Messi prowadzi w wyścigu o Złotego Buta mistrzostw świata.

Złoty But Mistrzostw Świata 2026 to trofeum, o które walka osiągnęła właśnie punkt kulminacyjny, a dotychczasowi kandydaci mają niemało na głowie. Czy Kylian Mbappé powtórzy wyczyn, który wymyka się legendom, czy może Lionel Messi, wbrew wszelkim prawom historii, zmiażdży konkurencję w wieku 39 lat?

Wyścig o koronę: Mbappé kontra Messi – rewolucja czy stabilizacja?

Złoty But Mistrzostw Świata, nagroda przyznawana co cztery lata, to jeden z najbardziej prestiżowych indywidualnych laurów w futbolu. Co ciekawe, żaden zawodnik nigdy nie zdołał obronić tego tytułu, a co dopiero wygrać go dwukrotnie z rzędu. Tego historycznego wyczynu podejmuje się Kylian Mbappé. Francuz, który zapewnił sobie puchar w 2022 roku, w obecnej edycji zaczął od mocnego uderzenia, notując serię dubletów w fazie grupowej. Jego kolega z kadry, Ousmane Dembélé, również rozkwitł, zdobywając cztery bramki w kluczowym meczu z Norwegią – to szalone cztery trafienia, stanowiące aż 36% jego dotychczasowej całej dorobku w reprezentacji Francji od debiutu w 2016 roku! Obaj Francuzi mają znakomite perspektywy na powiększenie dorobku, biorąc pod uwagę łatwe wyzwanie z debiutującą w tym stopniu Szwecją, która inkasowała siedem goli w grupie.

Jednak na czele strzelców, po fazie grupowej, widnieje nazwisko, które dla wielu jest już poza zasięgiem: Lionel Messi. Argentyńczyk, który w poprzednich edycjach momentami zawodził, teraz jest w niesamowitej formie. Z sześcioma golami w trzech meczach, w połączeniu z pozornie łaskawą drabinką grupową, jest obecnie głównym faworytem. Messi, po golu na otarcie łez przeciwko Jordanii, osiągnął niesamowity bilans: 13 goli w ostatnich 10 występach na mundialu, w porównaniu do zaledwie sześciu w pierwszych 19 meczach. W wieku 39 lat, jeśli mu się uda, zostanie najstarszym zdobywcą Złotego Buta w historii. Czyżby Messi postanowił odłożyć wszelkie rachunki do rozliczenia na sam koniec kariery?

Wschodzące gwiazdy i niespodziewane eksplozje

W tle francusko-argentyńskiej rywalizacji czai się ścisła grupa pościgowa, której napastnicy udowodnili, że potrafią być zabójczo skuteczni. Erling Haaland, mimo że Norwegia dotarła do turnieju po 28 latach przerwy, nie zawiódł – cztery bramki w dwóch występach to imponujący wynik, biorąc pod uwagę brak pełnej dyspozycji klubowej. Podobnie Vinícius Júnior odwrócił kartę po trudnym sezonie w Realu Madryt, również notując cztery trafienia w grupie. Jego bilans reprezentacyjny (dziewięć goli w 49 meczach przed turniejem) sugerował, że może mieć trudności, ale ten mundial to zupełnie inna historia. Brazylia czeka na swojego strzelca od czasów Ronaldo w 2002 roku.

Warto zwrócić uwagę na graczy, którzy weszli do gry z ławki lub wykorzystali szansę na stałego numeru dziewięć. Matheus Cunha zaczął strzelać po tym, jak Igor Thiago został odsunięty, notując trzy gole w grupie i pokazując, że Brazylia ma opcje na „dziewiątce”. Brian Brobbey dla Holandii, początkowo rezerwowy, zdobył trzy bramki w dwóch ostatnich meczach grupowych, przejmując koszulkę z numerem dziewięć. Najbardziej zadziwiający może być Deniz Undav. Niemiec, późny talent i pupilec Jürgena Kloppa i Thomasa Müllera, zdobył trzy bramki w zaledwie 86 minutach spędzonych na boisku. Czy wejdzie do pierwszej jedenastki, czy utrzyma rolę super-rezerwowego, jego efektywność jest porażająca.

Kto musi się obudzić, zanim będzie za późno?

Niektórzy wielcy strzelcy wciąż mają mnóstwo do udowodnienia. Anglik Harry Kane, kapitan kadry, ma na koncie trzy gole, ale nie pokazał tej kosmicznej formy, którą prezentował w Bayernie (61 goli w sezonie 2025/26). Jest to zawodnik zdolny do nagłego wystrzelenia, a Anglia zmierzy się teraz z DR Konga – idealna okazja na hat-trick i powrót do ścisłej czołówki.

Z kolei Cristiano Ronaldo, po tym jak krzyknął: „Jestem z powrotem! Jestem z powrotem!” po dublecie z Uzbekistanem, zaliczył blaknięcie w meczu z Kolumbią. Cztery bramki straty do Messiego i znacznie trudniejsza drabinka fazy pucharowej dla Portugalii sprawiają, że Złoty But, to jedno z ostatnich wielkich trofeów, może mu ostatecznie umknąć.

Listę graczy z trzema bramkami – Ismaïla Sarr (Senegal), Ismael Saibari (Maroko), Johan Manzambi (Szwajcaria) i Yoane Wissa (DR Kongo) – która nie może liczyć na tak wiele szans jak czołowa trójka, uzupełnia Kanadyjczyk Jonathan David. Choć strzelił hat-tricka Katarowi, ogólnie był niewiele lepszy od reszty i będzie mu ciężko utrzymać tempo w starciach z gigantami. Wszyscy ci pretendenci muszą natychmiast wejść na najwyższy poziom, bo szanse na indywidualny triumf kończą się równie szybko jak seria niepokonanych drużyn.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.