Anglia potrzebuje poprawek po remisie z Ghaną przed meczem z Panamą.

Anglia znów rozczarowuje, a Panama czeka na historyczny moment. Mecz, który miał być formalnością, teraz jawi się jako potencjalna pułapka. Po frustrującym remisie z Ghaną, Trzech Lwów czeka nie tylko walka o pierwsze miejsce w grupie L, ale także o odbudowę morale przed decydującą fazą turnieju.

Od remisu do niepewności: Czy Anglia ma za dużo luzu?

Bezbarwny remis Anglii z Ghaną skutecznie zdmuchnął część optymizmu, który narósł po efektownym otwarciu mistrzostw i zwycięstwie 4:2 nad Chorwacją. Choć matematycznie sytuacja podopiecznych Thomasa Tuchela nie jest dramatyczna, perspektywa zajęcia trzeciego miejsca w grupie zmusza ich do utrzymania koncentracji na ostatni mecz z Panamą w New Jersey. Jak zaznacza Ian King, dla Anglii wciąż jest „coś do wygrania”. Co znamienne, w przeciwieństwie do Szkocji, która po porażce 0:3 z Brazylią musiała drżeć o wyniki rywali, Anglicy, wiedząc, co stawką w Grupie L, mają większą kontrolę nad losem, choć porażka i triumf Chorwacji nad Ghaną mogłyby zepchnąć ich na trzecią pozycję.

Panama, po porażkach 0:1 zarówno z Ghaną, jak i Chorwacją, jest już niestety poza turniejem na kolejkę przed końcem. Mimo to, Latynosi z pewnością nie złożą broni. Grają o honor i szansę na coś, co byłoby sensacją: pierwsze w historii zwycięstwo na Mistrzostwach Świata. Choć stawiają czoła gigantowi, a w historii ich bezpośrednich starć nie ma za wiele optymizmu, Anglia musi się mieć na baczności.

Historie, które uwierają: Pamiętna 6:1 i frustracja Kane’a

Dla Panamy to zaledwie drugie podejście do finałów Mistrzostw Świata, i co ciekawe, po raz drugi z rzędu meldują się w grupie z Anglią. Ostatnie spotkanie w 2018 roku w Niżnym Nowogrodzie zakończyło się pogromem 6:1 dla Anglii. Od tamtego czasu Panama rozegrała pięć meczów na mundialach i wszystkie pięć przegrała. Czy tym razem uda się przełamać złą passę?

Szczególną motywację po ostatnim meczu powinien mieć Harry Kane. Po rakietowym otwarciu turnieju, gdzie zdobył bramki w starciu z Chorwacją, nawiązując do swojej kosmicznej formy z sezonu 2025/26 (61 goli w 51 meczach dla Bayernu Monachium), jego występ przeciwko Ghanie był mało porywający. Zmierzenie się z teoretycznie słabszym rywalem to idealna okazja, by „wskoczyć z powrotem na właściwe tory”.

Z kolei w szeregach Panamy na wyróżnienie zasługuje Amir Murillo. Ten wszechstronny prawy obrońca, grający obecnie w Beşiktaşie, a wcześniej w takich klubach jak Marseille czy Anderlecht, jest najwyżej notowanym graczem w drużynie w dotychczasowych dwóch spotkaniach. To dla niego niemal jubileusz – będzie to jego 96. występ w narodowej koszulce.

Rotacje i powracające demony: Czy Anglii grozi destabilizacja?

Kontuzje i drobne urazy wymuszają na sztabie szkoleniowym Anglii pewną elastyczność. Deklan Rice od dłuższego czasu nie jest w pełni zdrowy i prawdopodobnie odpocznie, a Reece James może pauzować z powodu problemów z mięśniem dwugłowym uda. To otwiera drzwi dla Kobbiego Mainoo w środku pola, a na lewej obronie spodziewać się można debiutu Nico O’Reilly’ego, z przesunięciem Djed Spece’a na prawą flankę. Takie roszady, choć mają na celu oszczędzanie kluczowych zawodników, mogą wprowadzić element nieprzewidywalności.

Panama także zmaga się z problemami kadrowymi. Gwiazda drużyny, Adalberto Carrasquilla, opuścił dotychczas oba mecze i jego występ również stoi pod znakiem zapytania. Kapitan i rekordzista pod względem występów, Anibal Godoy, zagrał tylko symboliczne minuty po wejściu z ławki przeciwko Chorwacji, a jego powrót do „jedenastki” jest niepewny – to dodatkowy problem dla ekipy, która i tak nie ma już szans na awans.

Inna Panama niż ta z 2018: Czy "niski blok" wystarczy?

Występy Anglików w tym turnieju pokazały dwa oblicza ekipy Tuchela: momentami olśniewająca gra przeciwko Chorwacji, ale także ospała i bezbarwna formuła zaprezentowana w starciu z Ghaną. Liderzy muszą odbudować pęd, bo inaczej „znajoma neuroza” może zniszczyć ich aspiracje.

Tymczasem, tegoroczna Panama okazała się być twardszym orzechem do zgryzienia, niż osiem lat temu. Oba mecze przegrali minimalnie 1:0, a w debiucie z Ghaną padła bramka dopiero w 95. minucie. To właśnie ten aspekt budzi największy niepokój angielskich analityków: Panama stosuje ten sam „niski blok” defensywny, z którym Anglia miała kolosalne problemy w meczu z Ghaną.

Mimo tych ostrzeżeń, zdrowy rozsądek podpowiada, że na papierze kadra Anglii jest zdecydowanie lepsza. Nawet po dokonaniu rotacji i przy ewentualnych kontuzjach, syn Thomasa Tuchela powinien dysponować wystarczającą jakością, by przełamać dumę Panamy. Jednak jak mawia stare piłkarskie porzekadło: „na papierze wszystko wygląda inaczej”. Dla Anglii brak zwycięstwa byłby już katastrofą, a autor materiału przewiduje pewne 2:0, zaznaczając, że niepowodzenie w tym starciu wywołałoby prawdziwe szaleństwo.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.