Nastolatek Zavier Gozo staje się gwiazdą MLS i kandydatem na mundial.
W Major League Soccer co rusz pojawiają się młode talenty, ale jeden 19-latek robi wrażenie wykraczające poza standardową definicję „obiecującego”.
Zavier Gozo: Fenomen, który staje się normą w MLS
Najnowszy popis Zaviera Gozo w meczu przeciwko Sporting KC, kiedy to po przyjęciu piłki na skraju pola karnego posłał mierzony strzał w daleki róg bramki, to był moment, który mógłby zdefiniować karierę wielu zawodników. Dla 19-latka z Real Salt Lake stał się on jednak tylko kolejnym dowodem na to, że dzieje się coś wyjątkowego. W zaledwie sześciu występach dla RSL w tym sezonie, Gozo zgromadził już dwa gole i dwie asysty. Pamiętamy przecież również jego przepiękną bramkę przeciwko Atlanta United – akcję, w której pewnie z prawej flanki zszedł do środka i precyzyjnie podkręconym strzałem lewą nogą umieścił piłkę w siatce. Ten młody człowiek sprawia, że nadzwyczajne staje się rutyną, plasując się w czołówce najlepszych młodych graczy w całej lidze.
Warto przypomnieć – Gozo nie pojawił się znikąd w sezonie 2026. Już w zeszłym roku zaliczył 1881 minut gry w MLS, ugruntowując swoją pozycję w rotacji. Był także częścią amerykańskiej drużyny, która dotarła do ćwierćfinału Mistrzostw Świata U-20 w 2025 roku. Jednak tegoroczny skok jakościowy jest uderzający. Urodzony z Iryjskiego ojca i Amerykańskiej matki, z drugim imieniem Didier na cześć legendy futbolu, Gozo ewidentnie zyskuje szlify, by w najbliższej przyszłości celować coraz wyżej.
Czy Gozo zasługuje na bilet na mundial obok Pochettino?
Pytanie, które obecnie rozpala dyskusje wśród amerykańskich fanów, brzmi: czy Mauricio Pochettino, selekcjoner reprezentacji USA, zdecyduje się powołać Gozo na nadchodzące Mistrzostwa Świata w 2026 roku? Choć Gozo nie ma jeszcze na swoim koncie debiutu w seniorskiej kadrze, rosnąca liczba głosów sugeruje, że powinien on zostać potraktowany przez argentyńskiego trenera jako opcja „dzikiej karty”.
Z perspektywy taktycznej Gozo wnosi do amerykańskiej kadry to, czego brakuje w porównaniu np. do Christiana Pulisica. Poza Pulisicem, Pochettino nie ma zbyt wielu opcji na skrzydłach, które potrafiłyby indywidualnie minąć rywala i wykorzystać przestrzeń w szybkim kontrataku. I dokładnie taki profil prezentuje Gozo. Statystyki nie kłamią: ten młokos prowadzi RSL w klasyfikacji udanych dryblingów na 90 minut (1,7) i wykreował więcej szans bramkowych (11) niż ktokolwiek inny w zespole Real Salt Lake. To świadczy o jego wrodzonej kreatywności. Pochettino z pewnością nie jest ślepy na te liczby i musi rozważać, jak ten zawodnik wpłynąłby na dynamikę USMNT.
Odważne decyzje i alternatywa dla „standardowej ścieżki”
Oczywiście, szanse Gozo na wyjazd na mundial są niewielkie. Choćby dlatego, że nie został powołany na ostatnie mecze towarzyskie przeciwko Belgii i Portugalii, co oznacza, że musiałby wejść w struktury Pochettino całkowicie „na chłodno”. To byłaby ryzykowna decyzja dla Argentyńczyka.
Pochettino jednak udowodnił już, że lubi zaskakiwać. Pamiętamy, jak ustawił Christiana Pulisica jako numer dziewięć w meczu z Portugalią, czego mało kto się spodziewał. Od września 2024 roku powołał do kadry ponad 60 graczy. Być może zdecyduje się na kolejne odważne posunięcie, dając szansę Gozo.
Niezależnie od tego, czy pojedzie na mundial, przyszłość Gozo wydaje się zakręcona wokół wielkiego futbolu. Już teraz Aston Villa i Atlético Madryt są łączone z 19-latkiem. Może być on kolejnym rodzimym talentem, który opuści MLS na rzecz europejskich gigantów. Kibice Real Salt Lake powinni cieszyć się każdą minutą jego gry. Trener Pablo Mastroeni podkreśla jego fenomenalną mentalność:
„On jest daleko od finalnego produktu, którym się stanie. Jest chętny do nauki, a często młodzi gracze, kiedy trafiają do pierwszej drużyny, myślą, że już osiągnęli szczyt. On ma charakter, by dalej się rozwijać i czerpię ogromną radość z pracy z ludźmi, którzy są otwarci na słuchanie.”
Wielu spekulowało, że następcą kon-wejera Real Salt Lake będzie Diego Luna, który z pewnością jest mocnym kandydatem do kadry Pochettino i był obserwowany przez kluby takie jak Celta Vigo czy Espanyol. Jednak to Gozo, mimo że początkowo miał być rozwijany jako naturalny następca Luny, teraz jawi się jako talent o potencjalnie wyższym pułapie. Mastroeni posunął się do taktycznych ekwilibriów, by umieścić Gozo w składzie, grając nim jako prawym wahadłowym. Choć Gozo nie ma naturalnych atutów defensywnych dla tej roli, RSL po prostu musiało znaleźć sposób, by wpuścić go na murawę. Z pewnością w tym sezonie zobaczymy jeszcze więcej spektakularnych momentów autora tych bramkowych fajerwerków.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.