Lechia wygrywa z Wisłą Płock

Jednobramkowym zwycięstwem Lechii Gdańsk zakończył się ostatni niedzielny mecz rozgrywany w ramach 18. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Pierwsze 45 minut na remis

Trener Marcin Kaczmarek nie mógł skorzystać z dwóch bardzo ważnych graczy swojej kadry, czyli Jarosława Kubickiego oraz najskuteczniejszego strzelca w obecnych rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy dla Lechii – Flávio Paixão. Z nowych postaci w biało-zielonych barwach swój debiut w oficjalnym spotkaniu zaliczył Jakub Bartkowski, który pojawił się na prawej stronie defensywy. Pierwsze minuty były w wykonaniu obu zespołów mocno „badawcze”. Żadna ze stron nie chciała odkryć wszystkich kart już na samym początku. Jako pierwsi zagrożenie stworzyli piłkarze z Płocka, a dokładnie ich playmaker Rafał Wolski, który gdańską murawę zna lepiej niż własną kieszeń. Ofensywny pomocnik „Nafciarzy” ruszył z głębi pola, podciągnął kilka metrów i ustawił sobie piłkę na strzał lewą nogą.

Zmusił tym do interwencji Kuciaka, ale nie na tyle, aby ten skapitulował. Lechiści starali się odpowiedzieć po stałych fragmentach, jednak w powietrzu niezwykle ciężko było wygrać pojedynek z rosłymi obrońcami rywala. Dla przeciwwagi bardziej indywidualnie próbował się przedzierać Brazylijczyk Conrado, a po przeciwnej stronie ofensywnie usposobiony Jakub Bartkowski wspierany przez Ilkaya Durmusa. Dużo było walki o środkową strefę, a w nią najmocniej uwikłany był Kristers Tobers. Po pół godzinie nieco więcej z gry – optycznie – mieli goście (60% czasu przy piłce), jednak na efekty ciągle musieli zaczekać.

W 38′ minucie Durmus ładnie złamał akcję do środka, rozejrzał się i wypatrzył wbiegającego w pole karne Zwolińskiego. Napastnik Biało-Zielonych dopadł do niej jako pierwszy, obrócił się i oddał uderzenie lewą nogą. Zabrakło nieco precyzji i można było z tej sytuacji wyciągnąć więcej, ale był to zalążek dobrego, składnego ataku. W końcówce mocniej przycisnęli gości lechiści i mało brakowało, aby jeszcze przed przerwą objęli prowadzenie. Strzał głową Macieja Gajosa nie zmieścił się między słupkami bramki Kamińskiego. To było ostatnie „słowo” tego pojedynku w pierwszych 45 minutach i wciąż trzy punkty leżały dokładnie pośrodku stołu.

Jeden gol dał trzy punkty

Druga część zaczęła się od niebezpiecznej kontry w wykonaniu Conrado, który zgrał piłkę do Durmus, a ten wystawił ją Tobersowi. Łotysz precyzyjnie przymierzył w dolny róg bramki, ale golkiper Wisły w ostatnim momencie namierzył tor lotu futbolówki i zapobiegł utracie gola. W 53′ Marco Terrazzino spróbował uderzenia z dystansu, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Gdy wróciła w pole gry, na miejscu był Łukasz Zwoliński, który dostawił odpowiednio głowę i zaspokoił swój snajperski instynkt. To jego piąte trafienie w obecnym sezonie.

Szkoleniowiec gości musiał szybko zareagować na niekorzystną piłkarską koniunkturę i wskazał palcem na rozgrzewającego się Hiszpana Davo – jednego z najbardziej efektywnych zawodników rundy jesiennej. Oprócz niego na placu boju zameldowali się Warchoł oraz Šulek. Wiślacy cały czas kontrolowali piłkę, jednak wynik nie zmieniał się, a czas niestrudzenie uciekał. Gospodarze mieli komfortową sytuację. Dobrze przerywali próby skonstruowania składnej akcji przez „Nafciarzy”. W 78′ trener Staňo miał już za sobą komplet zmian po swojej stronie. Gdy zegar wskazywał 81. minutę, w polu karnym Lechii Gdańsk upadł po faulu Sezonienki Rafał Wolski i… sędzia musiał wsłuchać się w VAR, aby przesądzić, gdzie dokładnie doszło do przewinienia.

Ostatecznie stanęło na „jedenastce”, a do piłki podszedł Dominik Furman. Pomocnik z Płocka znany ze swoich dobrze bitych stałych fragmentów gry… mocno chybił! Stadion utonął w euforii. Gospodarze wciąż mieli po swojej stronie wszystkie argumenty, aby to spotkanie zakończyć na własną korzyść. Po tej sytuacji trener Kaczmarek postanowił wzmocnić zasieki swojego bloku obronnego. Posłał do boju w miejscu Durmusa Davida Steca. Na boisku pojawił się także powracający po wielu latach do klubu – Kevin Friesenbichler.

Arbiter Piotr Lasyk za sporo przerw doliczył aż 7 minut do regulaminowych 90′, co z pewnością najbardziej ucieszyło fanów gości. Pomimo naporu płocczan, Lechia utrzymała korzystny rezultat i rozpoczęła rundę rewanżową od trzech punktów. W 19. serii spotkań gdańszczanie zmierzą się z Górnikiem w Zabrzu. To spotkanie zaplanowano na 4 lutego, na godzinę 17:30.

Lechia Gdańsk – Wisła Płock 1:0 (0:0)

1:0 – Łukasz Zwoliński (53′)

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.