Manchester City poznał czterech rywali w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Korkociąg na Etihad i horror w fazie grupowej. Manchester City poznał koszmarnego rywala w 1/8 finału Ligi Mistrzów, ale czy to naprawdę powód do obaw? Ostatnie ligowe zwycięstwo Obywateli, mimo osłabienia składu, definitywnie ustawiło ich w kontekście marcowych rozstrzygnięć w europejskich pucharach.

Wojna na punkty: Jak City uniknęło play-off i z kim zagra w marcu?

Ostatnia kolejka fazy ligowej Ligi Mistrzów dostarczyła emocji, które mogłyby zawstydzić niejeden thriller. Manchester City, ekipa Pepa Guardioli, stanęła na krawędzi – mając 13 punktów, byli jedną z ośmiu drużyn z takim samym dorobkiem, a przed kluczowym meczem z Galatasaray znajdowali się poza najlepszą ósemką, co groziło koniecznością gry w barażach o awans do 1/8 finału. W obliczu dziewięciu absencji – kontuzji, zawieszeń i innych wykluczeń – ten mecz wydawał się przeprawą przez mękę. Ale Obywatele, jak przystało na mistrzów, wygrali 2:0! Bohaterem wieczoru stał się Jeremiego Doku, który, mimo że sam zszedł z urazem, zanotował asysty przy bramkach Erlinga Haalanda i Ryana Cherkiego. Szkoda tylko, że Belg najprawdopodobniej wyleci na dłuższy czas, co z pewnością zmartwiło Guardiolę. Wynik zapewnił City automatyczny awans do czołowej szesnastki, ulokując ich na ósmym miejscu w tabeli skumulowanej.

Skoro City ma już ten etap za sobą, uwaga kibiców naturalnie przenosi się na Losowanie, które odbędzie się w najbliższy piątek. Obywatele, po zajęciu ósmej pozycji, wiedzą już, że zmierzą się z jednym z czterech gigantów, którzy albo wygrali swoje grupy, albo przejdą do barażów zza pleców. A ta "czwórka" to grube kalibry: Benfica, Bodo/Glimt, Inter Mediolan lub Real Madryt. Niektórzy na pewno powiedzą, że City miało szczęście, bo Bodo/Glimt już raz odebrało im punkty w tej edycji, ale to właśnie te zespoły czekają na podopiecznych Guardioli w marcu.

Rywal zagraża? Dlaczego Los Blancos i Inter to podwójne wyzwanie

Musimy być szczerzy: przy tej sile rywali, mówienie o "łatwym losowaniu" w tej fazie Ligi Mistrzów jest niemądre. Każdy z tych przeciwników to potencjalny eliminator. Weźmy na tapet Realu Madryt. Czy to przypadek, że ta europejska rywalizacja osiągnęła apogeum w ostatnich pięciu latach? Obywatele wygrali co prawda na Bernabéu w grudniu 2:1, ale historia i mentalność Los Blancos zawsze sprawiają, że to jest starcie tytanów. Co ciekawe, sensacyjna porażka Realu 2:4 z Benficą w ósmej kolejce sprawiła, że Królewscy spadli na dziewiąte miejsce – tuż za City! Zdobyli 15 punktów, ale gorszy bilans bramkowy (lub bezpośrednie starcie, w zależności od protokołu fazy ligowej) zepchnął ich do potencjalnego "koszyka pretendentów do baraży".

A co z Interem Mediolan? To jest powrót do teraźniejszości i, dla niektórych kibiców City, chęć rewanżu. Przecież to właśnie ekipa Guardioli pozbawiła Włochów trofeum w finale Ligi Mistrzów w 2023 roku! Inter również zgromadził 15 punktów w Fazie Ligi i na pewno będzie chciał spłacić ten dług. Benfica z kolei, po dramatycznej wygranej 4:2 z Realem, pokazała, że potrafi grać emocjonujące mecze, kończąc fazę grupową na fali trzech zwycięstw w ostatnich czterech spotkaniach. Każdy z tych rywali to szkoła futbolu – od dominującej siły Portugalczyków, przez nordycką determinację Bodo/Glimt, po hiszpańską magię lub włoską taktyczną dyscyplinę.

Guardiola studzi nastroje: "Każda drużyna jest naprawdę, naprawdę trudna"

Pep Guardiola po meczu z Galatasaray nie owijał w bawełnę, choć z uśmiechem przyjmował awans. Hiszpański menedżer w jasny i stanowczy sposób zakomunikował, że dzisiejsza Liga Mistrzów to zupełnie inna bajka niż ta, którą pamięta sprzed lat.

„Naprawdę cieszymy się z zajęcia miejsca w czołowej ósemce, biorąc pod uwagę, jak bardzo skomplikowała się Liga Mistrzów” – powiedział Guardiola. „Kiedy zaczynałem 16 czy 17 lat temu, awans nie był aż tak trudny. Dziś każda drużyna jest naprawdę, naprawdę trudna, i bardzo się cieszę, mając nadzieję, że w marcu będziemy w najlepszej formie.”

Guardiola podkreślił, skromnie, że drużyna miała problemy ze składem – brakowało mu klasycznych defensywnych pomocników. Pochwalił za to młodych graczy, jak Doku i Omar (prawdopodobnie wspominając Aarona Mbeumo lub innego wschodzącego gracza, który zagrał na tej pozycji, choć to z pewnością odniesienie do wyzwań składu). Ta wypowiedź to klasyczny przykład maniery Guardioli – celebrowanie małego zwycięstwa przy jednoczesnym stawianiu poprzeczki jak najwyżej. Zdaje sobie sprawę, że drużyna wciąż jest w procesie „uczenia się” na nowo, zwłaszcza bez kluczowych elementów, które mają wrócić w marcu. To dawało mu nadzieję na lepszą dyspozycję, gdy przyjdzie czas na prawdziwe granie o ćwierćfinał.

Teraz jednak, Liga Mistrzów musi poczekać. Obywatele muszą błyskawicznie przestawić się na Premier League, gdzie czeka ich niedzielna wyjazdowa potyczka z Tottenhamem Hotspur. Redukcja czteropunktowej straty do liderującego Arsenalu to priorytet, zanim znów wejdą w wir gier, które jesienią spłaciły się awansem, ale które wciąż generują ból głowy, głównie w postaci urazów kluczowych zawodników.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.