Spurs i Eintracht Frankfurt: europejska szansa na odbudowę w cieniu ligowych problemów.

Zanurzeni w kryzysie ligowym, Spurs szukają pocieszenia w europejskiej elicie, mając przed sobą ostatni, kluczowy bój z rozpędzoną (a raczej – totalnie zahamowaną) Eintrachtem Frankfurt.

Liga Mistrzów: Ucieczka od ligowej degrengolady – czy to wystarczy?

Sytuacja Tottenhamu w Premier League to dramat, którego scenariusz pisze się na naszych oczach, a ostatni weekend ledwo go załagodził. Patrząc na tabelę, podopieczni Thomasa Franka trzymają się z dala od bezpośredniej strefy spadkowej, ale tylko osiem punktów różnicy między nimi a otchłanią to żaden komfort. Wyciągnięty w 90. minucie punkt na wyjeździe z Burnley, dzięki bramce Cristiana Romero, uratował posadę menedżera na chwilę, ale fundamentalnie niczego nie naprawił. To ligowe ciągnięcie za sobą wozu jest frustrujące, a forma zdaje się pikować.

Paradoksalnie, Liga Mistrzów oferuje zupełnie inną narrację. Przed ostatnią kolejką fazy grupowej, Spurs zajmują piąte miejsce w swoim zestawieniu – co, jak rozumiem, wymaga specyficznego interpretowania tabeli w tym sezonie, ale kluczowe jest to, że przed nimi stoi szansa na definitywne przypieczętowanie awansu. Natomiast ich rywal, Eintracht Frankfurt, przeżywa koszmar. Niemcy wygrali tylko jeden z ostatnich ośmiu meczów w Bundeslidze, a w Europie porażka przypieczętowała ich eliminację już kolejkę wcześniej. Z jednym zwycięstwem i jednym remisem na koncie, są drużyną, która już nic nie musi, ale co gorsza dla nich, nic już nie może osiągnąć w kontekście awansu.

Historia ostatnich spotkań: Echa Ligi Europy i utracony napastnik

Fani Tottenhamu z pewnością pamiętają ostatnie bezpośrednie starcie tych drużyn. Mówimy tu o ćwierćfinale Ligi Europy z zeszłego kwietnia. Pierwszy mecz na Tottenham Hotspur Stadium zakończył się nieznacznym remisem 1:1. Pamiętny był jednak rewanż, gdzie defensywny majstersztyk pozwolił Spurs wygrać 1:0, co okazało się kluczowym krokiem do zdobycia trofeum i, co za tym idzie, zagwarantowania sobie miejsca w tegorocznej edycji Champions League.

Wówczas bramkę dla Eintrachtu zdobył Hugo Ekitike, którego latem sprzedano do Liverpoolu. W kontekście obecnych problemów strzeleckich Frankfurtu, można tylko spekulować, jak wyglądałby ich bilans, gdyby ten dynamiczny napastnik pozostał w składzie. Jego brak, w odniesieniu do formy całej drużyny, jest odczuwalny.

Kto uratuje dzień? Odobert kontra młody geniusz z Frankfurtu

Wśród ogólnego chaosu drużyny Franka, pewnym promykiem nadziei staje się Wilson Odobert. Młody skrzydłowy ostatnio zaimponował. Jego występy przeciwko byłemu klubowi, Burnley, gdzie zanotował asystę przy wyrównującym golu, a także solidna postawa w meczu z Borussią Dortmund, sugerują, że Odobert może być tym, który pociągnie ofensywę. Oczekuje się, że przeciwko Eintrachtowi znów dostanie szansę, by potwierdzić swoją rosnącą wartość.

Z drugiej strony barykady u Niemców, gdzie forma jest marna, pojawia się interesująca postać – 20-letni turecki reprezentant, Can Uzun. Pomimo słabych wyników zespołu, Uzun kilkukrotnie pokazał przebłyski geniuszu, strzelając bramki w ostatnich starciach, w tym w Lidze Mistrzów przeciwko Qarabağ i w ligowym thrillerze zakończonym remisem 3:3 z Borussią Dortmund. Przy dłuższego czasu kontuzjowanego głównego strzelca, Jonathana Berkhardta, Uzun staje się głównym zagrożeniem dla defensywy Spurs.

Kadrowe zawirowania: Wzmocnienie powracające i koszmar kontuzji we Frankfurcie

Dla Tottenhamu, choć liga wyciska z nich siódme poty, ostatni wyjazd do Burnley przyniósł jedną pozytywną informację: brak nowych urazów. Choć Pedro Porro i Cristian Romero zostali na chwilę wycofani, Thomas Frank uspokajał nastroje, sugerując, że ich absencja w najbliższym meczu jest mało prawdopodobna. To jednak musi iść w parze z powrotem kluczowych graczy z listy nieobecnych: Lucas Bergvall, Rodrigo Bentancur, Ben Davies, Richarlison, James Maddison, Mohammed Kudus, Joao Palhinha oraz Dejan Kulusevski nadal pozostają poza składem – lista ta jest długa i bolesna.

Warto odnotować, że Pape Sarr, który źle poczuł się po finale Pucharu Narodów Afryki, ma wrócić do gry i powinien być dostępny na to starcie, co stanowi mały, ale istotny powrót.

Eintracht ma swoje problemy kadrowe. Poza długoterminową kontuzją Berkhardta, największym ciosem jest utrata nowego nabytku – Arnaud Kalimuendo-Muingi, wypożyczonego z Nottingham Forest. Po strzeleniu gola w dwóch kolejnych meczach Bundesligi, doznał urazu i jego powrót przewiduje się dopiero w połowie lutego. Dodatkowo, Michy Batshuayi, który złamał kostkę, nie zagra do kwietnia. To poważny cios dla ofensywy niemieckiego klubu.

Prognoza: Czy awans zażegna kryzys, czy tylko odroczy wybuch?

Arsenalowi remis z Burnley dał wrażenie bezwładu, stagnacji. Porażka mogłaby wstrząsnąć klubem i doprowadzić do rewolucji, a zwycięstwo dałoby promyk nadziei na ratunek sezonu. Remis jest natomiast echem ostatnich lat – stanu zawieszenia, nad którym wisi coraz większe poczucie niepewności.

Awans do fazy pucharowej nie jest jeszcze pewny. Wygrana – i Tottenham melduje się w czołowej szesnastce. Porażka lub remis może sprawić, że spadną poniżej ósmego miejsca, co wymusi na nich nieprzewidywalny baraż o wyjście z grupy. A jak pokazuje Premier League, zespół potrafi potknąć się w najmniej spodziewanym momencie.

Mimo to, nie można ignorować fundamentalnej różnicy: angielski kapitał. Występy wszystkich pięciu angielskich drużyn w tych elitarnych rozgrywkach pokazują, jak dużą przewagę daje potęga finansowa Premier League. Eintracht jest już wyeliminowany, traci po trzy bramki w trzech ostatnich ligowych meczach i wyraźnie gaśnie. Mimo wszystko, skłaniam się ku minimalnemu zwycięstwu Spurs. Typuję 2:1 dla gości. To pozwoli im maszerować dalej w pucharach, ale czy to uspokoi fanatyczną trybunę, która widzi, jak liga się wymyka? To pytanie, na które odpowiedź pozostaje otwarta.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.