Parc des Princes i Madryt: kręta droga Paris Saint-Germain do finału Ligi Mistrzów

Paryżanie znowu to zrobili, choć droga do finału Ligi Mistrzów w sezonie 2025/2026 była daleka od idealnej i przypominała jazdę po wyboistych wertepach.

Liga Mistrzów 2025/26: Jak PSG cudem uniknęło eliminacji już na starcie?

Nie ma co ukrywać – faza ligowa dla francuskich gigantów była rozczarowaniem, mimo pewnej poprawy względem poprzedniego sezonu. O ile uplasowanie się cztery miejsca wyżej niż w 2024/25 wciąż oznaczało pozostanie poza upragnioną ósemką premiującą bezpośredni awans do 1/8 finału, to kluczowe były stracone punkty. PSG, podobnie jak rok wcześniej, wygrało 50% z ośmiu spotkań, ale tym razem zanotowali tylko dwie porażki – o jedną mniej niż sezon wcześniej. To jednak nie wystarczyło. Seria meczów bez zwycięstwa na koniec (remis 0:0 z Athletikiem Bilbao, porażka 2:1 ze Sportingiem Lizbona i remis 1:1 z Newcastle United) pogrzebała ich aspiracje do wyższej lokaty. A przecież na starcie siali postrach, wygrywając z Barceloną 2:1 i deklasując Bayer Leverkusen 7:2 na BayArena w październiku! Zwycięstwa 4:0 z Atalantą i spektakularne 5:3 z Tottenhamem Hotspur pokazały ich chirurgiczną precyzję w ataku. Mimo 21 strzelonych goli – ustępując tylko Arsenalowi (23) oraz Bayernowi i Barcelonie (po 22) – PSG zakończyło fazę ligową na 11. pozycji z 14 punktami, dwa oczka za strefą awansu. Doprawdy, piłka nożna potrafi być okrutna.

Play-off o 1/8 finału: Monaco i iskry czerwonej kartki

Kiedy w fazie play-off na drodze staje ci stary znajomy, emocje gwarantowane, a tym razem był to AS Monaco. Zmierzenie się z odwiecznym rywalem w walce o awans do fazy pucharowej okazało się prawdziwym testem nerwów. W Księstwie Paryżanie musieli odrabiać dwubramkową stratę, by ostatecznie zwyciężyć 3:2, napędziani dubletem Désiré Doué, z golem Achrafa Hakimiego wciśniętym pomiędzy. Monaco, grające już bez usuniętego Aleksandara Gołowina tuż po przerwie, nie wyciągnęło wniosków, co potwierdziła rewanżowa rozgrywka w Paryżu. Tam, po czerwonej kartce Mamadou Coulibaly’ego tuż przed godziną, PSG, które w tym momencie przegrywało, zdołało odwrócić losy meczu. Gole Marquinhosa i Khvicha Kvaratskhelii w ciągu sześciu minut dały prowadzenie 2:1 w meczu i 5:3 w dwumeczu. W końcówce 10-osobowe Monaco doprowadziło do remisu, ale to PSG, choć drżąc na ostatnich metrach, zameldowało się w 1/8 finału. Dyscyplina mogła kosztować Monako awans.

Eliminacja Chelsea: Jak osiem bramek zmieniło wszystko w 15 minut

Ósemka – dokładnie tyle bramek zdobyło PSG w dwumeczu przeciwko Chelsea, kosztem "The Blues", którzy odpadli z hukiem, łącznym wynikiem 8:2. Ale ten horror mógł potoczyć się inaczej. W pierwszym meczu na Parc des Princes podopieczni Liama Roseniora trzymali się dzielnie, dwukrotnie wyrównując stan meczu, by w końcówce "spłonąć". W desperackich ostatnich kwadransach PSG strzeliło trzy gole, a postrach zaprowadzili Vitinha i Kvaratskhelia, który skompletował dublet. Te ostatnie minuty dosłownie „wybiły z głów” piłkarzom Chelsea całą pewność siebie przed rewanżem. Na Stamford Bridge nie było już walki. Już w pierwszym kwadransie Kvaratskhelia i Bradley Barcola dali gościom prowadzenie 2:0, a Senny Mayulu podwyższył na 3:0. Anglicy walczyli przez pierwsze 75 minut, ale finał dwumeczu był przesądzony już wiele wcześniej.

Liverpool na drodze do finału: Powtórka, ale bez rzutów karnych

Rok po wyeliminowaniu Liverpoolu w 1/8 finału po rzutach karnych, PSG skonfrontowało się z ekipą Arne Slota i tym razem to była deklasacja na agregate. Choć mecze z zeszłego roku były wyrównane, tym razem Francuzi wygrali 4:0 w dwumeczu dzięki dwóm zwycięstwom 2:0. Pierwsza wizyta na Parc des Princes była dla Liverpoolu łaskawa, jeśli wziąć pod uwagę liczbę sytuacji, jakie stworzyli sobie gospodarze. Jednak 2:0 to nie był wynik nie do odrobienia. Nie tym razem. Ekipa Enrique nie zamierzała rozdawać prezentów, a rewanż na Anfield przypieczętował ich awans dwoma golami strzelonymi w drugiej połowie. Liverpool "wykapał" z europejskich pucharów w ciszy, podczas gdy PSG kontynuowało marsz po obronę tytułu.

Półfinałowe fajerwerki: Pojedynek z Bayernem Monachium uczy pokory

Starcie PSG z Bayernem Monachium w półfinale to była epicka wojna, która rozpoczęła się od szalonego widowiska w Paryżu. W pierwszym meczu, na prawdziwym rollercoasterze, Enrique's men wygrali 5:4. Było to absolutne szaleństwo! Dublety Kvaratskhelii i Ousmane'a Dembélé oraz bramka João Nevesa przeważyły szalę, ale Bawarczycy walczyli do utraty tchu. Harry Kane, Michael Olise, Dayot Upamecano i Luis Díaz zapewnili, że dwumecz pozostawał na ostrzu noża. W Monachium PSG nie czekało. Dembélé trafił już w trzeciej minucie, powiększając przewagę. Mimo że Bayern naciskał pod koniec i uratował 1:1 dzięki wyrównaniu Kane'a w doliczonym czasie gry, obrona PSG wytrzymała napor. Ostatecznie 6:5 w dwumeczu i obrońcy tytułu mają zagwarantowany bilet do Budapesztu i kolejną szansę na zapisanie się w historii Ligi Mistrzów.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.