Magazyn piłkarski NewsyLivramento poza na osiem tygodni, a West Ham musi szukać wzmocnień.

Livramento poza na osiem tygodni, a West Ham musi szukać wzmocnień.

Jarosław Kowalski

Zimowe okienko transferowe pędzi, a Premier League nie zwalnia tempa, serwując nam prawdziwy festiwal kontuzji i transferowych sag. Czy skandale na St. James’ Park będą gwoździem do trumny w ich walce o trofea? A co słychać u londyńskich outsiderów próbujących ratować sezon? Zanurzmy się w najświeższe doniesienia prosto z zaplecza futbolowych gigantów.

Livramento poza na osiem tygodni, a West Ham musi szukać wzmocnień.

Newcastle United w kryzysie kadrowym: Czy to koniec nadziei na Puchar Ligi?

Sroki stoją przed gigantycznym problemem. Jak zarządzać defensywą, gdy kluczowi gracze lądują na dłuższe leczenie? Kontuzja Tino Livramento to prawdziwy cios dla Eddiego Howe’a. Młody prawy obrońca, który miał być dynamicznym skrzydłem, teraz musi pauzować osiem tygodni. To, proszę Państwa, oznacza, że może go zabraknąć nawet w piętnastu kluczowych spotkaniach, wliczając w to niedawny, emocjonujący starcie z mocarzami z Manchesteru City w półfinale Pucharu Ligi Angielskiej (EFL Cup). Porażka w tym meczu, nieważne jak dotkliwa, blednie w obliczu perspektywy długoterminowej absencji.

Problem jest tym bardziej palący, że rehabilitacja już od dłuższego czasu trwa u Kierana Trippiera, co tworzy lukę, której nie da się łatwo załatać. W kontekście starcia z City, Howe musiał uciekać się do desperackich rozwiązań, zmuszając pomocnika Lewisa Mileya do gry w obronie. To nie jest plan, który budzi zaufanie, zwłaszcza gdy trzeba powstrzymywać tak wybuchowe skrzydła jak Jeremy Doku czy Antoine Semenyo. Liga Mistrzów wciąż ma znaczenie, ale ligowe puchary to często poligon doświadczalny dla młodych zawodników. Czy ta kontuzja nie wyhamuje rozwoju Livramento? Z pewnością skomplikuje to życie menedżerowi, który walczy o utrzymanie równowagi w tak wymagającym kalendarzu.

Czy West Ham znajdzie wymarzonego obrońcę? Monaco mówi „nie” w sprawie Erica Diera

Przenieśmy się na południe Londynu, gdzie West Ham United desperacko szuka tlenu w walce o utrzymanie. Sytuacja podopiecznych Nuno Espirito Santo jest, delikatnie mówiąc, niepokojąca – plasowanie się w strefie spadkowej, czyli na 18. miejscu Premier League, to hańba, biorąc pod uwagę ambicje klubu. Santo słynie z budowania żelaznej defensywy, ale jego obecne klocki w tylnej formacji – Max Kilman, Konstantinos Mavropanos, a nawet Jean-Clair Todibo – nie zazwyczaj nie prezentują optymalnej formy.

Naturalnym wydaje się poszukiwanie wzmocnień, a nazwisko Erica Diera od dłuższego czasu krążyło w mediach jako potencjalny ratunek. Problem polega na tym, że AS Monaco, klub gdzie Dier przebywa obecnie, zdaje się mieć inne plany. Według najnowszych doniesień, francuski klub nie ma zamiaru pozbywać się 31-letniego obrońcy w tym okienku transferowym. Sky Sports News donosi, że sam Dier ma czuć się komfortowo w Monako i jest gotów pozostać na Lazurowym Wybrzeżu. Dla Młotów to gorzka pigułka – chcą wzmocnień tu i teraz, a ich cel transferowy najwyraźniej jest na urlopie w kontekście transferu.

Nadzieje Celticu: Czekając na „twarde” wzmocnienia w Glasgow

Dzieje się również w Szkocji. Celtic przeżywa turbulencje, co w Glasgow zawsze oznacza dramatyczny finisz sezonu lub… rewolucję. Szybka zmiana na ławce trenerskiej, z odejściem brendana Rodgersa i transferem Wilfrieda Nanc’ego, wymusiła interwencję. Martin O’Neill, legendarna postać klubu, która przejęła stery, musi szybko działać na rynku transferowym, by uratować sezon.

Fani Hoops mają prawo być niecierpliwi. Jak sam O’Neill zauważył, styczniowe okienko to pole minowe pełne trudnych negocjacji: „Styczniowe okno transferowe jest dość trudne, chyba że zidentyfikowałeś zawodnika, który absolutnie poprawi twój zespół i jesteś gotów na niego wydać pieniądze”. Mimo trudności, O’Neill rzuca promyczki nadziei, sugerując, że postęp jest odczuwalny. Jak sam przyznał: „Jesteśmy, wiem, to słowa na wyrost, ale robimy postępy, albo tak nam się wydaje. Ale mówimy o porozumieniach z klubami, mówimy o zgodach samych zawodników, a następnie o tym, że ludzie się o tym dowiadują, lub zawodnicy dowiadują się, że jest zainteresowanie z innej strony”. Do tej pory jedynym ruchem był loan Juliana Araujo z Bournemouth, ale wszyscy wiedzą, że prawdziwym celem jest nowy napastnik. O’Neill kończy z optymizmem, sugerując: „Myślę, że jesteśmy stosunkowo blisko”. Oby dla Celticu oznaczało to bliżej ligowego tytułu, a nie kolejnej niespodzianki.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment