Kontrast formy u siebie: Newcastle mierzy się z dominującą Barceloną.

Dwumeczowe batalie w europejskich pucharach często decydują się na własnym boisku, ale w starciu Newcastle z Barceloną statystyki domowe obu ekip rysują obraz diametralnie różny. Czy "Magpies" stać na przełamanie złej passy Ligi Mistrzów w cieniu St. James’ Park, czy może Katalończycy utrzymają swoją dominację?

Komfort domowy, czyli gdzie podziały się gole Srok?

Kiedy myślimy o St. James’ Park w ostatnich latach, wyobrażamy sobie twierdzę nie do zdobycia. Jednak bieżący sezon burzy ten mit, zwłaszcza jeśli spojrzymy na mecze o wysoką stawkę. Jak zauważył Karl Matchett, „Często wygrane w dwumeczach polegają na załatwieniu sprawy u siebie, ale te dwa kluby nie mogły mieć bardziej kontrastujących wyników we własnym ogrodzie w tym sezonie”. Dla Newcastle, pomimo historycznej renomy, wygrali oni nieco ponad 60% meczów u siebie we wszystkich rozgrywkach. Z drugiej strony, Barcelona prezentuje się na wyjazdach niczym maszyna, notując 95% wygranych u siebie – 19 zwycięstw i tylko jedna porażka w 20 starciach!

Sytuacja staje się jeszcze bardziej niepokojąca dla ekipy z Tyneside, gdy weźmiemy pod lupę „duże” spotkania. W starciach z gigantami: Liverpoolem, Arsenalem, Manchesterem City, Manchesterem United, Chelsea i właśnie Barceloną, Sroki zdołały wygrać tylko dwa z ośmiu! Co więcej, Katalończycy zdobyli w La Liga więcej punktów na wyjazdach, niż Newcastle zgromadziło u siebie w Premier League. Choć te liczby nie zagwarantują wyniku na boisku, z pewnością nie stwarzają atmosfery komfortu przed pierwszym meczem.

Lekcje odrobione, czy powtórka z przeszłości?

Analizowanie wcześniejszych spotkań jest zawsze ryzykowne, ale kontekst pierwszego starcia w fazie ligowej, gdzie Barcelona wygrała 2:1, jest kluczowy dla obu zespołów. Dla Newcastle to cenne lekcje nad czym muszą popracować. W tamtym meczu Sroki miały ogromne problemy z atakami przeprowadzonymi skrzydłami, szybkością progresji akcji Barcelony oraz generalnym „zajeżdżaniem” przeciwnika ciągłym posiadaniem piłki.

Z drugiej strony, podopieczni Xaviego mogli potrzebować czasu, by dostosować się do fizyczności, której z pewnością nie zabraknie w rewanżu. Warto odnotować, że w tamtym spotkaniu Newcastle wystawiło Anthony’ego Gordona jako lidera ataku, a nie tradycyjnego, potężnego środkowego napastnika. Pojawia się więc pytanie taktyczne: czy Eddie Howe zdecyduje się zaryzykować i ustawić Nicka Woltemade, aby zdestabilizował wysoką obronę Barcy? Sam fakt, że są pewne elementy do poprawy – szczególnie w defensywie na flankach – sugeruje, że obie drużyny wyciągnęły wnioski.

Forma, kadry i klucz do sukcesu

Zerkając na ostatnie rezultaty, widać pewną dysproporcję. Newcastle zanotowało trzy porażki w pięciu ostatnich spotkaniach w różnych rozgrywkach. Co pocieszające dla kibiców Srok, w europejskich pucharach przegrali tylko raz w ostatnich dziewięciu meczach, biorąc pod uwagę porażkę otwierającą kampanię z tym samym przeciwnikiem. Z kolei Barcelona pędzi ostatnio jak taran, wygrywając dziesięć z dwunastu ostatnich pojedynków i notując serię czterech zwycięstw z rzędu.

Sytuacja kadrowa to kolejny element, który faworyzuje gości. Newcastle musi radzić sobie bez Fabiana Schära i Lewisa Mileya, ale największym ciosem jest permanentna absencja Bruno Guimarãesa, który według doniesień ma wrócić dopiero za około miesiąc. W Barcelonie problemem są kontuzje Frenkiego de Jonga i Gaviego, a niedawne urazy Julesa Koundé oraz Alejandro Balde stwarzają poważne luki na bokach obrony – to newralgiczne punkty, które Newcastle z pewnością spróbuje wykorzystać.

Gdybyśmy mieli wybrać jednego gracza, na którego padnie główny ciężar odpowiedzialności, byłby to Sven Botman. Choć Holender nie prezentuje najwyższej formy w tym sezonie, to na nim spoczywa zadanie powstrzymania Roberta Lewandowskiego, a jednocześnie asekuracji lewego obrońcy, gdy na skrzydle szaleje Lamine Yamal. Statystyki Botmana w tej edycji Ligi Mistrzów nie napawają optymizmem: wygrał mniej pojedynków powietrznych niż 60% środkowych obrońców, zanotował więcej przechwytów niż 34% rywali i więcej wybić niż 49% obrońców. Jak podsumowuje to źródło: „Po prostu, to za mało przeciwko elitom Europy – potrzebuje szybkiego powrotu do formy, ponieważ ataki mogą być nieustające”.

Choć statystyki i forma wskazują na przewagę Barcelony w dwumeczu, pierwszy mecz na St. James’ Park może być wyrównany. Stawiamy na to, że obie drużyny znajdą sposób na strzelenie gola, co może dać nam emocjonujący remis 2:2 na inaugurację starcia.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.