Gravenberch z nowym kontraktem, ale liverpoolowi wciąż brakuje twardego defensora.
Rewolucja w środku pola Liverpoolu nabiera tempa, a nowy kontrakt dla Ryana Gravenbercha to dopiero początek fascynującej układanki personalnej.
Dlaczego Liverpool postawił na Gravenbercha, dając mu lukratywny kontrakt?
Decyzja o przedłużeniu kontraktu z Ryanem Gravenberchem do 2032 roku, opiewającym na „szacunkową pensję na poziomie 280 000 funtów tygodniowo”
, to potężny sygnał z Anfield. To nie jest tylko zabezpieczenie aktywa, to deklaracja wiary w wizję trenera. W sezonie 2023/2024, pod wodzą Jürgena Kloppa, 23-latek miał problemy z adaptacją do fizyczności Premier League; 12 startów w lidze to wynik daleko odbiegający od oczekiwań po transferze z Bayernu Monachium. Mac Allister i Szoboszlai błyszczeli od razu, a Gravenberch był często zapominany.
Jednak przełom nastąpił wraz z nadejściem Arne Slota. Holender dostrzegł potencjał, który wcześniej był ukryty, przesuwając zawodnika na pozycję numer sześć – rolę, którą niektórzy próbowali obsadzić Wataru Endo lub Alexisem Mac Allisterem po nieudanej próbie sprowadzenia Martina Zubimendiego w 2024 roku. Choć kariera Gravenbercha opierała się na bardziej ofensywnych zadaniach w Ajaxie i Bawarii, nagle wszedł w buty defensywnego pomocnika i eksplodował formą. Kulminacją jego transformacji było zdobycie nagrody dla Młodego Piłkarza Sezonu Premier League w mistrzowskim sezonie 2024/2025. Nagradzając go tak długim i finansowo hojnym kontraktem, Liverpool sygnalizuje, że jest on nie tylko kluczowy dla Slota, ale także chroniony przed potencjalnymi zalotami innych zespołów.
Czy ofensywna siła Liverpoolu nie jest zbyt krucha bez „szóstki”?
Z nowym kontraktem dla Gravenbercha, jego miejsce w jedenastce wydaje się być zabezpieczone. Problem zaczyna się, gdy przyglądamy się reszcie mozaiki środka pola pod rządami Slota. Dominik Szoboszlai stał się prawdziwą maszyną ofensywną, notując w bieżącym sezonie 10 goli i 7 asyst. Do tego duetu dołączył latem 2025 roku Florian Wirtz, za którego The Reds wyłożyli niemałe 116 milionów funtów. Trio – Gravenberch, Szoboszlai, Wirtz – brzmi jak sen kibica, ale statystyki obronne podają chłodną rzeczywistość.
Ich ustawienie grozi katastrofą w defensywie. Zespół, który w 2025/2026 notuje średnią 1.34 straconych goli na mecz (ósma pozycja w lidze), nie może sobie pozwolić na chroniczny brak solidności na środku pola. Czy to oznacza konieczność zmiany systemu? Być może. Pytanie, czy Slot zrezygnuje z taktyki jednego napastnika, skoro latem 2025 roku sprowadzono takich graczy jak Alexander Isak i Hugo Ekitike, którzy naturalnie oczekują regularnej gry.
Poza tymi gigantami, przyszłość inne kluczowe postacie The Reds pozostaje niepewna. Curtis Jones rozwija się w progresywnego rozgrywającego, liderując lidze pod względem podań do ostatniej tercji boiska na 90 minut. Mimo to, jego nazwisko jest regularnie łączone z Tottenhamem Hotspur i Interem Mediolan, a do końca jego kontraktu pozostało mniej niż 18 miesięcy. W raporcie o przedłużeniach umów jego nazwisko się nie pojawiło, co sugeruje, że latem decyzja będzie musiała zapaść. Podobnie Alexis Mac Allister, choć podobno toczą się rozmowy o odnowieniu umowy, wzbudza zainteresowanie gigantów z Realu Madryt.
Czy eksperyment z Gravenberchem jako numerem sześć to błąd, którego nie da się cofnąć?
Od odejścia Fabinho pod koniec sezonu 2022/2023 Liverpool dwukrotnie próbował sprowadzić naturalnego defensywnego pomocnika, lecz nigdy nie zrealizowano transferu "jedynki" na tę pozycję. To właśnie ten brak zastąpił, w pewnym sensie, Gravenberch.
Konieczność sprowadzenia klasycznego, stabilnego numeru sześć, który potrafiłby dyrygować grą od tyłu, była głównym powodem zainteresowania Zubimendim. Sam Gravenberch, choć znakomity w dryblingu (trzeci w Premier League pod względem progresywnych przeniesień piłki z dystansem 5313 m), statystycznie zajmuje dopiero 55. percentyl wśród pomocników z siedmiu najlepszych lig europejskich pod względem podań progresywnych.
Tutaj na scenę wchodzą transferowe cele, takie jak Adam Wharton i Elliot Anderson, których niedawno łączono z klubem. Przyjrzyjmy się im pod kątem uzupełnienia duetu Wirtz/Szoboszlai:
- Elliot Anderson (Nottingham Forest) ma podobny dystans progresywnego biegu (5170 m) i plasuje się na czwartym miejscu w lidze pod względem liczby takich akcji (508), tuż za Gravenberchem. Kluczowe jest jednak to, że Anderson to 95. percentyl w Europie pod względem podań progresywnych.
- Adam Wharton (Crystal Palace) również plasuje się w 91. percentylu w podaniach progresywnych, choć w dryblingu jest mniej efektywny niż Holender czy Anderson. Jednak Wharton deklasuje rywali defensywnie, lądując w 82. percentylu pod względem akcji destrukcyjnych, w ostrym kontraście do 53. i 56. percentyla Gravenbercha i Andersona.
Jeśli Slot zamierza kontynuować stawianie na Gravenbercha jako kluczowego elementu środka pola, co sugeruje jego nowy kontrakt, sprowadzenie kogoś takiego jak Wharton (stabilność defenzywna) lub Anderson (komplementarne, bardziej precyzyjne podania) wydaje się logicznym krokiem w celu zrównoważenia atakującej siły ofensywnego duetu Wirtz-Szoboszlai.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.