Kryzysowy Tottenham z De Zerbim na czele czeka ciężki test w Sunderlandzie.
Trzy tygodnie ciszy w Tottenhamie Hotspur, a za kulisami działy się rzeczy, które mogą zdefiniować resztę sezonu. Po kompromitującej porażce z Nottingham Forest, klub z północnego Londynu przeszedł przez okres intensywnych zmian, które z pewnością wywołają falę dyskusji wśród kibiców.
Chaos w Tottenhamie: Tudor out, De Zerbi in – czy to bilet do europejskiego raju, czy kolejna pułapka?
Minęły trzy tygodnie od momentu, gdy Tottenham Hotspur zaliczył bolesną wpadkę, przegrywając na własnym terenie z Nottingham Forest. To nie był jednak czas na odpoczynek. W typowym dla siebie, nieco chaotycznym stylu, Spurs najpierw pożegnali trenera Igora Tudora, a następnie postawili na nazwisko, które już teraz budzi mieszane uczucia w sercach fanów: Roberto De Zerbi. Wybór ten jest, delikatnie mówiąc, polaryzujący. Czy włoski wizjoner, znany z intensywnego, ofensywnego futbolu, będzie zbawcą, czy może jego metody, które Lewis Dunk z Brighton opisał jako „karnawał dwóch tygodni” na początku pracy, zgotują Tottenhamowi kolejne turbulencje?
De Zerbi, który przychodzi do klubu z potencjalnym kryzysem tożsamości i galerią kontuzjowanych zawodników, ma przed sobą piekielnie trudne zadanie. Tymczasem czekają go derby Północy Anglii z Sunderlandem.
Czarny Kot kontra Koguty: Ostatni raz w 2010. Czy historia pójdzie w zapomnienie?
Sunderland, choć zajmuje dopiero 11. miejsce w ligowej tabeli, z pewnością nie jest drużyną, z którą kogokolwiek da się faworyzować bez dogłębnej analizy. „Czarne Koty” po historycznym zwycięstwie nad Newcastle United na St. James’ Park w ostatnich ligowych meczach udowodniły, że mają mnóstwo paliwa, by walczyć o europejskie puchary.
Spurs mają tu statystyczną przewagę, która może jednak okazać się czystą iluzją. Jak zauważa autor pierwotnej analizy, Sunderland nie pokonał Tottenhamu w meczu o punkty od aż szesnastu lat, a ostatnie zwycięstwo miało miejsce w kwietniu 2010 roku wynikiem 3:1 na Stadium of Light. Co ciekawe, wcześniejsze spotkanie w tym sezonie zakończyło się remisem 1:1 na Tottenham Hotspur Stadium, co zbieżne jest z wynikiem, jaki padł między tymi drużynami w sezonie 1976/77, roku ostatniej degradacji Spurs. To historyczne ciekawostki, ale w kontekście obecnej formy obu zespołów – mogą mieć drugorzędne znaczenie.
W Sunderlandzie błyszczy Enzo Le Fée. Za 20 milionów euro wykupiony z Romy, ten 21-letni pomocnik staje się prawdziwą okazją transferową. Z pięcioma golami we wszystkich rozgrywkach i czterema asystami w Premier League, jest drugim strzelcem zespołu, ustępując jedynie Brianowi Brobbeyowi.
Marnotrawstwo talentów i lodowaty prysznic dla nowego menadżera
Dla Tottenhamu, sezon 2025/26 będzie zapamiętany jako pasmo kontuzji, które sparaliżowały każdy, nawet najbardziej optymistyczny plan. Najnowszym problemem jest Mohammed Kudus, którego powrót po urazie został zahamowany, co może oznaczać, że dla niego sezon jest już skończony. Dołączając go do Wilsona Odoberta, Destiny’ego Udogiego, Lucasa Bergvalla, Rodrigo Bentancura, Bena Daviesa, Jamesa Maddisona i Dejana Kulusevskiego, mamy do czynienia z pełnym oddziałem rehabilitacyjnym.
W obliczu takiej plagi urazów, pozytywne doniesienia z treningów o dobrym odbiorze De Zerbiego przez szatnię, brzmią jak odległy eufemizm, gdy brakuje kluczowych graczy pierwszej linii. Z drugiej strony, na tle dramatu kontuzji, jasnym punktem dla Spurs jawi się Archie Gray. Ten pomocnik, choć z natury defensywny, wykazał się wyjątkową dojrzałością w niezwykle trudnych okolicznościach. Jego pozycja w zespole jest kluczowa, a ewentualne odejście latem w poszukiwaniu lepszego rozwoju byłoby dla klubu ciosem w samo serce odbudowy.
Próba charakteru: Czy De Zerbi od razu odczuje brutalność Premier League?
Sunderland Régisa Le Brisa, który był typowany na kandydata do spadku przed sezonem, okazał się rewelacją. Z siedmioma kolejkami do końca, są zaledwie trzy punkty za miejscem dającym prawo gry w Lidze Konferencji Europy. To silna motywacja, by nie zwalniać tempa.
Dla Tottenhamu sytuacja jest krytyczna. Po piątkowym zwycięstwie West Hamu, Koguty zasiądą do spotkania w St. Mary's w strefie spadkowej. De Zerbi nie będzie miał czasu na wdrażanie swojej filozofii krok po kroku. Jak wspominał Lewis Dunk o Brighton, pierwsze dwa tygodnie pod wodzą Włocha to była „karnawałowa dwutygodniówka”, sugerująca chaos i radykalne zmiany taktyczne.
Oczekiwanie natychmiastowego "nowego menadżera bounce" w takim otoczeniu jest naiwnością. Ta podróż na północ to test mentalny. Czy drużyna, która w tym sezonie wykazywała się szczątkowym charakterem, nagle znajdzie go na zawołanie trenera, który sam dla części kibiców jest kontrowersyjny?
Prognoza jest brutalna: to starcie wymaga żelaznych nerwów, a Spurs w ostatnim czasie wykazywali ich deficyt. Uważam, że Sunderland, zmotywowany walką o Europę i wsparciem własnych trybun, zgarnie całą pulę. Typuję 2:0 dla gospodarzy, a jakakolwiek iskra po zmianie trenera zostanie przyćmiona przez realia ligowej walki.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.