Po dublecie w Lidze Mistrzów Paris Saint-Germain planuje wzmocnienia i celuje w gwiazdy transferowego rynku.

Paris Saint-Germain właśnie ugruntowało swoją pozycję jako europejska potęga, inkasując po raz drugi z rzędu Puchar Ligi Mistrzów po emocjonującym finale w Budapeszcie. Ta sensacyjna seria zwycięstw to jednak dopiero początek – szefowie klubu już zapowiedzieli gruntowne wzmocnienia składu.

Potrzeba odświeżenia: Luis Enrique i Nasser Al-Khelaifi zapowiadają rewolucję

Ogień w Paryżu nie gaśnie, a wręcz przeciwnie – po zdobyciu kolejnego, absolutnie kluczowego trofeum, władze klubu nie zamierzają spocząć na laurach. Trener Luis Enrique, który udowodnił, że potrafi budować zwycięskie struktury, otwarcie mówi o konieczności walki o każdy metr boiska. Jak sam stwierdził po finale: > "Musimy odnowić skład, ponieważ każdy ma swoją pozycję, ale musimy grać o pozycję z nowymi zawodnikami i musimy rozwiązać te kwestie, które normalnie trzeba rozwiązać w takim klubie jak Paris Saint-Germain."

Prezydent Nasser Al-Khelaifi tylko to potwierdził, jasno deklarując: > "Oczywiście, że pójdziemy na rynek transferowy." Dodatkowo, nie szczędził pochwał dla Enrique, określając go mianem "najlepszego trenera na świecie". Biorąc pod uwagę, że PSG jest teraz europejską destynacją numer jeden, zwłaszcza po dominacji w Ligue 1 oraz po sukcesach w Champions League, elita z pewnością ustawi się w kolejce do gry pod skrzydłami Hiszpana. Pytanie brzmi: kogo sprowadzi ten zwycięski projekt?

Czy Marcus Thuram wróci do domu, by wypełnić lukę po Mbappé?

Odejście Gonçalo Ramosa, który pod wodzą Enrique pełnił rolę drugoplanową, wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Jeśli Portugalczyk faktycznie opuści Parc des Princes, PSG potrzebować będzie snajpera wysokiej klasy. Tutaj na scenę wraca nazwisko, które już raz było na radarze – Marcus Thuram. W 2023 roku Francuz odrzucił projekt z Kylianem Mbappé na czele, wybierając Inter Mediolan. Dziś jest innym piłkarzem.

Dwadzieścia osiem lat na karku, a forma rośnie. W Mediolanie Thuram stał się niezawodnym elementem układanki, notując 51 goli i 32 asysty w zaledwie 140 występach, a na koncie ma mistrzostwa Włoch i Puchar Włoch. Jest niesamowicie elastyczny, potrafi grać jako dynamiczna "dziewiątka" lub schodzić szerzej, idealnie konkurując z Ousmane Dembélé, który choć był kluczowym napastnikiem w sezonie 2025/26, miewał problemy zdrowotne. Powrót do ojczyzny i szansa na podniesienie trofeum Ligue 1, które wymknęło się jego ojcu, Lilianowi, w latach 90., może być kuszącą wizją dla zawodnika wchodzącego w swój szczytowy okres kariery.

Zamieszanie w Barcelonie: Czy Ferran Torres będzie "darmową" opcją?

Tymczasem na południu Europy, w Barcelonie, panuje transferowy chaos. Po sprowadzeniu Anthony’ego Gordona za blisko 70 milionów funtów i namierzaniu Juliana Alvareza jako zastępstwa dla Lewandowskiego, a także plotkach o Marcusie Rashfordzie, atak Blaugrany staje się potwornie zatłoczony. Czy to oznacza, że Ferran Torres może zostać poświęcony, aby kataloński klub mógł złapać oddech w kontekście FFP?

Torres, choć regularnie występował w mistrzowskiej drużynie Hansiego Flicka, zdobywając 21 bramek w 49 meczach, po potencjalnych wzmocnieniach spadnie w hierarchii. Co kluczowe, Hiszpan wchodzi w ostatni rok swojego kontraktu. Jeśli tylko transfer stanie się realny, PSG, jako absolutna europejska czołówka, natychmiast zgłosi zainteresowanie tym 26-letnim wirtuozem, który znakomicie czuje się na każdym miejscu w trójce ataku. A jest tu jeszcze jeden, pikantny szczegół: Sira Martinez, córka trenera Enrique, była partnerką właśnie Torresa przed ich rzekomym rozstaniem w 2025 roku. Zbieg okoliczności? W futbolu rzadko tak jest.

Manu Koné: Francuski dywan na środek pola, czyli recepta na twardą robotę

Wzmocnienie środka pola to kolejny priorytet, zwłaszcza gdy Lee Kang-in może szukać regularnych występów gdzie indziej. Na liście życzeń PSG od dawna figurował Manu Koné, obecnie zawodnik Romy. Choć Manchester United również jest mocno łączony z transferem tego gracza, jeśli Czerwone Diabły postawią na inne cele, np. pretendenta do transferu Edersona, Paryż może odświeżyć swoje zainteresowanie pomocnikiem AS Romy.

Koné to solidny, odporny na pressing, box-to-box midfielder, słynący z progresywnego prowadzenia piłki i zaciekłości w odbiorze – cechy, które Enrique ceni ponad wszystko. Urodzony w Paryżu piłkarz, po czterech latach w Borussii Mönchengladbach, stał się kluczowym ogniwem rzymian, notując 82 występy w dwóch ostatnich sezonach. Wyciągnięcie Koné z Serie A może być trudne, gdyż ma jeszcze trzy lata kontraktu i był wyceniany na około 60 milionów euro, ale jeśli którykolwiek klub ma skusić francuskiego wychowanka z powrotem do Ligue 1, to właśnie mistrzowie kraju.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.