Siódma kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów 2025/26 przyniosła niespodzianki, ale też utwierdziła w przekonaniu o sile gigantów, choć nie wszystkich. Już teraz znamy dwie drużyny, które pewnie meldują się w fazie pucharowej, podczas gdy inni potentaci, jak Barcelona czy Juventus, balansują na krawędzi. Czas wreszcie na podsumowanie najlepszych indywidualnie performanców i wyłonienie jedenastki tygodnia, która zdominowała europejskie boiska.

Kto już może spać spokojnie, a kto musi drżeć o ligowy byt?
Ostatnia kolejka fazy grupowej, zaplanowana na 28 stycznia, zapowiada się elektryzująco, ale dla dwóch zespołów formalności zostało już odhaczone. Arsenal i Bayern Monachiem to pewniacy, którzy zapewnili sobie awans, zajmując pierwsze i drugie miejsce w swojej grupie. Wśród ośmiu gwarantów gry w rundzie pucharowej znaleźli się również tacy giganci jak Real Madryt, Liverpool, Tottenham Hotspur, Paris Saint-Germain, Newcastle United i Chelsea. To właśnie ich gwiazdy dostarczyły najwięcej materiału do analizy statystycznej.
Prawdziwy dramat rozgrywa się niżej. Barcelona, zajmując dopiero dziewiątą pozycję, musi wyczekiwać cudów, podobnie jak Manchester City (jedenasty) czy rozczarowujący Juventus, plasujący się na dalekim piętnastym miejscu. Co ciekawe, włoski mistrz, Napoli, znajduje się poza strefą barażową, na pozycji dwudziestej piątej – to absolutny skandal, biorąc pod uwagę ich status! Cztery drużyny – Eintracht Frankfurt, Slavia Praga, Villarreal i Kairat – już oficjalnie pożegnały się z marzeniami o grze w play-offach, niezależnie od wyników ostatniej serii spotkań. Ale my skupiamy się na tych, którzy zasłużyli na laury za ostatnie 90 minut. Oto nasi bohaterowie w jedenastce tygodnia według portalu Sports Mole.
Grecka twierdza i hiszpańska magia – budowa drużyny tygodnia
Wybranie idealnej jedenastki to zawsze wyzwanie, bo jak porównać defensora, który zatrzymał gwiazdę, z napastnikiem, który zdobył hat-tricka? W tym tygodniu statystyki i wpływ na wynik mocno faworyzowały zawodników z Olympiakosu, co budzi pewne kontrowersje, ale obiektywnie – zasłużyli.
Na bramce król jest tylko jeden: Konstantinos Tzolakis (Olympiakos). Ten 23-letni golkiper był nie do przejścia w starciu z Leverkusen. Zanotował sześć skutecznych interwencji, a jego opanowanie uspokajało całą formację obronną. W defensywie, oprócz Tzolakisa, aż trzech graczy z Pireusu! Po prawej stronie mur obrony buduje Federico Valverde (Real Madryt). Mimo że Urugwajczyk woli grać wyżej, na prawej obronie w demolce Monaco dostarczył dwie asysty i nie zawiódł w obowiązkach defensywnych – twardy jak beton. Środek obrony to duet, w którym jeden gracz wraca po trudnym sezonie, a drugi dominuje w powietrzu. Cristian Romero (Tottenham Hotspur), filar Spurs, pomógł angielskiej ekipie zdobyć niesamowicie ważne trzy punkty przeciwko Dortmundowi, strzelając gola i będąc skałą w obronie. Drugi stoper to Panagiotis Retsos (Olympiakos). Retsos wykonał dwa kluczowe rajdy ratunkowe (last-man tackles) i był absolutnie nie do przejścia w powietrzu przeciwko niemieckiemu przeciwnikowi. Linię obrony domyka Costinha (Olympiakos) na lewej stronie. Obrońca, który strzela, to zawsze towar deficytowy. Costinha zgarnął laury jako gracz meczu i był kluczowy w domowym zwycięstwie nad Leverkusen.
W środku pola: Potrójna siła uderzenia i niespodziewany bohatera
Środek pola musiał być kreatywny, ale jednocześnie zabezpieczać tyły. W tej formacji postawiliśmy na dyplomację, dając szansę nawet zawodnikom z klubów, które i tak odpadają.
Występ Fermina Lopeza (Barcelona) był po prostu olśniewający. Ten Hiszpan ma fantastyczny sezon, a w środowy wieczór przeciwko Slavii Praga zdobył dublet w pierwszej połowie. Był bezsprzecznie gwiazdą wieczoru dla Katalończyków. Drugi pomocnik to solidność sama w sobie: Hans Vanaken (Club Brugge). Belg odegrał kluczową rolę w zaskakującym zwycięstwie nad Kairatem, notując gola i asystę, przy 91% celności podań. To balans, którego potrzebowaliśmy. Na koniec, za ciężką pracę i wizję gry wyróżniony został Jens Petter Hauge (Bodo/Glimt). Glimt sprawiło sensację, wygrywając u siebie z Manchesterem City, a norweski pomocnik był najlepszy na boisku, zdobywając bramkę, notując sześć odbiorów i trzy udane dryblingi.
Gala ofensywy: Gdzie siła ognia spotyka się z magią
Linia ataku to mieszanka potęgi fizycznej i błyskotliwości technicznej, chociaż pewien Francuz musiał ustąpić miejsca koledze z drużyny. Hiszpańska prawoskrzydłowa niespodzianka operuje obok typowej maszyny do zdobywania bramek.
Na prawym skrzydle mamy przedstawiciela La Liga: Roberta Navarro (Athletic Bilbao). Ten 23-latek był w znakomitej formie przeciwko Atalancie, przyczyniając się do niespodziewanego zwycięstwa 3:2, notując gola i dwie asysty. Środkowy napastnik to oczywiście Kylian Mbappe (Real Madryt). Francuz notuje wyśmienity sezon i był w życiowej formie przeciwko byłemu Monako, zdobywając dwa gole. Jednak to nie on zgarnął tytuł najlepszego gracza tygodnia.
⭐️ Gwiazda Tygodnia: Brazylijski błysk, który wrócił na tron ⭐️
Tytuł Zasłużonego Gracza Tygodnia Ligii Mistrzów wędruje do kogoś, kto wreszcie odpalił w tym sezonie. Vinicius Junior (Real Madryt) był absolutnie nie do zatrzymania w starciu z Monaco we wtorek. Zdobył swojego pierwszego gola w tej edycji Ligi Mistrzów i dorzucił do tego dwie asysty. Kiedy Vinicius gra w tej dyspozycji, niewielu graczy na świecie może się z nim równać. To była czysta, nieokiełznana magia.
Sports Mole’s Champions League Team of the Week, grająca w formacji 4-3-3, prezentuje się następująco: Tzolakis; Valverde, Romero, Retsos, Costinha; Fermin, Vanaken, Hauge; Navarro, Mbappe, Vinicius.