Palermo: od upadku do walki o awans pod okiem Inzaghiego.
Kalkulowany chaos, bankructwo i powrót feniksa – historia US Città di Palermo to rollercoaster emocji, który mógłby zawstydzić niejedną hollywoodzką produkcję. Ten historyczny sycylijski klub, synonim pasji i niestabilności, ponownie stoi na krawędzi wielkiego powrotu do włoskiej elity.
Od luksusu do likwidacji: Jak Palermo spadło na samo dno Serie B
Historia Palermo we włoskiej piłce, zarówno na murawie, jak i w zakulisowych decyzjach, zawsze była naznaczona elementem chaosu. Niestety, ten chroniczny stan dopadł klub w 2019 roku, kiedy to ogłoszono jego likwidację. Pierwotnie klub zdegradowano do Serie C, choć ostatecznie po apelacji obniżono karę do Serie B – brzmi to jak pewna ulga, prawda? Otóż nie. Klub nie był w stanie uiścić opłaty re-indeksacyjnej za udział we włoskim drugim szczeblu rozgrywkowym, a to oznaczało upadek.
Palermo zniknęło, aby natychmiast odrodzić się jako tzw. „klub feniks”
, formalnie jako SSD Palermo, choć na szczęście dla kibiców zachowano ikoniczne różowe barwy. Dla miasta klubowego, gdzie pasja do Rosanero jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, to był cios. Utrata barw i historii, nawet przy zachowaniu koszulek, to dla społeczności bolesna rana. Choć klub może się pochwalić brakiem wielkich trofeów – najbardziej bolesna była porażka w finale Pucharu Włoch w 2011 roku z Interem, gdy w składzie błyszczeli tacy gracze jak Ilič, Miccoli czy Pastore – to dla społeczności liczyła się sama tożsamość.
Gdy kurz opadł, nowo narodzony klub wziął się do pracy. Fani odpowiedzieli z niesamowitą siłą, ustanawiając rekord frekwencji w Serie D – 17 000 widzów – który nie został pobity do dziś. Awans do Serie C nastąpił już w sezonie 2019/20. Dwa lata w trzeciej lidze minęły szybko, a w 2022 roku, po kolejnym awansie do Serie B, nastąpił zwrot akcji. Do gry wkroczył City Football Group (CFG), wykupując 80% udziałów za rzekome 11,2 miliona funtów.
To oczywiście kładzie cień na narracji o „underdogu”
i „dramatycznym powrocie z ruin”
. Taki jest jednak współczesny futbol; wielokrotna struktura własności nigdzie się nie wybiera. Dopóki kibice mają swój klub, będą zadowoleni. CFG, trzeba im to przyznać, uspokoiło chaos w zarządzie, choć na boisku i na trybunach tradycyjny nieład Palermo kwitnie. Nie poszli oni drogą niektórych innych przejęć, rzucając pieniędzmi na oślep. Zastosowali bardziej wyważone podejście. Oznacza to, że pieniądze zainwestowano, a Palermo od przejęcia ma solidny dodatni bilans transferowy netto wynoszący 44,14 miliona euro – wydali zdecydowanie więcej, niż zarobili na sprzedaży graczy.
Filippo Inzaghi: Ekspert od „ziemi obiecanej” czy taktyczny relikt?
Cała ta inwestycja zaczyna przynosić efekty. Ósme miejsce i porażka w barażach o awans z Juve Stabia w sezonie 2024/25 rozbudziły apetyty. Palermo, prowadzone przez byłego napastnika Parmy, Juventusu i Milanu – Filippo Inzaghiego (brata byłego trenera Interu, Simone) – jest obecnie czwarte w tabeli z 61 punktami, cztery punkty za drugim Monzą i dziewięć punktów nad Catanzaro zajmującym piątą lokatę.
Dla każdego, kto choć trochę interesował się włoskim futbolem, nie jest zaskoczeniem, że Palermo gra trójką obrońców. Choć samo w sobie nie jest to problemem, biorąc pod uwagę niedawne trendy w reprezentacji Włoch, można to uznać za nieco anachroniczne. Inzaghi jako zawodnik był słynny z ustawiania się tuż przy linii obrony rywala; Sir Alex Ferguson ukuł na jego temat słynne powiedzenie: został opisany jako „urodzony na spalonym”
. Widać, że jako menedżer instruuje swoich obrońców, jak neutralizować szybkie ataki napastników. Co więcej, Inzaghi stał się w Serie B ekspertem od awansu, wprowadzając wcześniej do Serie A Venezię, Benevento i Pizę.
Palermo nie skupia się na dominacji w posiadaniu piłki, notując średnio 48,5% posiadania na 90 minut, ale za to utrzymuje ligowe prowadzenie w liczbie czystych kont – 15 w tym sezonie. Mimo to generują mnóstwo okazji, notując 85 „dużych szans”
bramkowych. Agresywnie naciskają, odzyskując piłkę w finalnej tercji boiska 3,8 razy na 90 minut, ale nie wpadają w nieprzemyślane faule, popełniając ich średnio 13,5 na mecz. Podsumowując, to znakomicie prowadzony zespół, który zachowuje spokój pod presją i wierzy w swoje umiejętności, aby przekroczyć linię mety.
Fin, który świeci jaśniej niż gwiazdy: Fenomen Joela Pohjanpalo
Inzaghi ma do dyspozycji wielu utalentowanych graczy, ale żaden nie jest tak kluczowy jak fiński napastnik Joel Pohjanpalo. Oparcie ataku Palermo jest tak silnie uzależnione od 31-latka, że można to porównać do poziomu zależności Manchesteru City od Erlinga Haalanda na początku sezonu 2025/26.
Pohjanpalo, pozyskany w lutym 2025 roku z ówczesnego lidera Serie B, Venezii, jest obecnie królem strzelców ligi z 21 bramkami w 32 występach, wyprzedzając Antonio Di Nardo z Pescary o osiem goli! Aby uwypuklić, jak fenomenalny jest Pohjanpalo, wystarczy spojrzeć na statystyki drugiego najlepszego strzelca Palermo – to ofensywny rozgrywający Jérémy Le Douaron, który ma zaledwie pięć goli. Jeśli Inzaghiemu uda się awansować, Pohjanpalo bezsprzecznie zasługuje na laury.
Co być może najważniejsze, zwłaszcza dla takiego klubu jak Palermo, Fińczyk doskonale zintegrował się z miastem. Jak powiedział dla Forbesa: „Czuję się jak w domu. To powitanie, jakie kibice zgotowali mi od pierwszego dnia na stadionie. Było niesamowite”
.
Jednak gwiazdy ataku są efektowne, a umieszczanie piłki w siatce to najbardziej namacalna statystyka w futbolu, ale pewni zawodnicy zasługują na wzmiankę. 32-letni Mattia Bani był niemal bezbłędny w sercu ich obrony.
Filary defensywy: Kiedy stoper jest najlepszym piłkarzem sezonu
Bani to najwyżej oceniany przez FotMob zawodnik Palermo w tym sezonie – a to już coś znaczy. Weteran rozegrał fantastyczny sezon, notując niesamowitą liczbę 298 interwencji defensywnych, w tym 41 odbiorów, 90 odzyskań piłki i 188 wybicia.
Nie jest też złym podającym. Zanotował 948 celnych podań z 84,3% skutecznością, a do tego dorzucił 70 precyzyjnych długich piłek ze skutecznością 48,6%. Co więcej, Bani lubi też czasem wpisać się na listę strzelców – ma na koncie trzy bramki, dwie z nich padły w dwóch ostatnich meczach Palermo.
Nie chcemy przedwcześnie ogłaszać, że Palermo wróciło, bo nadal mogą spędzić kolejny sezon w Serie B; nie prowadzą ligi z taką przewagą, by awans był zagwarantowany. Jednak znaki są bardzo pozytywne i czuje się, jakby kwestią czasu było, kiedy wrócą do wielkiej gry. Palermo może nie ma na koncie wielu trofeów ani multimilionowych gwiazd, ale wciąż pozostaje wielkim klubem. Najgorsze jest już za nimi, teraz wreszcie mogą skupić się na przyszłości.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.