Newcastle United postawi warunki przy sprzedaży Tonalego.
Gorączka transferowa wokół Sandro Tonaliego nabiera rumieńców, a Newcastle United wydaje się być gotowe na twardą walkę o swojego włoskiego pomocnika.
Newcastle United: "Odejdzie tylko na naszych warunkach" – Mocne słowa Hopkinsona
Saga transferowa to nieodłączny element współczesnego futbolu, a w centrum najnowszych spekulacji znalazł się Sandro Tonali. Po fantastycznym debiucie w koszulce Newcastle United – mimo słabszego okresu drużyny w ostatnich miesiącach – Włoch stał się głównym celem czołowych europejskich klubów. Jednak szefostwo Srok, a konkretnie dyrektor wykonawczy David Hopkinson, wystosowało komunikat, który powinien schłodzić zapał kupujących.
Hopkinson, zapytany bezpośrednio o plany dotyczące zawodników i ewentualne odejścia, postawił sprawę jasno, nawiązując do potencjalnie podobnego scenariusza do tego, który miał miejsce latem zeszłego roku. Mówiąc dziennikarzom we wtorek, podkreślił, że przyszłość gracza pozostającego pod kontraktem zależy wyłącznie od klubu.
„Nie mamy określonej strategii dotyczącej odpływu zawodników sensu stricto” – stwierdził Hopkinson. „Przemyślamy, co gracze mogą chcieć zrobić tego lata. Ale jeśli pojawi się scenariusz na miarę Isaka, każdy zawodnik objęty kontraktem odejdzie na naszych warunkach, a my zmaksymalizujemy korzyść, jaką może to przynieść klubowi.”
To niezwykle istotna deklaracja. Newcastle wydało rekordową sumę na pozyskanie Alexandra Isaka, a teraz nie zamierza powtórzyć sytuacji, w której musieliby sprzedać kluczowego zawodnika pod presją lub za cenę niższą niż oczekiwana. Ich nowa filozofia ma być prosta: „kupować mądrze i sprzedawać mądrze”
. Hopkinson dodaje, że kupowanie dobrze „niekoniecznie oznacza wydawanie największej ilości pieniędzy”
, lecz koncentrację na graczach, którzy generują największą wartość dla klubu.
Czerwone Diabły w ofensywie? Jak Liga Mistrzów wpłynie na losy Tonali’ego
Chociaż Tonali sam w lutym publicznie wyrażał lojalność wobec The Magpies, obecna pozycja Newcastle w tabeli Premier League – 12. miejsce i 12 punktów straty do czołowej czwórki na siedem kolejek przed końcem – może skłonić go do zmiany zdania. Włoski pomocnik, który strzelił gola dla Italii w półfinale baraży o Mistrzostwa Świata 2026, niewątpliwie aspiruje do gry w Lidze Mistrzów.
I tu na scenę wkracza Manchester United. Według najnowszych doniesień, Czerwone Diabły są obecnie w najsilniejszej pozycji, by przechylić szalę na swoją korzyść, wyprzedzając w tym wyścigu Arsenal, który był łączony z Tonalim już w styczniu, oraz Manchester City. Fabrizio Romano, ekspert od transferów, sugeruje, że pomocnik byłby „otwarty”
na dołączenie do United tego lata. Co więcej, United mieli już nawiązać kontakt z agentem zawodnika.
Manchester United, zajmujący obecnie trzecią pozycję w lidze, ma znacznie większe szanse na zapewnienie sobie gry w europejskich pucharach jesienią. Wzmocnienie środka pola jest priorytetem dla ekipy z Old Trafford. W kontekście Tonali’ego, United monitoruje kilku targetów, ale Włoch wydaje się być opcją premium.
Jaki jest cennik za włoskiego diamentu? Kwota, która zatrzyma każdego
Jeśli Newcastle ma zamiar trzymać się swojej deklaracji i sprzedać Tonaliego wyłącznie na swoich warunkach, potencjalny nabywca musi być gotów zapłacić astronomiczną kwotę. Kontrakt Tonali’ego z Newcastle obowiązuje aż do czerwca 2028 roku, co daje Srokom potężną przewagę negocjacyjną.
Aktualnie spekuluje się, że Newcastle United wyceniło swojego piłkarza na około 87 milionów funtów. To kwota, która z pewnością oddaje jego walory i potencjał, ale jednocześnie stanowi ogromną barierę dla wielu klubów, nawet tych bogatych.
Menedżer Eddie Howe bez wątpienia postawiłby twarde warunki, mając na uwadze potrzebę odbudowy składu i ambicje klubu. Decyzja ostatecznie sprowadzi się do dwóch czynników: czy Tonali sam wykreuje nacisk na odejście, widząc lepszy projekt sportowy, oraz czy któryś z angielskich gigantów zdecyduje się uiścić kwotę, którą Newcastle uzna za uczciwą zapłatę za realizację swojej strategii „sprzedawania dobrze”
.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.