Liverpool czeka przeprawa na Craven Cottage po huśtawce formy.
Nadchodzi kolejny emocjonujący weekend w Premier League, a starcie Liverpoolu z Fulham zapowiada się na fascynujący pojedynek, zwłaszcza biorąc pod uwagę diametralnie różne trajektorie obu drużyn w sezonie 2025/26.
Czy Liverpool Arne Slota odnalazł złoty środek po kryzysie?
Sezon 2025/26 dla mistrzów Premier League, czyli Liverpoolu, to istny rollercoaster. Zaczęło się od pięciu wygranych z rzędu, dając kibicom poczucie nieśmiertelności, by zaraz potem nastąpiła katastrofalna seria sześciu porażek w siedmiu meczach. Taka huśtawka nastrojów stawia pod znakiem zapytania przyszłość nawet utytułowanego szkoleniowca, jakim jest Arne Slot. Jednakże, sytuacja wydaje się powoli stabilizować. "The Reds" są obecnie niepokonani od siedmiu spotkań we wszystkich rozgrywkach krajowych i zajmują czwartą lokatę w notowaniu ligowym przed weekendowymi rozstrzygnięciami. W ostatnich pięciu meczach ligowych tylko trzy zespoły zgromadziły więcej punktów niż Liverpool. Choć styl gry bywa daleki od wizualnej poezji, Klopp – przepraszam, Slot – znalazł "sposób na wygrywanie". Na razie wystarcza.
Fulham: Cicha rewolucja pod wodzą Marco Silvy
Zupełnie inaczej wyglądała jesień w wykonaniu Fulham. Marco Silva i jego podopieczni zmagali się z początku kampanii, notując zaledwie dwa zwycięstwa w pierwszych dziewięciu kolejkach. Taka seria mogła sugerować rychłe kłopoty i walkę o utrzymanie. Jednakże, jak to w futbolu bywa, trend się odwrócił – Fulham zanotowało sześć triumfów w ostatnich dziesięciu starciach Premier League. Co ciekawe, ich gra u siebie jest "cicho imponująca". Zanotowali 10 straconych goli w dziewięciu domowych meczach, ale ta statystyka jest mocno zaburzona. Jeśli wykluczymy szalone 5:4 z Manchesterem City, bilans wygląda następująco: osiem meczów, pięć goli straconych, pięć wygranych i tylko dwie porażki. Wyjazd na obiekty Craven Cottage nie będzie spacerkiem dla Liverpoolu, zwłaszcza że ich forma na wyjazdach w tym sezonie pozostawia wiele do życzenia – dziewięć meczów, cztery zwycięstwa, cztery porażki.
Kluczowi piłkarze: Szukając dżokerów
Kto może rozstrzygnąć ten mecz? W zespole mistrzów, potencjalnym "difference-makerem" wydaje się być Hugo Ekitike. Jego seria sześciu udanych akcji bramkowych (gole lub asysty) w poprzednich czterech występach została przerwana w ostatnim meczu z Leeds, ale jego wpływ na grę jest niepodważalny. Zaliczył w tym meczu wskaźnik Expected Goals (xG) na poziomie 1.02, co sugeruje, że bramka wisiała w powietrzu.
Z kolei dla gospodarzy należy obserwować byłego gracza Liverpoolu, Harry'ego Wilsona. Walijczyk ma już na koncie pięć goli i cztery asysty w tym sezonie Premier League. W siedmiu ostatnich występach ligowych zanotował trzy bramki i jedną asystę. Jak sam autor podaje: "Były gracz Liverpoolu ma na swoim koncie już gola przeciwko The Reds. Może dołoży coś w niedzielę?". To jest potencjalnie ten element X, który może skomplikować życie Slotowi.
Kto naprawdę będzie dostępny na boisku? Składowy galimatias
Sytuacja kadrowa obu ekip to kolejny fascynujący kontrast. Fulham może liczyć na powrót Kenny'ego Tete do składu, a nawet zaryzykować z Ryanem Sessegnonem, który dochodzi do siebie po urazie ścięgna podkolanowego. Niestety, Rodrigo Muniz jest wykluczony przynajmniej do lutego. Poza tymi dwoma niepewnymi i jednym kontuzjowanym, Silva ma w zasadzie pełną rotację.
Arne Slot musi się zmierzyć z dużo poważniejszymi brakami. Holenderski taktyk nie może skorzystać z Alexandra Isaka z powodu złamania nogi, a Mohamed Salah jest nieobecny z powodu Pucharu Narodów Afryki (AFCON). To gigantyczne osłabienie siły ofensywnej. Cody Gakpo, po dwumiesięcznej przerwie, zanotował ostatnio dwa wejścia z ławki – teraz może wybiec w pierwszym składzie po raz pierwszy od blisko miesiąca. Problemy Liverpoolu w ataku są widoczne, a dodatkowo z listy kontuzjowanych nie schodzą Joe Gomez i Wataru Endo. Z kolei Giovanni Leoni, jak przewiduje się, nie wróci na boisko w tym sezonie.
Piekielnie trudne typowanie: Czysty remis, czy jednak "na jedenastkę"?
Biorąc pod uwagę niestabilną formę Liverpoolu na wyjazdach, mocno zdeterminowane Fulham u siebie, obciążoną kontuzjami ofensywę gości oraz potencjał Wilsona, prognozy stają się trudne. Czy Liverpool zdoła wycisnąć zwycięstwo dzięki sile mentalnej, czy też Fulham wykorzysta jego słabości? Eksperci stawiają na wyrównany bój. Przewidywany rezultat to remis 1:1. Czyżbyśmy mieli zobaczyć klasyczny angielski "grind"?
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.