Emery znów na celowniku: czy „The Villans” przełamią francuską klątwę w Lidze Europy?
Wielki powrót europejskich pucharów przenosi nas do Północnej Francji, gdzie Aston Villa zmierzy się z Lille OSC w emocjonującym starciu Ligi Konferencji Europy. To starcie to nie tylko walka o awans, ale także swoisty rewanż za zeszłoroczną, pasjonującą potyczkę.
Od Ligi Konferencji do Ligi Europy: Villa mierzy się z francuskim wyzwaniem
Aston Villa udaje się do Francji, by stawić czoła Lille na Stade Pierre-Mauroy w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy. To spotkanie ma posmak nostalgii, ponieważ obie ekipy mierzyły się ze sobą zaledwie rok temu w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy, kiedy to angielski zespół wygrał dopiero po rzutach karnych, po remisie 3:3 w dwumeczu. To pokazuje, że historia lubi się powtarzać, a Lille z pewnością ma rachunki do wyrównania.
Podopieczni Unaia Emery’ego, po dotarciu do półfinału Ligi Konferencji Europy w 2024 roku i ćwierćfinału Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie, tym razem rywalizują w eliminacjach Ligi Europy, zajmując drugie miejsce w fazie ligowej, tuż za Lyonem. „The Villans” na europejskich boiskach potrafią rozkręcić się ofensywnie, notując co najmniej dwa gole w dziewięciu z ostatnich trzynastu meczów pucharowych. Ich jedyna porażka w tej edycji europejskich zmagań miała miejsce w październiku na wyjeździe z Go Ahead Eagles.
Jednak trawa zdaje się być bardziej zielona po drugiej stronie. Ostatnie tygodnie w Premier League to dla Villi pasmo niepowodzeń. Zaledwie jedno zwycięstwo w siedmiu ostatnich spotkaniach domowych i niedawna dotkliwa porażka 1:4 z Chelsea świadczą o wyraźnym spadku formy, co zbiegło się z kłopotami kadrowymi. Liga Europy może okazać się dla nich cennym „bezpiecznikiem” i alternatywną drogą do Ligi Mistrzów, zwłaszcza że cztery mecze bez wygranej w lidze znacząco osłabiły ich pozycję w walce o czołową czwórkę, choć wciąż utrzymują stratę trzech punktów do szóstego Liverpoolu.
Emery kontra Genesio: Starcie wizjonerów w cieniu kryzysu
Unai Emery, architekt ostatnich sukcesów Villi, „śni” o poprowadzeniu klubu do pierwszego ważnego trofeum od 1996 roku, a jednocześnie o pobiciu własnego rekordu i zdobyciu piątego tytułu Ligi Europy. Hiszpański szkoleniowiec ma imponujący bilans w tych rozgrywkach – 66 zwycięstw w 102 meczach z pięcioma różnymi klubami – i historycznie nigdy nie odpadł w 1/8 finału w swoich siedmiu dotychczasowych kampaniach. Jego mentalność zwycięzcy będzie kluczowa w konfrontacji z Lille.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja „Les Dogues”. Lille musiało walczyć o udział w fazie pucharowej po nieprzekonujączej fazie ligowej, zajmując 18. miejsce i tracąc cztery punkty do automatycznego awansu. Francuzi zdołali jednak odwrócić losy rywalizacji w barażach, eliminując Crveną Zvezdę po dogrywce w rewanżu w Belgradzie. Obecnie ich seria bez porażki we wszystkich rozgrywkach wynosi cztery mecze (trzy wygrane, jeden remis), choć ostatni remis 1:1 z Lorient przypomniał im, jak bolesna potrafi być utrata bramki w doliczonym czasie gry. Sześć punktów do czołowej czwórki Ligue 1 i dziewięć meczów do końca ligi sprawiają, że Europa jest dla nich priorytetem, podobnie jak dla Anglików.
Bruno Genesio, trener Lille, musi zmierzyć się z faktem, że jego zespół wygrał zaledwie dwa z ostatnich ośmiu meczów u siebie we wszystkich rozgrywkach. Na Stade Pierre-Mauroy w Lidze Europy radzili sobie lepiej, wygrywając trzy z pięciu meczów u siebie, strzelając w każdym z tych zwycięstw co najmniej dwa gole. Co ciekawe, Lille historycznie ma problem z angielskimi drużynami, wygrywając tylko trzy z 19 spotkań, choć jedno zwycięstwo to właśnie ten pamiętny triumf 2:0 nad Aston Villą w Pucharze Intertoto w 2002 roku.
Absencje, powroty i kluczowe pojedynki na boisku
Ekipa z Północnej Francji ma co nieco do zmartwień w kwestii zdrowia. Marc-Aurele Caillard, Osame Sahraoui, Hamza Igamane, Ethan Mbappe Lottin i Ousmane Toure pozostają poza składem z powodu urazów. Ponadto kilku zawodników, w tym bramkarz Berke Ozer oraz obrońcy Aissa Mandi i Nathan Ngoy, balansuje na krawędzi zawieszenia za kartki. Kluczową postacią w ataku pozostaje 39-letni Olivier Giroud, który zdobył cztery ze swoich dziewięciu goli w Europie w tym sezonie i z pewnością będzie chciał powtórzyć sukces z Chelsea. Być może zobaczymy w składzie byłego gracza Southampton, Romaina Perrauda, oraz Nabila Bentaleba.
Aston Villa również zmaga się z poważnymi lukami w składzie. John McGinn (kolano) na pewno nie zagra, a Youri Tielemans, Boubacar Kamara i Andres Garcia również leczą kontuzje. Rodzi się pytanie, czy Matty Cash i Harvey Elliott zdążą się wykurować na czas. Największym ciosem jest jednak brak Rossa Barkleya, który nie został zgłoszony do europejskich rozgrywek. To wymusza na Emerym ponowne postawienie na duet Amadou Onana i Douglasa Luiza w środku pola. Morgan Rogers, który ma za sobą pięć meczów bez bramki, będzie musiał odnaleźć skuteczność, operując na pozycji tuż za napastnikiem. W ataku spodziewamy się Olliego Watkinsa, a na prawej stronie Harry Maguire może dać szansę Jadonowi Sancho kosztem Leona Baileya.
Przewidywane składy sugerują otwartą walkę. Lille prawdopodobnie wystawi: Ozer; Santos, Ngoy, Mandi, Perraud; Bentaleb, Andre, Bouaddi; Haraldsson, Giroud, Correia. Z kolei Aston Villa może odpowiedzieć: Martinez; Cash, Konsa, Mings, Maatsen; Luiz, Onana; Sancho, Rogers, Buendia; Watkins.
Mimo wszystko, scenariusz ten zapowiada zacięty bój. Lille pokazało w zeszłym sezonie, że potrafi mierzyć się z gigantami, eliminując Real Madryt i Atletico Madryt w Lidze Mistrzów, więc nie można ich lekceważyć. Jednak jakość personalna i doświadczenie Unaia Emery’ego w Lidze Europy sugerują, że Premier League da znać o sobie. Spodziewamy się wyrównanego, taktycznego starcia, które zakończy się remisem, pozostawiając wszystko otwarte przed rewanżem w Birmingham. Lille 1-1 Aston Villa – to jest nasz typ.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.