Nastolatek Rio Ngumoha zaimponował w Pucharze Anglii, dając wskazówkę Słotowi.

Wielu kibiców Liverpoolu od dawna głośno domagało się więcej minut dla Rio Ngumohy, a 17-latek wreszcie dał fanom i sztabowi szkoleniowemu jasny sygnał, że jest gotowy na więcej. Choć nie zanotował bramki ani asysty w pucharowym meczu z Wolves, jego występ był absolutnie elektryzujący.

Rio Ngumoha: fajerwerki w Molineux, czyli zryw, którego Liverpool potrzebował

Mecz na Molineux był dla Rio Ngumohy pokazem siły, a statystyki nie kłamią. Żaden inny zawodnik na boisku nie zanotował tylu udanych dryblingów, a on sam był autorem największej liczby kontaktów z piłką w polu karnym rywala. Przez całe 69 minut, zanim Slot zdecydował się go zdjąć, stwarzał stałe zagrożenie na lewej flance. Liverpool mógłby tylko zyskać, gdyby taki dynamizm pojawił się w ofensywie wcześniej w tym sezonie.

Oczywiście, nikt nie kwestionuje, że Slot musi chronić tak młodego zawodnika. Historia futbolu zna zbyt wiele przypadków, gdy od młodych talentów oczekiwano natychmiastowej produkcji, co kończyło się wypaleniem. Niemniej jednak, Ngumoha wysyła sygnały, że jest gotów na wyższy poziom. Trener mistrzów Anglii z ostatniego sezonu z pewnością musi rozważać włączenie skrzydłowego do wyjściowego składu na nadchodzące, kluczowe spotkania.

Jak to jest, że Liverpool ma problemy z kreowaniem, mając gwiazdy w ataku?

Ofensywa Liverpoolu w tym sezonie to prawdziwy paradoks. Z jednej strony, na papierze, posiadają jedne z najbardziej imponujących formacji atakujących w całej Premier League. Hugo Ekitike, który dołączył latem z Eintrachtu Frankfurt, zalicza znakomity debiutancki sezon, a Cody Gakpo i Mohamed Salah wspólnie uzbierali już 17 goli we wszystkich rozgrywkach.

A mimo to, często byliśmy świadkami sytuacji, kiedy obrońcy tytułu wyglądali na "martwych" w ostatniej tercji boiska. Mimo że Liverpool notuje najwyższy średni procent posiadania piłki w lidze, ich wskaźnik Oczekiwanych Goli (xG) plasuje ich dopiero na piątym miejscu.

Gdzie leży problem? Zbyt często widać wyraźne "rozłączenie" między linią ataku a resztą drużyny. Florian Wirtz, choć znalazł formę po powolnym starcie na Merseyside, wciąż nie ustabilizował swojej roli. Kiedy Slot ustawia Niemca jako "dziesiątkę", ogranicza to pole manewru dla Dominika Szoboszlaia. Z kolei grając jako lewy skrzydłowy, Wirtz notorycznie schodzi do środka.

Pionowa gra i magia z Andrew Robertsonem

Ngumoha natomiast oferuje Liverpoolowi coś, czego dotkliwie brakowało – czystą wertykalność, gdy operuje na lewej stronie. Nastolatek jest fenomenalny w pojedynkach jeden na jeden i potrafi wykreować zagrożenie z niczego, co udowodnił wielokrotnie w pucharowej batalii z Wolves. To jest ten element chaotycznej, ale kreatywnej energii, która przełamuje zorganizowane bloki obronne.

Co więcej, współpraca Ngumohy z Andrew Robertsonem wydawała się naturalna i płynna. To partnerstwo, którego po prostu nie udało się zbudować z Milosem Kerkezem grającym przed nim w tym sezonie, niezależnie od tego, czy mówimy o Gakpo, czy Wirtzu. Nie tylko Ngumoha był zagrożeniem, ale sam Robertson zagrał mecz, w którym wrócił do dawnej formy, notując bramkę i asystę.

Od czasów przełomu Raheem Sterlinga Liverpool nie miał tak ekscytującego, wychowanego w Anglii skrzydłowego, który tak szybko wdarłby się do pierwszej drużyny. Choć Ngumoha spędził większość lat juniorskich w akademii Chelsea, kibice The Reds już go pokochali. Stąd też frustracja związana z tym, że Slot dawał mu szansę głównie w meczach pucharowych.

Sam młody zawodnik podchodzi do tematu z pokorą, podkreślając rolę menedżera:

„Menedżer jest dla mnie bardzo ważny i dużo mi pomaga” – powiedział Ngumoha, odnosząc się do swojej relacji ze Slotem i dotychczasowych szans w pierwszej drużynie. „Możemy mieć spotkanie po treningu, on mówi mi, jak dobrze sobie radzę, żebym szedł dalej, pokazuje mi fragmenty wideo. Wszystko to jest ważne i pomocne. Myślę, że poszło naprawdę dobrze. Uczę się dużo każdego dnia, grając i trenując z jednymi z najlepszych graczy na świecie. Nie mogę prosić o nic więcej jako młody chłopak. Muszę po prostu dalej udowadniać, ciężko pracować na treningu i pokazywać menedżerowi, na co mnie stać.”

Liverpool stoi przed kluczowym etapem sezonu, rozpoczynającym się od starcia 1/8 finału Ligi Mistrzów z Galatasaray. Choć są faworytami, Turecki zespół udowodnił eliminując Juventus, że potrafi sprawić niespodzianki (Victor Osimhen będzie stanowił tu spore zagrożenie). Obrona tytułu mistrzowskiego została praktycznie pogrzebana, ale The Reds wciąż mogą myśleć o triumfie w Lidze Mistrzów i Pucharze Anglii. Aby to osiągnąć, Slot być może musi znaleźć dodatkowy wymiar w ataku, a tu Ngumoha ma do zaoferowania bardzo wiele. Nowa generacja, w której kluczową rolę mają odegrać gracze tacy jak Ekitike, Wirtz, a być może i niesprawiony Alexander Isak, musi włączyć w swoje plany również Rio Ngumohę, który udowodnił, że jest gotów pójść z tym klubem dalej.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.