Wielkie nazwiska znów na celowniku Manchesteru United! Po chwili euforii związanej z niedawnym zwycięstwem nad lokalnym rywalem, Czerwone Diabły powracają do twardej bazy rzeczywistości – potrzebują wzmocnień w środku pola. Najnowsze doniesienia transferowe sugerują, że Old Trafford może stać się celem dla utalentowanego pomocnika FC Barcelony, Marca Casado, co dla niektórych może być sporym zaskoczeniem.

Manchester United poluje na kataloński talent: Czy Casado rozwiąże bolączkę środka pola?
Po tym, jak obrazek sobotniego zwycięstwa 2:0 nad Manchesterem City chwilowo załagodził wszystkie frustracje na Old Trafford, zarząd klubu szybko musi wrócić do strategicznego planowania. Jak to ma w zwyczaju, United wciąż widzi luki, zwłaszcza w centrum pola, gdzie momentami brakuje stabilności i głębi składu. Dyrektorzy techniczni podobno intensywnie rozważają opcje transferowe, a na celowniku znalazł się interesujący profil z La Liga: Marc Casado z Barcelony.
Nie jest tajemnicą, że Manchester United rozważa różne opcje wzmocnienia środka pola, w tym nazwiska takie jak Carlos Baleba z Brighton & Hove Albion czy Elliot Anderson z Nottingham Forest. Jednak według doniesień Mundo Deportivo, funkjonariusze United debatują, czy sfinalizować ruch po Casado jeszcze w tym okienku transferowym, czy poczekać do lata. Kluczowe będzie tu wyczucie czasu i ocena sytuacji kontraktowej młodego Hiszpana.
Dlaczego transfer Casado może przyspieszyć szybciej, niż myślimy?
Marc Casado, wychowanek słynnej akademii La Masia, wypracował sobie pozycję wartościowego, choć na razie rezerwowego, zawodnika w zespole Hansiego Flicka. Choć zanotował 19 występów we wszystkich rozgrywkach, problem leży w proporcjach Ligi Mistrzów: zaledwie sześć startów w wyjściowej jedenastce La Liga to dla gracza, który aspiruje do regularnej gry, sygnał alarmowy. To czyni go idealnym kąskiem dla klubów, które mogą mu zagwarantować więcej minut na boisku.
Na scenę wkracza również rywalizacja. Sportowy dyrektor Atletico Madryt, Mateu Alemany, jest podobno wielkim fanem 22-latka, zwłaszcza w kontekście potrzeby zastąpienia Conora Gallaghera. To jest moment, w którym Barcelona może dostrzec czysty zysk finansowy. Przy obecnych restrykcjach finansowych, sprzedaż utalentowanego wychowanka, który i tak nie gra regularnie, pozwoliłaby im na uzupełnienie budżetu i spełnienie wymogów regulacyjnych. Jak donosi źródło, „możliwe jest, że propozycja wkrótce trafi do Barcelony, która dostrzeże korzyści płynące z zarobienia pieniędzy na graczu z własnego sektora młodzieżowego”.
Zainteresowanie Casado nie ogranicza się jednak do ekipy ze stolicy Hiszpanii. Zarówno Manchester United, jak i sensacyjnie nisko notowane Wolverhampton Wanderers, zdają się być gotowe do negocjacji warunków transferu. Paradoksalnie, choć mówiło się, że Casado początkowo był zainteresowany przenosinami za granicę, obecne plotki wskazują, że opcja Atletico jest dla niego „korzystna”. Oznacza to, że Czerwone Diabły mogą być w pozycji oczekującego, czekając na decyzję Atletico, zanim same podejmą konkretne kroki.
Czy Barcelona naprawdę nie polega na Casado? Analiza minut na boisku
Spójrzmy na twarde dane. Od połowy września Casado zaledwie dwukrotnie znalazł się w podstawowej jedenastce w La Liga. Co więcej, w sześciu ostatnich meczach ligowych spędził na boisku łącznie 31 minut zaledwie! To jest niezbity dowód na to, że w hierarchii Flicka zajmuje on miejsce daleko za czołowymi opcjami. Realistyczne oferty na pewno będą brane pod uwagę przez zarząd Katalończyków.
Casado, który we wrześniu skończy 23 lata, zanotował w całej swojej seniorskiej karierze w La Liga zaledwie 27 występów w pierwszym składzie. Taka statystyka podpowiada, że – jeśli nie zdecyduje się na zmianę otoczenia – może mieć nieustanne problemy z regularnym wybieganiem na murawę w pierwszej jedenastce na Camp Nou (lub na stadionie tymczasowym). Dla klubu Premier League, który desperacko szuka wzmocnień definiujących środek pola, okazja na pozyskanie gracza z tak solidnym piłkarskim DNA, ale zdemotywowanego brakiem gry, jest zbyt kusząca, by ją zignorować.