Nadchodzi Puchar Narodów Afryki, a szaleństwo grupowe zapowiada się elektryzująco! Czy Marokańczycy udźwigną presję gospodarzy i status faworytów, czy może czeka nas kolejna wielka niespodzianka w stylu Zambii z 2012 roku? Przygotujcie się na dogłębną analizę wszystkich sześciu grup – od historycznego Egiptu po beniaminków z Komorów.
Grupy Śmierci, Faworyci i Ciemne Konie Turnieju
Nadchodzący Puchar Narodów Afryki (AFCON) to zawsze mieszanka ekscytacji, niespodzianek i czystej, nieokiełznanej pasji. Analiza grup, przygotowana przez Neela Shelat, rzuca światło na to, kto ma realne szanse na podniesienie pucharu, a kto będzie musiał walczyć o przetrwanie już w fazie grupowej. Zaczynamy od Maroka, gospodarza i oczywistego kandydata do tytułu.
Grupa A: Piekielna Presja na Atlas Lewy
Maroko po raz pierwszy od 1988 roku gości AFCON i po wycofaniu się z organizacji w 2015 roku (z powodu epidemii Eboli), teraz, jako przyszły współgospodarz Mistrzostw Świata w 2030 roku, zainwestowało fortunę zarówno w infrastrukturę, jak i w budowę elitarniej drużyny. Sytuacja jest prosta: jako najwyżej notowany zespół w turnieju, Walid Regragui musi wygrać. Jedynym minusem w jego imponującym CV jest odpadnięcie w 1/8 finału na ostatnim AFCON. Z kadrą pełną elitarnych graczy, presja na zdobycie drugiego kontynentalnego złota będzie gigantyczna.
Ich najtwardszym rywalem wydaje się być Mali, prowadzone przez belgijskiego wędrowca, Toma Saintfleta, który ma reputację „przekraczania oczekiwań” z underdogami na AFCON. Czy uda mu się wykrzesać maksimum potencjału z młodych talentów w walce o fazę pucharową? Zambia, która niespodziewanie wyprzedziła Wybrzeże Kości Słoniowej w eliminacjach do MŚ, zwolniła słynnego Avrama Granta. Teraz pod wodzą byłego asystenta, Mosesa Sichone, Copper Bullets będą chcieli awansować do fazy pucharowej po raz pierwszy od pamiętnego zwycięstwa w 2012 roku. Komory, najmniejszy kraj turnieju, który występuje na scenie afrykańskiej po raz drugi, będą polegać na duecie Youssouf M’Changama i Zaydou Youssouf w środku pola.
Czy Siedmiokrotni Mistrzowie Wytrzymają Ciosy? Grupa B i C w Ognisku
Grupa B to klasyka gatunku, gdzie historia zderza się z obecną formą. Egipt, z siedmioma tytułami na karku, milczy od 2010 roku. Jeśli tym razem się nie uda, wydłużą swój najdłuższy kryzys bez złota. Wszystkie teleskopy skierowane są oczywiście na Mohammeda Salaha, wciąż głodnego pierwszego międzynarodowego trofeum. Jednakże, oprócz niego i nielicznych graczy z europejskich lig (jak Omar Marmoush i Mostafa Mohamed), trzon kadry to krajowi zawodnicy. Weteran Hossam Hassan musi polegać na doświadczeniu, by przebrnąć tę wymagającą grupę.
Warto zwrócić uwagę na Republikę Południowej Afryki pod wodzą Hugo Broosa. Zajęli trzecie miejsce w ostatniej edycji, co było ich najlepszym wynikiem od początku XXI wieku. Z taką taktyczną dyscypliną, Bafana Bafana będą piekielnie trudnym przeciwnikiem. Angola, która była konsekwentnym „overachieverem”, zanotowała spadek w eliminacjach MŚ, ale na AFCON liczy na powtórkę z ćwierćfinału. Zmiana trenera – Patrice Beaumelle zastąpił Pedro Gonçalvesa – to kluczowy faktor. Zimbabwe po raz kolejny musi udowodnić, że potrafi wyjść z grupy. Ostatnie wyniki w eliminacjach MŚ i nagłe zwolnienie Marshalla Munetsiego z kadry z powodu kontuzji łydki, malują obraz niepokoju.
Nigeria: Siła Ognia kontra Kwestia Balansu
Nigeria w Grupie C, po wicemistrzostwie sprzed dwóch lat, pali się do rewanżu za porażkę finałową oraz za niekwalifikowanie się na mundial. Jak każdego razu, są rozpieszczeni wyborem w ataku: Victor Osimhen, Ademola Lookman – to gotowy arsenał. Jednak znalezienie właściwego balansu w środku pola pozostaje ich największym wyzwaniem. Tunezja pod wodzą Samiego Trabelsiego to drużyna, której nikt nie chce spotkać. Ich styl jest opisywany jako „stodgy, ale skuteczny” – 10 czystych kont w 10 meczach eliminacyjnych do MŚ to dowód. Czy jednak brak „pazura” w ataku znów ich zgubi?
Uganda zaliczyła solidne eliminacje do MŚ, a ich kadrę cechuje niesamowita dywersyfikacja: od USL Championship, przez Tajlandię, po trzeci poziom rozgrywkowy Anglii. Tanzania, sensacyjny uczestnik trzeciego AFCON w ostatnich czterech edycjach, ma zagwarantowane miejsce w następnej, ponieważ współorganizuje turniej. Dla trenera Miguela Gamondiego, to szansa, by Wschodnioafrykańczycy zdobyli swoje pierwsze zwycięstwo w fazie grupowej.
Chaos i Potęga: Grupy D, E i F Pełne Kontrastów
Grupa D to starcie gigantów z ambitnymi debiutantami. Senegal, obrońca tytułu z 2021 roku, stracił go w 1/8 finału, ale pod wodzą nowego trenera, Pape Thiawa, są niepokonani w 23 ostatnich meczach kompetencyjnych. Ich zrównoważona kadra daje im realne szanse na utrzymanie tej passy. DR Kongo nie może być lekceważone – potrafili walczyć z Senegalem i awansować do baraży interkontynentalnych.
Benin, po dwuletniej przerwie, wraca, mając na koncie ćwierćfinał z 2019 roku, ale wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo w turnieju. Gernot Rohr ma szansę odmienić ten stan rzeczy, stawiając na duo Aiyegun Tosin i Steve Mounié. Botswana dostaje się na turniej po raz drugi w historii, a ich niemal całkowicie krajowa kadra ma tytaniczną pracę do wykonania.
Grupa E to zmagania Algierii, która po dwóch kolejnych, fatalnych odpadnięciach w grupowej fazie, aspiruje do bycia liczącą się siłą. Nowy trener Vladimir Petković musi znaleźć lekarstwo na obronę, ale jednocześnie wykorzystać ofensywny potencjał. Burkina Faso to stały bywalec fazy pucharowej, z weteranami jak Edmond Tapsoba wspieranymi przez młodych, głodnych graczy.
Equatorial Guinea zszokowało wszystkich w poprzedniej edycji, a teraz mierzy się z wewnętrznym chaosem finansowym i sporem federacji z trenerem Juanem Michá. Mimo to, jakość tam jest. Sudan, na tle niszczącej wojny domowej, staje się symbolem narodowej jedności. Ich mecze będą znaczyć o wiele więcej niż tylko piłka nożna na murawie.
W Grupie F na obrońców tytułu, Wybrzeże Kości Słoniowej, czeka twarda obrona. Emerse Faé, po niesamowitym turnieju w 2023 roku, został na dłużej i dokonał odważnych cięć, rezygnując z Pépé na rzecz nastolatków. To może być ryzykowne, ale mają jakość.
Głównym tematem kontrowersji grupowej wydaje się być Kamerun. Indomitable Lions wystawili dwie osobne kadry – jedną z ramienia federacji (prowadzoną przez Davida Pagou) i drugą od trenera Marca Brysa. Konflikt z prezydentem FA Samuelem Eto’o, oskarżanie go o narcyzm i potencjalne manewrowanie składem w celu ochrony statusu Eto’o jako najlepszego strzelca w historii kadry to prawdziwy dramat instytucjonalny. Gabon będzie chciał wykorzystać ten chaos, a dla Pierre-Emericka Aubameyanga i Denisa Bouangi może to być ostatni dzwonek na wielki sukces. Mozambik, który poprawił swój bilans punktowy na ostatnim AFCON, będzie liczył na 42-letniego Eliasa Dominguesa, który może zostać najstarszym outfieldowcem w historii turnieju.