Wielkie starcie w League One zapowiada się elektryzująco, choć obie drużyny, Plymouth Argyle i Wycombe Wanderers, będą chciały jak najszybciej zapomnieć o katastrofach, jakich doświadczyły w Boxing Day. Czy „The Pilgrims” zdołają utrzymać bezpieczny dystans od strefy spadkowej, a „The Chairboys” odnajdą wreszcie formę na wyjazdach? To będzie pojedynek o odbudowę morale i szacunku.

Piłkarskie trzęsienie ziemi po Świętach – kto pierwszą pomoc?
Tenira rundy zakończyły się dla obu zespołów niczym zimny prysznic. Plymouth Argyle, zajmujące 20. pozycję w tabeli League One, zaledwie punkt nad strefą spadkową, po serii trzech niepokonanych meczów, zaliczyło bolesny powrót do rzeczywistości, przegrywając u siebie z Reading aż 4:1. Z kolei Wycombe Wanderers, plasujące się na 10. miejscu, siedem punktów od baraży o awans, zostało rozbite przez Luton Town 4:0. Słowa trenera gospodarzy, Toma Cleverleya, oddają skalę problemu: poza jedną wpadką, drużyna wydawała się odnajdywać właściwy rytm, co czyni porażkę z Reading jeszcze bardziej niepokojącą.
Dla „The Pilgrims” kluczowy moment nastąpił już w 12. minucie, kiedy Joe Ralls został odesłany do szatni za faul na Derricku Williamsie, skutkujący rzutem karnym. Konsekwencje były natychmiastowe – Reading objęło prowadzenie, a do przerwy było już 3:0, po golach Lewisa Winga (w tym jednego z karnego) i Kamariego Doyle’a. Mimo gola pocieszenia Xaviera Amaechiego, nadzieję na spektakularny powrót pogrzebał obroniony rzut karny Lorenta Tolaja i gol Jacka Marriotta. Tom Cleverley, choć przyznał, że czerwona kartka dla Rallsa była „ciężka”, wyraził dumę z reakcji zespołu po „horror startu”.
Wycombe w kryzysie: „Cztery najgorsze gole, jakie kiedykolwiek widziałem”
Jeśli Plymouth miało powody do rozczarowania, to Wycombe Wanderers musi mierzyć się z prawdziwą sportową katastrofą. Michael Duff, menedżer „The Chairboys”, nie owijał w bawełnę po klęsce z Luton. Użył sformułowania, które z pewnością zapadnie w pamięć: stwierdził, że jego drużyna straciła „cztery z najgorszych goli, jakie kiedykolwiek zobaczycie”. A to już o czymś świadczy.
Wszystkie cztery bramki padały po ewidentnych indywidualnych błędach. Bramkarz Will Norris, obrońca Anders Hagelskjaer i pomocnik Taylor Allen – to tylko część zawodników, którzy zawinili w tej festiwalowej wręcz serii pomyłek. Duff nazwał występ swojej drużyny „nieakceptowalnym”. Dodatkowo, Wycombe ma fatalny bilans na wyjazdach – zdołali wygrać tylko raz, w październikowym starciu z Wigan Athletic. Statystyki mówią jasno: ta drużyna musi coś zmienić, bo obecna dyspozycja daleka jest od walki o strefę playoff.
Co ciekawe, historyczne starcia nie napawają optymizmem „Abyrzy”. Przegrali trzy ostatnie ligowe mecze z Plymouth, wliczając w to niedawną porażkę 1:0, którą przypieczętował gol Owena Oseniego. Czy Wycombe ma w sobie siłę, by przełamać tę niekorzystną passę, czy też ten mecz pogłębi ich kryzys?
Kadrowe zawirowania i powroty kluczowych graczy
Sytuacja kadrowa wymusza zmiany, szczególnie w obozie Plymouth. Z powodu zawieszenia, Brendan Wiredu z pewnością zastąpi Joe Rallsa w środku pola. Istnieje również szansa na powrót obrońcy Julio Pleguezuelo, który opuścił dwa ostatnie mecze z powodu urazu kolana. Niestety, Brendan Galloway nadal jest nieobecny ze względu na Puchar Narodów Afryki z Zimbabwe. Cleverley będzie liczył na to, że Lorent Tolaj, który jest współliderem klasyfikacji strzelców ligi z 11 golami, szybko zrehabilituje się po nieudanym rzucie karnym.
Wycombe, mimo druzgocącej klęski, prawdopodobnie nie zdecyduje się na rewolucję. Anders Hagelskjaer powinien utrzymać miejsce w defensywie u boku Jacka Grimmmera, Dana Caseya i Daniela Harvie’ego. Największą zmianą personalną może być powrót Cauleya Woodrowa w linii ataku. Woodrow był wykluczony z gry przeciwko swojemu macierzystemu klubowi Luton. Powrót do składu może oznaczać, że Sam Bell przesunie się na skrzydło, a Fred Onyedinma usiądzie na ławce rezerwowych.
Przewidywane składy sugerują starcie ofensywnych ambicji Plymouth z potrzebą stabilizacji w defensywie Wycombe. Kluczowe będzie, czy gospodarze, mimo remisu kadrowego, zdołają narzucić swoją grę, bazując na tym, że ich porażka była anomalią wywołaną czerwoną kartką.
Jaki wynik nas czeka, biorąc pod uwagę dyspozycję?
Kiedy analizujemy ostatnie wyniki, Plymouth, pomijając incydent z Reading, wydaje się być w lepszej dyspozycji ogólnej niż Wycombe, które w ostatnich meczach ligowych zanotowało porażkę, remis i zwycięstwo. „The Pilgrims” mają za sobą serię cennych punktów, co sugeruje większą odporność psychiczną. Z kolei „The Chairboys” muszą odzyskać poczucie własnej wartości po upokarzającej porażce. Zwykle powroty po tak katastrofalnych występach bywają trudne i chaotyczne, zwłaszcza jeśli drużyna ma problem z grą na wyjazdach.
Biorąc pod uwagę historyczną przewagę Plymouth i widoczną dezorganizację Wycombe po ostatniej kolejce, zapowiada się mecz, w którym gospodarze będą mieli przewagę mentalną i taktyczną. Przewidujemy, że Plymouth Argyle zdoła wykorzystać słabość rywala i odniesie zwycięstwo. Nasza prognoza to Plymouth Argyle 2-0 Wycombe Wanderers.