Liverpool może spróbować przechwycić transferowy cel Tottenhamu.
Gorąca niespodzianka na rynku transferowym, która może wywrócić plany Tottenhamu do góry nogami! Liverpool, odwieczny rywal, rzekomo zamierza wkroczyć do gry o defensora, który wydawał się być już niemal pewnym nabytkiem Kogutów.
Czy Liverpool spróbuje wykraść Senesiego Tottenhamowi? Sabotaż na rynku transferowym w zenicie
Aktualna sytuacja transferowa wokół Marcosa Senesiego, argentyńskiego obrońcy Bournemouth, nabiera rumieńców. Piłkarz, którego czteroletni pobyt na południowym wybrzeżu Anglii dobiega końca wraz z wygaśnięciem kontraktu, miał być już praktycznie podpisany przez Tottenham Hotspur. Informacje sugerowały, że Spurs osiągnęli nawet "porozumienie w zasadzie" (agreement in principle) w sprawie transferu definitywnego, co w żargonie transferowym brzmi jak niemalże zamknięta sprawa.
Jednakże, jak donosi talkSPORT, na Anfield rodzi się plan B, a może właściwie plan A szyty na miarę Jurgena Kloppa (lub jego następcy). Liverpool, według przecieków, uważnie monitoruje sytuację Senesiego i rozważa, czy nie podjąć próby "przejęcia" (hijack) tego transferu poprzez złożenie własnej oferty kontraktowej dla zawodnika. To mogłoby być klasyczne zagranie psychologiczne, zwłaszcza biorąc pod uwagę historyczne tło relacji między tymi klubami.
Nieoczekiwany sojusz: Richard Hughes i znajomość z argentyńskim stoperem
Kluczową osobą w potencjalnym manewrze Liverpoolu wydaje się być dyrektor sportowy The Reds, Richard Hughes. Jest to postać dobrze znana w środowisku Bournemouth, ponieważ to on był odpowiedzialny za sprowadzenie Senesiego z Feyenoordu do klubu z Vitality Stadium latem 2022 roku. Ta znajomość i wiedza o zawodniku z pierwszej ręki może okazać się decydująca w przekonaniu Argentyńczyka do zmiany planów i wybrania Anfield zamiast Tottenham Hotspur Stadium.
Dla Spurs, którzy liczą na wzmocnienie obrony przy okazji trudnej walki o utrzymanie w Premier League (ich losy są wciąż powiązane z wynikami West Ham United, co dodaje dramatyzmu sytuacji), taka interwencja Liverpoolu byłaby prawdziwym ciosem.
Czy The Reds rzeczywiście potrzebują wzmocnienia środka obrony, czy to tylko gra pozorów?
Pytanie, które zadają sobie teraz analitycy futbolowi, brzmi: czy Liverpool faktycznie ma pilną potrzebę sprowadzenia pierwszego stopera pokroju Senesiego? Sytuacja defensywna na Anfield jest złożona i w dużej mierze zależy od jednego, kluczowego kontraktu.
Wszystko w teorii zależy od przyszłości Ibrahima Konate. Kontrakt francuskiego obrońcy wygasa z końcem sezonu i do tej pory nie sfinalizowano rozmów ws. przedłużenia umowy. Choć sam Konate zasygnalizował ostatnio optymizm, stwierdzając, że jest blisko podpisania nowego porozumienia – „What I always wanted” Konate revealed last month that he was close to signing a new deal – niepewność pozostaje. Jeśli Konate odejdzie, Liverpool będzie potrzebował mocnego gracza, który mógłby stworzyć parę z kapitanem Virgilem van Dijkiem lub Joelem Matipem.
Obecnie skład The Reds ma kilku młodych kandydatów, jak Jeremy Jacquet, który ma dołączyć z Rennes, oraz Giovanni Leoni, który miał swój pierwszy, choć spędzony głównie na ławce rezerwowych, sezon w klubie. Nawet ewentualne odejście Joe Gomeza niekoniecznie wymuszałoby transfer "jedynki". Większość ekspertów sugeruje, że Liverpool szukałby raczej solidnego zmiennika, a nie gracza klasy Senesiego, który od razu ustawiłby się w wyjściowym składzie.
Dlatego też próba przechwycenia transferu Senesiego może być postrzegana jako próba wykorzystania "okazji", zwłaszcza że zawodnik może odejść za darmo, lub za symboliczną kwotę opłaty za wyszkolenie. Rywalizacja bezpośrednio z Tottenhamem o gracza, którego łączy z klubem dyrektor sportowy, to z pewnością ruch, który podgrzewa atmosferę przed kolejnym sezonem Premier League. Sytuacja rozwija się dynamicznie.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.