Kamerun: od chaosu do kwart-finałów dzięki młodzieńczemu zrywowi

Kamerun, „Nieposkromione Lwy”, dotarły do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki w atmosferze totalnego chaosu, z kadrowiczami w rękach, które jeszcze kilka tygodni temu rzucały się na siebie. Czy to możliwe, że zespół, który niemal się rozpadł przed turniejem, teraz mierzy się z gospodarzem, Marokiem, na fali wznoszącej?

Szaleństwo przed startem, triumf na boisku: Jak Kamerun przetrwał burzę?

Miesiąc przed startem turnieju w Afryce Północnej wydawało się, że Kamerun pogrąża się w prawdziwej sinusoidzie nieporozumień. Mamy tu klasyczny dramat rodem z Afryki: dwa różne składy wysłane przez federację! Jeden pochodził od Marca Brysa, trenera, który choć zwolniony — absolutnie nie uznał swego rozstania za wiążące. Drugą listę przedstawił już nowy szkoleniowiec, David Pagou. Ta druga lista była szokiem sama w sobie, bo pominięto w niej takie tuzy jak André Onana czy Vincent Aboubakar, drugi najlepszy strzelec w historii kadry. Oczywiście, jak to bywa w takich batalistycznych sporach, to głos federacji ostatecznie wygrał. Ale bądźmy szczerzy – to nie jest recepta na udane przygotowania do imprezy, zwłaszcza po wylosowaniu mistrzów z Wybrzeża Kości Słoniowej w grupie. Wielu ekspertów skazywało pięciokrotnych mistrzów na szybki powrót do domu. A Lwy? Odbiły się rykoszetem. Przeszły grupę z dwoma zwycięstwami i remisem, a następnie wyeliminowały silną RPA w 1/8 finału, prezentując przy tym futbol, który aż chce się oglądać. Teraz czeka ich starcie z rewelacyjnym Marokiem. Niezależnie od wyniku, dla Kamerunu ten turniej to już ogromny sukces wizerunkowy.

Młodość rozerwie status quo: Czy to już ich czas?

Nieważne, jak daleko zajdą "Nieposkromione Lwy" w fazie pucharowej, największym powodem do dumy powinna być postawa ich młodego rdzenia. Kamerun ma absolutnie najniższą średnią wieku graczy (licząc minuty spędzone na murawie) w całym turnieju! To jest drużyna, która w niemal każdym meczu wystawiała co najmniej pięciu zawodników poniżej 23. roku życia. Czas na wielkie nazwiska, które trzymają środek pola.

Carlos Baleba, zaledwie 22-latek, przed swoim pierwszym AFCON był jednym z kluczowych graczy. System Pagou, wymagający od niego głębokiego ustawienia w środku pola, doskonale wykorzystuje jego walory. "Jego wyjątkowe pokrycie terenu i umiejętność wygrywania pojedynków czynią go świetną tarczą dla środkowych obrońców, a także pokazał kilka ładnych zagrań do przodu, gdy ma czas i przestrzeń" – czytamy w analizach. Ten pomocnik Brighton & Hove Albion to przyszła ikona reprezentacji, bez dwóch zdań.

Tuż obok niego operuje Arthur Avom (21 lat). Ten zawodnik Lorient ma większą swobodę w kreowaniu akcji, co uwydatnia jego grę kombinacyjną i umiejętność niesienia piłki. Młody Francuz (grający we Francji) również nie boi się harówki w defensywie i chętnie wchodzi w pojedynki. To idealny, dynamiczny duet w sercu boiska.

Jeśli chodzi o obronę, Samuel Kotto jest solidny, a Junior Tchamadeu haruje na prawej flance. Ale prawdziwą sensacją jest 19-letni Christian Kofane. Jego kariera to spektakularny sprint: jeszcze rok temu nie meldował się nawet w pierwszym składzie seniorskim! Po błysku w drugiej lidze Hiszpanii (Albacete) trafił do Bayeru Leverkusen. Kontuzja czołowego strzelca dała mu szansę, a on ją wykorzystał – ma już pięć goli i parę asyst dla klubu. To właśnie on pojechał do Maroka kosztem weteranów. Zdobył kluczową bramkę w 1/8 finału, prowadząc atak sprytnym ruchem bez piłki. To jest przyszłość, która już teraz pisze historię.

Taktyczna rewolucja: Dlaczego ten chaos jest tak piękny?

Co sprawia, że na Kamerun patrzy się z przyjemnością, poza samymi młodymi talentami? Styl gry. Pagou, wrzucony na głęboką wodę na kilka dni przed turniejem, zdołał wdrożyć nowy plan taktyczny, który wyciska maksimum z dostępnych graczy. Zapomnijmy o czwórce w obronie, którą preferowali poprzednicy. Teraz królują trzyosobowe bloki defensywne, co najczęściej definiuje się jako 3-5-1-1 lub 3-4-2-1.

Trójka stoperów zapewnia solidność, a lewy obrońca, kapitan Nouhou Tolo, ma swobodę w wyprowadzaniu piłki. Jak wspomniano, Baleba i Avom wykonują kolosalną pracę w środku. Nad nimi rezyduje Danny Namaso, który genialnie odnajduje luki i przyjmuje piłkę wysoko na połowie rywala. Wahadłowi dbają o szerokość ataku, pozwalając dynamicznemu Bryanowi Mbeumo na schodzenie do środka, wykorzystując przestrzeń otwartą przez ruch Kofane'a.

Ta filozofia sprawia, że mecze Kamerunu są otwarte, dynamiczne. Zespół nie boi się wysokiego pressingu po stracie i błyskawicznie przenosi ciężar gry do przodu. Problem polega na tym, że ten entuzjastyczny, otwarty styl sprawia, iż Pagou's side ma iluzoryczną kontrolę nad tempem meczu. Nadchodzący bój z faworyzowanym Marokiem będzie testem woli: czy Lwy zdołają narzucić swój chaos, czy gospodarze zdołają narzucić swój, uspokajający styl? To będzie starcie przeciwieństw.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.