Owen widzi w Bowenie idealnego następcę Sali w Liverpoolu.
Odejście Mohameda Salaha to trzęsienie ziemi dla Liverpoolu, a pustka na Anfield jest ogromna. Gdy fani czerwonych wciąż przeżywają pożegnanie egipskiej legendy, na rynku transferowym zaczynają się pierwsze kalkulacje, kto mógłby udźwignąć ciężar zastąpienia Lwa.
Michael Owen ma swojego faworyta: Jarrod Bowen jako następca Salaha?
Rozstanie z Mohamedem Salahem, oficjalnie potwierdzone po ostatnim meczu sezonu przeciwko Brentford (1:1), otwiera nowy rozdział dla Liverpoolu pod wodzą Arne Slota. Choć Liverpool zapewnił sobie Ligę Mistrzów, to właśnie ofensywna tożsamość klubu wymaga natychmiastowej przebudowy. Tutaj wchodzi Michael Owen ze swoją radykalną propozycją.
Były napastnik, wypowiadając się dla talkSPORT i Premier League Productions, nie owijał w bawełnę. Uważa, że kapitan West Ham United, Jarrod Bowen, jest absolutnie naturalnym i idealnym kandydatem do załatania luki po Egipcjaninie. Owen ma ku temu solidne podstawy, bazując na osobistej ocenie gracza.
"Mo Salah odszedł z Liverpoolu. Myślę, że Bowen to absolutnie idealny zamiennik dla Mo Salaha w Liverpoolu. Jeśli pojawiłaby się jakaś naprawdę interesująca oferta, od dawna to powtarzam i nie będę tego żałował."
Owen podkreśla wszechstronność Bowena, co jest kluczowe w nowoczesnym futbolu. Piłkarz, którego miał okazję obserwować z bliska, jest zdaniem byłego zawodnika kompletny.
"Miałem szczęście przeprowadzić z nim warsztaty mistrzowskie dla programu telewizyjnego w zeszłym sezonie i nie mogłem uwierzyć. Lewa noga, prawa noga, bum, bum, centra, szybkość – prawdziwy, czołowy finiszer. To genialny zawodnik."
Dla Bowena taki ruch, zdaniem Owena, byłby naturalnym krokiem naprzód, nawet jeśli kibice Młotów byliby temu przeciwni. Przejście z perspektywy walki o utrzymanie (lub, jak wyszło, Championship) do czołowej drużyny świata, by zastąpić ikonę – to perspektywa, której nie można zignorować.
West Ham spada, a Bowen unika sensacyjnych deklaracji
Sytuacja West Ham United komplikuje sprawę. Mimo zwycięstwa 3:0 nad Leeds United w ostatniej kolejce, porażka Tottenhamu z Evertonem sprawiła, że Młoty pożegnały się z Premier League. Dla gwiazdy klubu, Jarroda Bowena, jest to moment szczególnie trudny.
29-letni skrzydłowy, który spędził w Londynie ponad sześć lat, strzelając 84 gole w 277 występach, podszedł do tematu swojej przyszłości z dużą ostrożnością. Choć spekulacje transferowe są nieuniknione, Bowen skupił się na lojalności, choć jego słowa zostawiły furtkę otwartą.
"Mam tutaj kontrakt. Jestem tu sześć i pół roku. Będą plotki, będą rozmowy. W ostatecznym rozrachunku widzę to tak, że ten klub wraca do Premier League, bo tam jego miejsce. Nigdy nie mów 'nigdy' o przyszłości. W tej chwili skupiam się na tym, by sprowadzić ten klub z powrotem do Premier League."
To klasyczna dyplomacja zawodnika, który nie chce palić za sobą mostów, jednocześnie mając świadomość, że spadek do Championship po sezonie pełnym straconych szans może przyspieszyć jego odejście.
Czy Bowen to faktycznie "Mo Salah 2.0"? Porównanie profili
Chociaż Michael Owen widzi Bowena jako bezpośredniego następcę, analitycy powinni zachować pewien dystans. Obaj zawodnicy operują naturalnie na prawej flance, ale ich profile są – wbrew intuicji – różne. Salah charakteryzował się niesamowitą, wręcz kliniczną skutecznością w strzelaniu goli, notując regularnie ponad 20 trafień w sezonie, i miał bardziej ofensywny, liniowy styl gry.
Bowen, choć jest fenomenalny w wykańczaniu akcji i kapitalny w grze prawą nogą, wnosi do gry więcej fizyczności, lepszy udział w pressingu i budowaniu akcji. Nie jest tak czystym, aspołecznym strzelcem jak Salah w swoich najlepszych latach.
W kontekście obecnego Liverpoolu, gdzie w ataku grają między innymi Alexander Isak i Cody Gakpo, a Hugo Ekitike (jeśli zostanie w klubie) zmaga się z poważną kontuzją Achillesa, potrzebny jest natychmiastowy i niezawodny strzelec. Bowen mógłby początkowo pełnić rolę uzupełniającą, ale pilność sytuacji wymusza na nim przejęcie roli lidera ofensywy.
Co ciekawe, The Guardian donosił, że Bowen jest obserwowany nie tylko przez Liverpool, ale także przez Manchester United i Chelsea. Po spadku West Hamu, jego wartość rynkowa ma drastycznie wzrosnąć, co oznacza, że każdy klub, który go zechce, będzie musiał sięgnąć głęboko do kieszeni, by przekonać Młoty do sprzedaży ich kapitana. Pytanie brzmi, czy Liverpool jest gotów wydać fortunę na gracza, który ma zastąpić absolutną legendę.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.