Messi nadal królem, ale czy utrzyma Argentynę na szczycie po słabym starcie?

Mistrzostwa Świata obronić? Błękitno-biali wracają do gry, ale czy to turniej za wiele dla boga futbolu? Nadchodzi starcie z kadrą, która ma ambicje zburzyć wszelkie przewidywania.

Messi i obrona tytułu: Czy zegar tyka zbyt głośno dla Argentyńskiej Legendy?

Argentyna melduje się w Kansas City, by rozpocząć obronę mistrzostwa świata meczem otwarcia przeciwko Algierii, a całe powietrze przesycone jest "Messi-manią". Kluczowe pytanie, które wisi nad ekipą z Ameryki Południowej brzmi: czy to nie jest już za duży wysiłek dla Lionela Messiego, uznawanego za najlepszego gracza współczesnej ery? Choć Leo nie zwalnia tempa w MLS po 2022 roku, to czy jego forma wystarczy do powtórzenia triumfu? Przypomnijmy, że Messi zbliża się do 39. urodzin, a gra w potencjalnie morderczych warunkach klimatycznych nie daje gwarancji powtórki heroicznych wyczynów z Kataru. Jest co prawda pocieszenie historyczne: sam Messi strzelił dwa gole Algierii w towarzyskim meczu w 2007 roku, który Argentyna wygrała 4:3.

Otwarcie obrony tytułu: Czy historia znów płata figle Albiceleste?

Argentyna ma na koncie trzy tytuły mistrzowskie, a historia dwóch poprzednich zwycięstw daje pewnego rodzaju ostrzeżenie przed tegorocznym startem. Kiedy wygrali po raz pierwszy w 1978 roku, obronę rozpoczęli cztery lata później od sensacyjnej porażki 1:0 z Belgią w Barcelonie. Po ponownym triumfie w 1986 roku, mistrzostwa nie rozpoczęli najlepiej, przegrywając inauguracyjny mecz z Kamerunem wynikiem 1:0. Z drugiej strony, jak słusznie zauważono, to nie musi być zły omen: "Przegrali pierwszy mecz w Katarze 2022 z Arabią Saudyjską, a awans z grupy był na ostrzu noża, ale ostatecznie wygrali turniej, a w 2018 roku zostali rozbici przez Chorwację w pierwszym meczu, ale mimo to przeszli dalej".

Natomiast Algieria, debiutująca na MŚ w 1982 roku, zaliczyła wówczas udany start, pokonując RFN 2:1. Ich trudności z awansem po 1982 roku są legendą, przesiąknięte skandalem znanym jako „Wstyd Gijón” (mecz RFN-Austria, który ustawił awans obu drużyn kosztem Algierii), co doprowadziło do zmiany przepisów nakazującej jednoczesne rozgrywanie ostatnich meczów grupowych. Teraz wrócili po raz pierwszy od 2014 roku i na pewno nie zamierzają odpuszczać. Warto zaznaczyć, że są w świetnej formie po eliminacjach (osiem zwycięstw w dziesięciu meczach CAF) oraz imponujących ostatnich sparingach: 7:0 z Gwatemalą, 4:0 z Boliwią, remis z Urugwajem i zwycięstwo nad Holandią. Największym wrogiem Argentyny w tym meczu może okazać się... poczucie wyższości.

Gwiazdy i kryzysy: Kogo zobaczymy na boisku?

Skład Argentyny to plejada ugruntowanych gwiazd, ale Algieria również dysponuje zawodnikami z europejskiego topu. Cała uwaga skupi się na Kapitanie, ale przecież mamy Juliána Álvareza, o którego Real Madryt ponoć oferował 150 milionów euro (choć jego forma pod koniec sezonu klubowego była nieregularna). Thiago Almada, lewoskrzydłowy z Atléti, może okazać się objawieniem tego mundialu.

Po drugiej stronie, Algieria nie ma tak szerokiego kalibru talentów, ale ich liderzy są rozpoznawalni. Ryad Mahrez, kapitan, mimo 35 lat i gry w Arabii Saudyjskiej, wciąż jest kluczowy – ma na koncie 116 występów dla kadry, a jego forma w tym roku jest solidna. W defensywie błyszczy Rayan Aït-Nouri z Manchesteru City [autorowi tekstu źródłowego wydaje się, że Aït-Nouri gra w City, co wymaga weryfikacji, bo Rayan Aït-Nouri gra w Wolverhampton] oraz Ramy Bensebaini z Borussii Dortmund. Wicekapitan Aïssa Mandi z Lille to weteran z 119 występami, pamiętający czasy MŚ 2014.

Jednak prawdziwe problemy kadrowe dotykają Algierię w bramce. Podczas gdy wątpliwości co do występu Messiego rozwiały się po jego golu z ławki w ostatnim sparingu z Islandią, to u Faraonów z Afryki Północnej sytuacja jest poważniejsza. Bramkarz Emi Martínez co prawda doszedł do siebie po urazie palca, a Tagliafico i Nico González to znaki zapytania, to u Algierczyków mamy kryzys na ostatniej linii. Kontuzje wykluczyły Anthony’ego Mandreę, a Melvin Mastil i Luca Zidane są wątpliwi. Oussama Benbot został wyciągnięty z międzynarodowej emerytury i może zagrać w tym meczu. Łącznie trzej bramkarze Algierii mają zaledwie 12 występów w reprezentacji! Dodatkowo Ramy Bensebaini, kluczowy obrońca, najprawdopodobniej nie zagra. Mohamed Tougai ma go zastąpić u boku Aïssy Mandiego w czwórce defensywnej.

Finałowa przepowiednia: Zaskoczenie na starcie turnieju?

Przyznajmy szczerze: Argentyna ma zaskakująco słaby bilans meczów otwarcia na mundialach, biorąc pod uwagę ich status. Algieria jest głodna udowodnienia swojej wartości po braku kwalifikacji na dwa poprzednie turnieje. Może się okazać, że choć Messi to geniusz, to ostateczny wynik turnieju może zależeć od tego, czy jego koledzy wyjdą z jego gigantycznego cienia. Trener Lionel Scaloni udowodnił, że potrafi wygrywać, ale obrona tytułu na MŚ to domena Brazylii z 1962 roku – nikt nie dokonał tego od tamtej pory.

Niemniej jednak, porażka w pierwszym meczu nie jest końcem świata, zwłaszcza że w grupie czekają jeszcze Austria i Jordania, a do 1/8 finału awansuje osiem z dwunastu drużyn z trzecich miejsc. Mimo to, pójdę pod prąd i postawię na niespodziankę. Skoro Argentyna pod wodzą Messiego przegrywała na starcie w 2022 i 2018 roku, to dlaczego nie miałaby tego powtórzyć teraz, w obliczu problemów kadrowych Algierii i ich własnego głodu zwycięstwa? Ryzyko jest spore, ale stawiam na 2:1 dla Algierii. Nawet taka wpadka, jakkolwiek bolesna, nie musi oznaczać końca ich marszu po trofeum.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.