Magazyn piłkarski NewsyManchester City znów na gazie, ale czy tylko na jednym biegu?

Manchester City znów na gazie, ale czy tylko na jednym biegu?

Jarosław Kowalski

Nadchodzi starcie gigantów, a w tle pobrzmiewa cień jednego, niepowstrzymanego snajpera. Manchester City, budzący się z zimowego snu i wspinający się na wyżyny formy, staje naprzeciw Borussii Dortmund – zespołu, który w Europie czaruje festiwalem goli, ale na własnym podwórku bywa zaskakująco powściągliwy. Czy Pep Guardiola znalazł już receptę na Ligę Mistrzów, czy może ten mecz obnaży największą słabość Obywateli?

Manchester City znów na gazie, ale czy tylko na jednym biegu?

Czy City stało się symfonią jednego akordu, na której maestria zależy od Haalanda?

Ostatnie wyniki Manchesteru City w Premier League napawają optymizmem, przynajmniej jeśli patrzymy na tabelę. Cztery wygrane w pięciu ostatnich spotkaniach dały im drugie miejsce, choć strata sześciu punktów do Arsenalu wciąż budzi pewien niepokój. Jak zauważa Ian King, za tą imponującą serią kryje się fundamentalne pytanie, które spędza sen z powiek analitykom: czy dominacja City nie jest przypadkiem zbyt mocno skorelowana z dyspozycją Erlinga Haalanda? Gdyby coś przydarzyło się norweskiemu maszynie do zdobywania bramek, czy maszyna Guardioli nie zatrzyma się, jak kiepsko naoliwiony zegarek?

Tymczasem Borussia Dortmund, choć w Bundeslidze radzi sobie solidnie – tylko jedna porażka w dziewięciu meczach – w europejskiej elicie prezentuje zupełnie inną twarz. Mimo że BVB zdobyło komplet siedmiu punktów w fazie grupowej Megagroup, strzelając szalone 12 goli w trzech spotkaniach (cztery w każdym meczu ligowym!), w rodzimej lidze ich produkcja jest bardziej stonowana. Warto odnotować, że City w swoich trzech meczach fazy grupowej zdobywało po dwa gole, co stanowi swoisty kontrast do kanonady, jaką fundują kibicom w Europie.

Dortmund kontra City: Historia spotkań pełna remisów i jednego „gwizdka”

Analizując dotychczasowe starcia między tymi dwoma potęgami, które miały miejsce wyłącznie w Lidze Mistrzów, historia przemawia na korzyść Obywateli. Odnotowano sześć spotkań: trzy zwycięstwa City, dwa remisy i tylko jeden triumf BVB. Co ciekawe, żadna ze stron nie wygrała różnicą większą niż jedna bramka. Trzy zwycięstwa Manchesteru City zawsze kończyły się wynikiem 2:1. Ostatnie spotkanie w grudniu 2022 roku zakończyło się bezbramkowym remisem na Signal Iduna Park.

W tym kontekście nie można nie wspomnieć o bohaterze tej rywalizacji, Erlingu Haalandzie. Kiedy latem 2022 roku przeniósł się do Manchesteru, w pierwszym powrocie na stadion byłego klubu zdobył bramkę, która później została uznana przez UEFA za Bramkę Sezonu. Jednak w rewanżowym starciu, po zaledwie 45 minutach, został zmieniony, a mecz skończył się remisem 0:0.

Obecnie ta zależność jest jeszcze bardziej widoczna. Haaland strzelił 13 z 20 dotychczasowych goli ligowych City w tym sezonie. Drugim strzelcem klubu? Samobójcze bramki rywali (dwa trafienia). To jest właśnie sedno tej jednej wymiarowości: jeśli zatrzymasz Norwega, zatrzymujesz pół ataku City.

Różnice w ofensywie i bolesne kontuzje w defensywie

Podczas gdy Haaland dominuje na Wyspach, symbol walki ofensywnej w Dortmundzie to Serhou Guirassy, który swoimi golami dał BVB zwycięstwa w ostatnich meczach Bundesligi przeciwko Augsburgowi i 1.FC Köln. Jak zauważa autor, ofensywna eksplozja Borussii w Champions League jest zaskakująco sprzeczna z ich ligową formą – zaledwie trzy gole więcej zdobyli łącznie w dziewięciu meczach ligowych, niż w trzech meczach fazy grupowej europejskich rozgrywek.

Spójrzmy na aktualne problemy kadrowe. W obozie Manchesteru City jest niemal pełna sielanka, z jednym znaczącym wyjątkiem. Mateo Kovačić, po urazie ścięgna Achillesa latem, zdołał zagrać jedynie 45 minut w tym sezonie. Choć pojawił się na boisku pod koniec meczu z Evertonem i dograł 33 minuty przeciwko Villarreal, Pep Guardiola potwierdził, że uraz powrócił i Chorwat nie zobaczymy na boisku aż do późnych etapów sezonu. To dodatkowy cios dla rotacji w środku pola.

Po stronie niemieckiej powroty zapowiadają Nico Schlotterbeck i Niklas Süle, którzy opuścili piątkowe zwycięstwo nad Augsburgiem (Schlotterbeck miał przeziębienie, Süle narzekał na palec u nogi). Trener Niko Kovač z pewnością skorzysta z ich obecności w obliczu wyzwania, jakim jest Etihad.

Czy Dortmund znajdzie klucz do norweskiego fenomenu?

Choć niektórzy analitycy sugerują, że Arsenal już ma wygrany tytuł Premier League, City ma realny problem w pogoni za Kanonierami, a ten problem ma imię i nazwisko: Erling Haaland. Liczby są nieubłagane – 17 goli w 13 meczach we wszystkich rozgrywkach. Oczekiwania wobec niego w starciu z byłą drużyną będą ogromne, ale Norwega zdaje się to nie ruszać.

Jednak porażka City 1:0 z Aston Villą pokazała, że Haaland może być powstrzymany. Jeśli Dortmund znajdzie sposób, by go wyłączyć z gry, ich szanse znacząco wzrosną. Niestety, brutalna prawda ligowa jest taka, że niewielu drużynom się to udało. Patrząc na dotychczasowe tendencje i dominację City na własnym boisku, nawet przy widocznej jednostronności ich gry, faworyt wydaje się być jasny. Przewiduję, że tym razem role w kwestii liczby goli z fazy grupowej zostaną odwrócone: City wygra 4:2, a świat futbolu po raz kolejny będzie musiał znaleźć nowe superlatywy dla norweskiego superbohatera.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment