W tureckiej Super Lig nadciągają burzliwe chmury, a walka o przełamanie fatalnej passy staje się sprawą honoru dla Konyasporu i Antalyasporu. Oba zespoły udają się na arenę zmagań w 13. kolejce, desperacko szukając punktów, które oderwą je od marazmu. Atmosfera przy Konya Buyuksehir Belediye Stadium zapowiada się gęsta, bo nikt nie chce dołożyć kolejnej porażki do swojej niechlubnej statystyki.

Gdzie diabeł miesza w Konyasporze? Nowy trener i stare nawyki
Konyaspor, znany jako Anatolian Eagles, miał nadzieję na odwrócenie losów po obiecującym październiku, który zwieńczony był podwójnym triumfem – ligowym i pucharowym. Niestety, listopad sypnął piasek w tryby machiny. Seria niepowodzeń ligowych doprowadziła do zwolnienia Recepa Uçara, a na jego miejsce sprowadzono Cagdaş Atana, byłego szkoleniowca Istanbul Basaksehir. Czy zmiana warty przyniosła natychmiastową poprawę? Oszukujmy się – nie do końca. Debiut nowego stratega to klęska 0:2 na boisku ostatniej drużyny w tabeli, Fatih Karagumruk.
Atan jest jednak optymistą, choć jego słowa brzmią jak próba uspokojenia kibiców: „Nie mamy większych problemów, musimy jedynie uszczelnić obronę i środek pola.” To chyba eufemizm, biorąc pod uwagę statystyki. Konyaspor strzela gole – 18 bramek w 12 meczach to dorobek lepszy niż u większości rywali, ustępujący tylko czterem zespołom. Problem? Wpuścili 20 goli i zanotowali tylko jedno czyste konto. To klasyczny obraz drużyny, która gra ofensywnie, ale zapomina o fundamentach. Kibice będą patrzeć, czy dwutygodniowa przerwa reprezentacyjna pozwoliła Atanowi zaszczepić w zawodnikach dyscyplinę.
Co gorsza, Konyaspor ma psychologicznego kaca na Antalyaspor. Mówimy o siedmiu meczach bez zwycięstwa przeciwko jutrzejszemu rywalowi (pięć remisów, dwa remisy) oraz o serii trzech domowych porażek z rzędu w lidze. To nie jest spotkanie, w którym gospodarze mogą liczyć na łatwe zwycięstwo na własnym terenie.
Antalyaspor: Skorpiony z problemami na zewnątrz i wewnątrz
Goście z Antalyi, znani jako The Scorpions, również nie mogą zaliczyć ostatnich tygodni do udanych. Ostatnia porażka 1:3 z Besiktasem była już piątą klęską w sześciu ligowych potyczkach. Tylko jedno zwycięstwo w tym okresie – to obraz nędzy i rozpaczy, który nie przystoi drużynie aspirującej do czegoś więcej niż walka o utrzymanie. Erol Bulut, menedżer Antalyasporu, wskazuje na jedną przyczynę niepowodzeń: błędy indywidualne.
„Musimy wyeliminować błędy indywidualne, które podważają naszą pracę” – podkreślał Bulut.
Obrona Antalyasporu prezentuje się fatalnie, tracąc 23 bramki, co jest drugim najgorszym wynikiem w lidze po Kayserispor. Alarmujące, prawda? O ile jednak Antalyaspor ma problem w ogóle, o tyle ich gra wyjazdowa budzi pewne zainteresowanie. Tylko siedem straconych goli na wyjazdach – to zaskakująco solidny bilans! Co ciekawe, oba tej nędzy czyste konta zdobyli właśnie na obcych stadionach. To sugeruje, że Bulut może próbować oprzeć swoją strategię na defensywie w poniedziałkowy wieczór, licząc na instynkt strzelecki swoich graczy.
Kto przetrwa tydzień pełen sankcji? Czystki w szatniach
Jeśli myślicie, że problemy obu klubów ograniczają się tylko do formy sportowej, to jesteście w błędzie. Turecki futbol przechodzi przez kadrową lawinę po aferze bukmacherskiej, a jej echo dociera najmocniej do szatni Konyasporu. Skrzydłowy Alassane Ndao został ukarany 12-miesięcznym zawieszeniem, a środkowy obrońca Adil Demirbağ odpocznie przez 45 dni. Do tego dochodzą kontuzje Ufuka Akyola i Marko Jevtovicia oraz zawieszenie po czerwonej kartce Tunahana Tasci. Kadrowo Konyaspor jest poobijany.
Antalyaspor także ponosi konsekwencje skandalu – 45 dni absencji czeka młodego napastnika Kerema Kayaarasiego. Do tego dochodzi długoterminowy uraz Erdogana Yesilyurta i niedostępność bramkarza Juliana Cuesty. Bahadir Ozturk co prawda wraca do treningów, ale na spotkanie raczej nie będzie gotowy.
Zapowiada się zatem mecz, w którym szkoleniowcy będą musieli improwizować, wystawiając składy kompletnie przemodelowane przez kary i kontuzje. W Konyasporze spodziewamy się Gungordu w bramce, z Bazourem i Calusiciem w sercu obrony, a ofensywę mają ciągnąć Bardhi i Pedrinho. Po stronie Antalyaspor kluczowe będą tercet Omur, van de Streek oraz duet napastników Boli i Cvancara.
Prognoza: ostrożność górą, ale gol na wagę złota
Obie drużyny wchodzą w to starcie z potężnym syndromem braku pewności siebie. Antalyaspor z ich problemami ze strefą obronną i fatalną serią ligową są trudni do zaufania. Konyaspor, choć ma lepszą armatę w ataku, wcale nie jest nietykalny, zwłaszcza biorąc pod uwagę dziurawość własnej defensywy. Spodziewajmy się meczu napiętego, pełnego ostrożności i taktycznej walki, gdzie jeden błąd może zadecydować o wszystkim. Jednak to właśnie przewaga Konyasporu w ofensywie, wspierana grą na własnym terenie, powinna przeważyć szalę na ich korzyść, nawet jeśli wynik będzie minimalny. Stawiamy na skromne, ale zasłużone zwycięstwo gospodarzy.
Mówimy: Konyaspor 2-1 Antalyaspor.