Mieliśmy widzieć mecz, a dostaliśmy absolutną deklasację, podczas której Manchester City urządził sobie festiwal strzelecki przeciwko Exeter City. Wynik 10:1 w Pucharze Anglii to coś więcej niż tylko awans – to pokaz siły, który może być zarówno pocieszający, jak i lekko niepokojący dla Pepa Guardioli. Czy to była czysta egzekucja, czy może symfonia błędów „The Grecians”? Zapraszamy na analizę tego absolutnie kuriozalnego starcia na Etihad.

Dziesięć goli i autokarny spektakl, czyli jak City zdemolowało outsidera
Spodziewaliśmy się, że Manchester City zdominuje to spotkanie na Etihad Stadium, ale skala tej dominacji przerosła najśmielsze oczekiwania. Ostateczny rezultat 10:1 na tablicy wyników, który zapewnił The Citizens miejsce w czwartej rundzie FA Cup, to obraz nędzy i rozpaczy dla Exeter City. Choć goście mogli czuć się poszkodowani, mając całkiem niezłe okazje we wczesnej fazie meczu, to właśnie dwie samobójcze bramki rywali na półmetku dały City komfortowe 4:0 przed przerwą. To jest ten moment, kiedy statystycy ligowi łapią się za głowy, widząc, ile szczęścia czasami mieli zwycięzcy.
Po powrocie z szatni maszyna Guardioli nie zwolniła tempa. Rico Lewis podwyższył na 5:0, a na listę strzelców wpisał się Antoine Semenyo, który zadebiutował w barwach klubu, czyniąc wynik 6:0 jeszcze przed upływem godziny gry. Potem nastąpił prawdziwy walec, zwieńczony cudownym trafieniem Tijjaniego Reijndersa, trafieniem rezerwowego Nico O’Reilly’ego i golami młodzieżowców Ryana McAidoo, który dołożył dziewiątą bramkę. Exeter zdołał strzelić honorowego gola po „cudzie George’a Bircha”, ale Lewis szybko przywrócił dziesięćgolem prowadzenie.
SPORTS MOLE’S VERDICT: Manchester City spodziewanie zdominował posiadanie piłki, z niemal całą grą toczącą się tuż przed polem karnym Exeter City, i zademonstrował niesamowitą regularność, zamieniając niemal każdy strzał celny – oprócz dwóch goli samobójczych – na gola, co przypieczętowało ich oszałamiające zwycięstwo 10:1.
Dla trenera publicznie prezentowana skuteczność to ulga. City w ostatnich trzech meczach strzelało raptem dwa gole, marnując masę okazji. Dziś żaden napastnik (nawet ci bardziej eksperymentalni) nie musiał się martwić o pudłowanie. Choć Guardiola zapewne nie był zachwycony liczbą stworzonych szans przez Exeter we wczesnej fazie, końcowy rezultat musi działać na jego psychikę jak najlepszy balsam.
Młodość na fali: Debiutanci i juniorzy w centrum uwagi
Jednym z najjaśniejszych punktów dla sternika City musiała być postawa młodego narybku. Kiedy gwiazdy pierwszej drużyny odpoczywają, ich zmiennicy muszą pokazać, że zasługują na miano graczy Manchesteru City. I zrobili to z nawiązką. Każdy z młodych zawodników, który dziś wszedł na boisko, odegrał kluczową rolę w tym kompromitującym dla rywali triumfie.
Początek strzelania to już klasyka:
- 12 min: Man City 1-0 Exeter City (Max Alleyne). Alleyne otworzył wynik, wykazując się nie lada sprytem w tłoku po dośrodkowaniu Ryana McAidoo. To był ten typ bramki, gdzie liczy się instynkt, a Alleyne go miał.
Potem nastąpiło uderzenie klasy światowej:
- 24 min: Man City 2-0 Exeter City (Rodri). Ten facet, nawet jeśli gra na pół gwizdka, potrafi dostarczyć spektakularny gol. Piłka wróciła do Hiszpana po próbie strzału Semenyo, a jego strzał z pierwszej piłki poszybował w okienko bramki Joe Whitwortha. Poezja.
A potem zaczęły się pechowe żniwa dla obrońców Exeter:
- 42 min: Man City 3-0 Exeter City (Jake Doyle-Hayes, gol samobójczy). Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykonanego przez Rayana Cherkiego, nieszczęsny Doyle-Hayes skierował piłkę do własnej siatki po odbiciu od głowy Jacka Fitzwatera.
- 47 min: Man City 4-0 Exeter City (Jack Fitzwater, gol samobójczy). Dosłownie tuż po przerwie, po szybkiej akcji z udziałem Reijndersa, płaskie dośrodkowanie obrońca Exeter niefortunnie skierował do własnej bramki.
Tuż po przerwie włączył się Rico Lewis, by dołożyć gola nr pięć. Ale prawdziwe show rozpoczął debiutant.
1+1 – Antoine Semenyo jest pierwszym zawodnikiem, który strzelił i asystował w swoim debiucie dla Manchesteru City we wszystkich rozgrywkach od czasów Sergio Agüero w sierpniu 2011 roku przeciwko Swansea. Robota.
Semenyo, w swoim pierwszym meczu, zaprezentował się fenomenalnie.
- 54 min: Man City 6-0 Exeter City (Antoine Semenyo). Wspaniałe podanie od Cherkiego, Semenyo uciekł obrońcom i spokojnie zamienił szansę na bramkę.
Kiedy rezerwowi nie pozwalają odpocząć
Jeśli myślicie, że to koniec, to nie znacie mentalności City. Nawet prowadząc sześcioma bramkami, chłopaki chcą więcej. Reijnders dołożył swoją cegiełkę przepięknym uderzeniem z dystansu, a potem na boisku pojawili się kolejni młodzi gracze.
- 79 min: Man City 8-0 Exeter City (Nico O’Reilly). Wejście z ławki uczcił bramką po dośrodkowaniu Lewisa. Klasyczny header, idealnie w okienko.
- 86 min: Man City 9-0 Exeter City (Ryan McAidoo). 17-letni McAidoo pokazał, że ma gaz! Zbiegł ze skrzydła i uderzył potężnie pod poprzeczkę.
W tym momencie kibice Exeter musieli mieć już zamknięte oczy, ale futbol potrafi zaskakiwać. George Birch zafundował fenomenalnego „wondergola” – zwód lewą nogą, strzał prawą w okienko. Piękno w środku chaosu. Niestety dla gości, formalności musiały zostać dopełnione.
- 91 min: Man City 10-1 Exeter City (Rico Lewis). Lewis skompletował dublet, zamykając wynik potężnym wolejem po zamieszaniu w polu karnym.
2 – Exeter City to pierwsza drużyna, która strzeliła dwa gole samobójcze w jednym meczu FA Cup od czasu Hartlepool kontra Stoke w styczniu 2023 roku, a pierwsza przeciwko przeciwnikowi z Premier League od czasu Brighton kontra Liverpool w lutym 2012 roku. Pech.
Kto zasłużył na gratulacje?
W takim meczu trudno wybrać jednego Bohatera Meczu, bo każdy, kto dotknął piłki, dołożył swoje trzy grosze do tej deklasacji. Niemniej jednak, statystyki i wpływ na grę wskazują na jednego zawodnika.
MAN OF THE MATCH – ANTOINE SEMENYO
Nowy nabytek The Citizens absolutnie musiał zaimponować kibicom. Strzelił gola i zanotował asystę w swoich pierwszych 64 minutach. To jest właśnie to, co chce widzieć nowy pracodawca – natychmiastowa implementacja i efektywność. Semenyo był ciągłym zagrożeniem, tworzył szanse i pokazał, że może być ważnym ogniwem w rotacji. To był udany chrzest bojowy.
Następne kroki na scenie pucharowej
Dla Manchesteru City to teraz moment na szybką regenerację i mentalne przestawienie się, bo czeka ich zupełnie inna bitwa. We wtorek The Citizens zmierzą się z Newcastle United w półfinale Pucharu Ligi Angielskiej (EFL Cup). Dla Exeter City powrót do League One i starcie ze Stevenage w najbliższą sobotę będzie teraz kluczowe, by zapomnieć o druzgocącej wizycie na Etihad.