Endo rezygnuje z gry w reprezentacji Japonii po kontuzji.
Wataru Endo, filar defensywy Liverpoolu i kapitan reprezentacji Japonii, zszokował świat futbolu. Choć miał być kluczowym ogniwem w kadrze na nadchodzący Mundial, kontuzja zmusiła go do drastycznego kroku.
Koniec pięknej przygody: Kontuzja pchnęła do emerytury
Wdarła się w to pech, a przecież jeszcze niedawno wydawało się, że status Wataru Endo jako kapitana Japonii na Mistrzostwa Świata 2026 jest niezagrożony. Niestety, w lutym tego roku, podczas zaciętego ligowego starcia Liverpoolu z Sunderlandem zakończonego skromnym triumfem 1:0, doznał urazu stopy. To wykluczyło go z gry na resztę sezonu 2025/2026. Mimo to, selekcjonerzy kadry zaryzykowali, umieszczając go w 26-osobowym składzie na turniej.
Pojawiło się światełko w tunelu, gdy Endo rozegrał 45 minut w sparingu z Islandią pod koniec maja, dając kibicom nadzieję na jego powrót do formy. Niestety – jak się okazało – progres nie był wystarczający. Brak pożądanej regeneracji poskutkował tym, że Japończyk musiał oficjalnie wycofać się z mundialowej ekipy. Ale to nie sam uraz przyniósł największe trzęsienie ziemi.
Samotne pożegnanie kapitana: „Nie mam żadnych żalów”
Decyzja o wycofaniu się z kadry zbiegła się z równie zaskakującym ogłoszeniem. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych, Endo potwierdził swoją rezygnację z występów w reprezentacji natychmiast. To oznacza, że jego pożegnanie z kadrą następuje już teraz, a nie po turnieju, jak niektórzy spekulowali.
„Jak ogłoszono, wycofuję się ze składu na Mistrzostwa Świata. Od czasu kontuzji robiłem absolutnie wszystko, co w mojej mocy do tej pory, więc nie mam absolutnie żadnych żalów” – napisał Endo, jasno komunikując swoje stanowisko. Nie da się ukryć, że brak Mundialu boli, ale jego słowa emanują dumą z dotychczasowych osiągnięć.
„Oczywiście, jest frustracja z powodu braku możliwości uczestnictwa w tych Mistrzostwach Świata, ale bardziej niż to, jestem dumny z tego, jak razem rozwinęliśmy się od Mistrzostw Świata w Katarze – ja jako kapitan, prowadzący ten zespół i zamieniający nasz cel 'zdobycia Mistrzostw Świata' w coś, co możemy mówić jako oczywistość”.
Weteran, który uzbierał 73 występy dla kraju w ciągu 11 lat, zapowiedział teraz rolę kibica.
„Przy tej kampanii, przechodzę na emeryturę z reprezentacji. Od teraz będę dopingował reprezentację Japonii jako jeden z fanów”.
Dodał z wiarą w przyszłość:
„Moment, w którym reprezentacja Japonii wygra Mistrzostwa Świata, na pewno nadejdzie. Wierzmy w to i dopingujmy razem”.
Co dalej? Koniec kontraktu i nowa era na Anfield
Biorąc pod uwagę, że Endo ma za sobą niemal dziesięcioletnią, intensywną karierę międzynarodową, jego decyzja o „emeryturze” w wieku, w którym wciąż mógłby dać wiele na arenie klubowej, może być strategicznym ruchem. W Anglii jednak jego przyszłość w Liverpoolu jest otoczoną znakiem zapytania. Kontuzja z sezonu 2025/2026 wymusiła przerwę, a teraz musi skupić się na pełnej rehabilitacji, zanim dołączy do kolegów z drużyny na przedsezonowe zgrupowanie pod wodzą nowego menedżera, Andoniego Iraoli.
Obecne spekulacje sugerują, że odejście z Anfield w letnim oknie transferowym jest wysoce prawdopodobne. Dlaczego? Bo Japończyk ma już tylko rok ważnego kontraktu. Czy Iraola, nowy architekt The Reds, widzi w nim kluczowego zawodnika, czy może woli zainwestować w młodsze talenty na pozycję defensywnego pomocnika? To pytanie pozostaje otwarte, ale decyzja o rezygnacji z kadry z pewnością zmienia perspektywę transferową obu stron.
Tymczasem Hajime Moriyasu, selekcjoner Japonii, już dawno załatał dziurę w składzie, powołując Shuto Machino z Borussii Mönchengladbach na pierwsze spotkanie z Holandią w niedzielę. Dla Endo pozostaje teraz skupienie się na powrocie do pełni sił i przemyśleniu kolejnych kroków w klubowej karierze, z dala od presji międzynarodowych obowiązków.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.