rundzie, gdzie za plecami Kataru i Kuwejtu, marzenie o Mundialu znowu oddaliło się.
Z drugiej strony globu, w Europie, pewien naród dzierży niechlubny rekord: Luksemburg. Być może nikt nie poddał się tak w walce o finały jak oni. Luksemburg przystępował do europejskich eliminacji aż 22 razy, za każdym razem wracając z pustymi rękami. To prawdziwy test wytrwałości w europejskiej piłce. A jeśli spojrzymy na Amerykę Południową, obraz ten jest niemal kompletny: Wenezuela, jako jedyny członek CONMEBOL, nigdy nie dotarła do fazy grupowej Mistrzostw Świata. Wszystkie pozostałe potęgi – Brazylia, Argentyna, Urugwaj i reszta – mają to już za sobą.
Jednorazowe występy: Od ćwierćfinałów po szybki powrót do domu
Historia Mundiali pełna jest anegdot o zespołach, którym wydawało się, że raz wystarczy. Kilka drużyn zapisało się w annałach, ale nie potrafiło tego powtórzyć. Spójrzmy na Kubę, która sensacyjnie dotarła do ćwierćfinału w 1938 roku, by już nigdy później nie zakwalifikować się na turniej. W tym samym roku, na francuskich boiskach, zagrała także Indonezja – wówczas występująca pod nazwą Holenderskie Indie Wschodnie – i odpadła po zaledwie jednym meczu.
Późniejsze dekady przyniosły inne, bardziej świeże przykłady. Słowacja zaliczyła swój debiut w 2010 roku, co samo w sobie było sensacją – zdołali wyeliminować ówczesnych obrońców tytułu Włochy w fazie grupowej, by następnie ulec Holandii w 1/8 finału. Od tamtej pory – cisza. Islandia, z niedawnej przeszłości, zapamiętana zostanie z remisu 1:1 z Argentyną na turnieju w 2018 roku, gdzie Lionel Messi nie wykorzystał rzutu karnego. Mimo tego historycznego punktu, Islandczycy odpadli w grupie i jak dotąd nie powrócili.
Inne ekipy, które pojawiły się tylko raz, to Angola, DR Konga, Chiny, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, Jamajka, Kuwejt, Togo i Trynidad i Tobago. Czy ich jednorazowy epizod był szczytem marzeń, czy raczej niedosytem?
Gigantyczna lista oczekujących: Kto wciąż czeka na swój moment chwały?
Przepaść między krajami uczestniczącymi a tymi, które aspirują, jest kolosalna. Lista tych, którzy nigdy nie widzieli swoich barw na Mundialu, jest długa i obejmuje niemal dwie trzecie członków FIFA. Regiony takie jak Afryka i Azja dominują w zestawieniu niekwalifikujących się.
W strefie CAF (Afryka), gdzie walka o awans jest brutalna i wieloetapowa, na debiut czeka aż 41 państw. To prawdziwa mekka dla aspirujących: Benin, Botswana, Burkina Faso, Burundi, Czad, Komory, Kongo, Dżibuti, Erytrea, Eswatini, Etiopia, Gabon, Gambia, Gwinea, Gwinea Równikowa, Gwinea-Bissau, Lesotho, Liberia, Libia, Madagaskar, Malawi, Mali, Mauritius, Mauretania, Mozambik, Namibia, Niger, Kenia, Republika Środkowoafrykańska, Rwanda, Wyspy Świętego Tomasza i Książęca, Seszele, Sierra Leone, Somalia, Sudan, Sudan Południowy, Tanzania, Uganda, Zambia i Zimbabwe.
Konfederacja Azjatycka (AFC) również ma imponującą listę 32 państw, które nigdy nie dotarły do finału. Wśród nich znajdziemy kraje o ogromnym potencjale demograficznym, takie jak Indie, ale także mniejsze federacje jak Bhutan, Guam, Makau czy Brunei. Warto odnotować, że walka w tej strefie jest często strategiczna i polityczna, co dodatkowo komplikuje drogę do awansu.
W Europie (UEFA), mimo globalnej reputacji, 21 krajów nadal czeka na swoją szansę. Albania, Armenia, Azerbejdżan, Białoruś, Kazachstan, Cypr, Estonia, Finlandia, Gruzja, Gibraltar, Wyspy Owcze, Kosowo, Łotwa, Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Macedonia Północna, Malta, Mołdawia i Czarnogóra – to zespoły regularnie rywalizujące, ale na eliminacyjnym progu.
Strefy CONCACAF i OFC również mają znaczną reprezentację nieobecnych. W Ameryce Północnej, Środkowej i na Karaibach znajdziemy aż 23 debiutantów, podczas gdy Oceania, tradycyjnie zdominowana przez Australię (która teraz gra w AFC) i Nową Zelandię, ma 10 państw czekających na przełom.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.