Neville: Właściciele Chelsea nie mają pojęcia, co robią.

Kolejna rewolucja na Stamford Bridge, kolejna fala krytyki, a w tle niepewność dotycząca przyszłości. Czy Chelsea znów zbacza z kursu, a za zwolnieniem Liama Roseniora stoi coś więcej niż tylko fatalne wyniki?

Czy zwolnienie Roseniora to tylko wierzchołek góry lodowej niezadowolenia?

Środa przyniosła kolejny, niemal rutynowy w ostatnich latach, ruch personalny w Chelsea – zwolnienie trenera Liama Roseniora. Decyzja ta zapadła po bolesnej porażce 0:3 z Brighton & Hove Albion, która ostatecznie zepchnęła The Blues na siódme miejsce w tabeli Premier League. Choć kiepski bilans czterech punktów zdobytych z dwudziestu siedmiu możliwych z pewnością nie napawał optymizmem, wielu obserwatorów sceny futbolowej uważa, że problemy klubu sięgają znacznie głębiej niż tylko osoba szkoleniowca siedzącego na ławce rezerwowych. Dla wielu kibiców i ekspertów, Rosenior stał się po prostu kozłem ofiarnym w ciągłej karuzeli na Stamford Bridge.

Gary Neville, znany ze swoich bezkompromisowych opinii, w rozmowie ze Sky Sports ostro skrytykował hierarchię klubu, sugerując, że ta dymisja jest bardziej obciążająca dla właścicieli niż dla samego menedżera. Neville szczerze podsumował: "Nie jestem zaskoczony odejściem Liama. Jestem zaskoczony, że to następuje dzisiaj. Myślałem, że stanie się to pod koniec sezonu. Uważam, że to nie jest wcale odzwierciedlenie Liama. On z pewnością jest rozczarowany porażkami. Myślę, że czas, aby właściciele, dyrektorzy sportowi i zawodnicy zastanowili się nad swoją rolą w ostatnich tygodniach. Właściciele popełniają tam poważne błędy, bądźmy szczerzy."

Półśrodek zamiast strategii: Co Clearlake robi z tymi kontraktami?

Najbardziej bulwersujący dla krytyków zdaje się być sam proces zarządzania kadrą szkoleniową pod rządami większościowych udziałowców, Clearlake Capital, którzy przejęli stery w 2022 roku. Od tego czasu klub pożegnał się już z pięcioma menedżerami. Neville ostro odniósł się do długości kontraktów oferowanych trenerom, w kontekście chaotycznej polityki transferowej.

"Te sześcioletnie, ośmioletnie umowy są niemal komiczne od samego początku. Nieważne, czy dotyczy to menedżera, czy zawodnika. Właściciele nie mają pojęcia, co robią," kontynuował Neville, celując w nietrwałość długoterminowych wizji, które Chelsea kupuje.

Warto przypomnieć, że zaledwie nieco wcześniej, bo w styczniu, zwolniono Enzo Marescę. To był ruch, który wielu uznało za kuriozalny, biorąc pod uwagę, że Włoch wygrał wówczas Ligę Konferencji Europy i Klubowe Mistrzostwa Świata. Co więcej, Maresca udowodnił umiejętność taktycznej rywalizacji z tuzami takimi jak Pep Guardiola czy Mikel Arteta. Z kolei Liam Rosenior, który nigdy wcześniej nie pracował jako menedżer w Premier League, otrzymał właśnie imponujący, sześcioletni kontrakt – co samo w sobie było alarmujące. Nawet jeśli w przyszłości pojawi się obiecujący kandydat, jak choćby Andoni Iraola, nie ma gwarancji, że otrzyma on wystarczające wsparcie budżetowe lub czas na wdrożenie jakichkolwiek fundamentalnych zmian.

Przyszłość w cieniu finansowych zawirowań: Czy kibice The Blues powinni obawiać się przyszłości?

Pomimo astronomicznych nakładów finansowych, które od przejęcia klubu przez Clearlake wyniosły blisko dwa miliardy funtów na transfery, wyniki pozostają dalekie od oczekiwań: 12. miejsce, 6. miejsce, następnie 4. miejsce. Jeśli bieżący tydzień zakończy się kolejną porażką, londyńczycy mogą spaść nawet na 12. pozycję. Optymizm fanów jest więc na historycznie niskim poziomie.

Zakładając, że siła nabywcza klubu pozostanie nienaruszona, zawsze istnieje iskierka nadziei, że odpowiedni menedżer zdoła odmienić oblicze drużyny. Jednak nad tym finansowym horyzontem zbierają się ciemne chmury związane z potencjalnymi karami za naruszenie zasad Finansowego Fair Play (FFP). Utrata miejsca w Lidze Mistrzów mogłaby spotęgować te obawy. Co istotne, nawet bez oficjalnych sankcji ligowych, Clearlake ma tendencję do nadzorowania nieskutecznych letnich okien transferowych. Kibice, widząc tę ciągłą niestabilność zarządczą i brak spójnej, długofalowej wizji strategicznej, mają pełne prawo do braku wiary w obecne kierownictwo klubu. Tymczasem na ławkę tymczasowo wskoczył Calum McFarlane, a zarząd zapowiedział "czas na refleksję" nad błędami sezonu 2025-2026.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.