Magazyn piłkarski NewsyNewcastle desperacko potrzebuje reanimacji ofensywy po odejściu Isaka.

Newcastle desperacko potrzebuje reanimacji ofensywy po odejściu Isaka.

Jarosław Kowalski

Newcastle United, po euforii Carabao Cup i powrocie do Ligi Mistrzów, notuje koszmarny start w sezonie 2025/26. Zaledwie jedna trzecia kampanii upłynęła, ale problemy Srok są już na tyle poważne, że trzeba zacząć zadawać pytania. Czy kryzys w ataku, potęgowany przez transferowy kataklizm, może zadecydować o losach Eddiego Howe’a?

Newcastle desperacko potrzebuje reanimacji ofensywy po odejściu Isaka.

Czy odejście „króla strzelców” było gwoździem do trumny Newcastle?

Nie ma co panikować – Eddie Howe ma kredyt zaufania po wygranej w Carabao Cup, pierwszej od 70 lat, i piątym miejscu w lidze. To był szczyt aspiracji. Jednak to, co dzieje się teraz na St James’ Park, to zjazd, a nie kontynuacja marszu w górę. Latem planowano wzmocnienia, by wejść z impetem, być może w ustawieniu 4-4-2, z partnerem dla Alexandra Isaka. Media szacowały, że na celowniku byli tacy gracze jak Liam Delap, Hugo Ekitike, Bryan Mbeumo, João Pedro, Benjamin Šeško czy Samu Aghehowa.

Efekt końcowy? Porażka. Klub nie zdołał pozyskać kluczowych celów transferowych. Co gorsza, ich najlepszy napastnik, Alexander Isak, który w dwóch ostatnich sezonach Premier League strzelił łącznie 44 gole, rywalizując z Erlingiem Haalandem o miano numeru 9 w Anglii, postanowił odejść. Kwota? Ponoć rekordowe dla Brytyjczyków 125 milionów funtów do Liverpoolu. To nie tylko utrata kluczowego gracza, to psychologiczny nokaut.

W Tyneside udało się jednak domknąć dwa głośne transfery. Yoane Wissa wylądował z Brentford za 50 milionów funtów. Ale prawdziwym zaskoczeniem był Nick Woltemade. Spodziewany następca Harry’ego Kane’a w Bayernie Monachium, zdecydował się na Sroki w transakcji opiewającej na 65 milionów funtów.

Woltemade – promyk nadziei czy fałszywy alarm?

Transfer Woltemade’a, mimo wszystko, uratował letnie okno transferowe przed całkowitą klapą. Młody Niemiec jest indywidualnie błyskotliwym punktem w tym jakże mdłym początku kampanii. Cztery bramki w Premier League i trafienia w Lidze Mistrzów świadczą o tym, że adaptacja przebiegła lepiej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Mimo to, spójrzmy prawdzie w oczy: bolączką Srok jest atak. To niepodważalne. Obecnie Magpies strzelają średnio jednego gola na mecz. Ich dorobek 11 trafień to 17. wynik w lidze! Zespół nie funkcjonuje w ofensywie. Co gorsza, statystyki oczekiwanych bramek (xG) pokazują, że nawet przy odrobinie szczęścia powinni zdobyć więcej – xG to 13.2, co daje im dopiero 13. miejsce. Zaledwie 20 stworzonych „dużych szans” w 11 meczach plasuje ich na 12. pozycji.

Woltemade strzela, ale atak jako kolektyw zawodzi. A to sprawia, że fenomenalna gra w obronie idzie na marne. Tak, obrona Newcastle jest niemal elitarna. Tylko Arsenal ma więcej czystych kont, a pod względem xG przeciwko tylko Arsenal i Manchester City prezentują się lepiej. To są argumenty na walkę o mistrzostwo, prawda? A gdzie są Magpies? Dopiero na 14. pozycji. Ich żelazna defensywa ratuje ich przed strefą spadkową, a nie pcha ku czołówce.

Czy ataku Newcastle naprawdę nie da się zbudować bez jednej gwiazdy?

W zeszłym sezonie, ich ofensywa była czwarta pod względem liczby strzelonych bramek w lidze – średnio 1.8 gola na 90 minut i imponujące 65.4 xG w całym sezonie. Funkcjonująca maszyna z Isakiem w roli głównej, wspomagana przez szczelną obronę, uczyniła Ligę Mistrzów formalnością.

Zagłębiając się w dane: cała ofensywa była ustawiona pod możliwości największej gwiazdy. Isak notował 3.2 strzałów na 90 minut i najwyższy w zespole wskaźnik xG na 90 (0.66). System budowano, by wycisnąć maksimum z jednego z najlepszych finiszerów w Premier League.

Dziś sytuacja jest diametralnie inna. Być może kontuzja Wissy i potrzeba aklimatyzacji dla Woltemade’a wpłynęły na proces, ale Newcastle w tej chwili nie potrafi zbudować ataku orbitalnie wokół żadnego indywidualisty. Woltemade, choć strzela, nie absorbuje takiej uwagi jak Isak. Średnio notuje tylko 1.9 strzału na mecz w Premier League, choć jego xG na 90 (0.44) jest przyzwoity. To plasuje go dopiero na piątym miejscu pod względem strzałów w zespole!

Poważnie? Liderem pod względem liczby oddanych strzałów jest Jacob Murphy z 4.1 strzałami na 90 minut, a jego xG na 90 to zaledwie 0.35. Kiedy skrzydłowy dominuje w statystyce strzałów, a nie główny napastnik, to mamy do czynienia z poważnym problemem strukturalnym w ofensywie.

Nie ma magicznej pigułki na tę biedę. Ale jeśli Eddie Howe chce, aby jego drużyna odzyskała pozycje, musi koniecznie przemodelować system tak, by uczynić z Woltemade’a tego centralnego napastnika, na jakim go sprowadzono. Dopiero wtedy, mając solidne fundamenty w postaci defensywy, Newcastle znów będzie mogło myśleć o aspiracjach do top czwórki.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment