Na Estadio de Vallecas rozegra się kolejny fascynujący spektakl LaLiga, w którym Rayo Vallecano podejmie Real Betis. Oba zespoły wchodzą w ten poniedziałkowy bój po europejskich triumfach, co z pewnością podbije temperaturę rywalizacji. Choć Rayo okupuje dopiero 12. miejsce, a Betis Manuela Pellegriniego plasuje się wyżej, na szóstym poziomie, forma obu ekip – zwłaszcza ta ligowa po stronie gospodarzy – sugeruje, że możemy być świadkami prawdziwej walki o punkty.

Kto złapie oddech w lidze po podbudowie w Europie?
Rayo Vallecano przechodzi obecnie ligowy kryzys, który jest trudny do zignorowania. Zespół Inigo Pereza nie zdołał wygrać żadnego z pięciu ostatnich spotkań w LaLiga. Ta seria to pasmo rozczarowań, które rozpoczęło się po skromnym zwycięstwie 1:0 nad Alaves 26 października. Od tamtej pory ekipa zaliczyła pogromczą porażkę z Villarreal, a następnie trzy remisy z rzędu: z Realem Madryt, Real Oviedo i Valencią, by na koniec ulec 0:1 Espanyolowi w zeszłą niedzielę.
Jednak pucharowe boje przyniosły promyk nadziei. Ostatni czwartkowy wyjazd do Polski na mecz z Jagiellonią Białystok zakończył się triumfem 2:1. Choć Sergio Camello musiał oglądać, jak jego otwarcie wyniku jest kasowane przez Jesusa Imaza, to wejście rezerwowego Pachiego Espino dało zwycięstwo na wagę awansu. Jak donoszą źródła, Rayo, zajmujące siódme miejsce w fazie ligowej europejskich pucharów, ma cel na awans bezpośrednio do 1/8 finału, ale najpierw musi uporać się z trudnym rywalem w Madrycie. Pocieszeniem dla fanów z Vallecas jest fakt, że ich ulubieńcy nie przegrali na własnym stadionie od września, notując bilans: trzy wygrane i dwa remisy w pięciu ostatnich meczach ligowych.
Z kolei Real Betis, pod wodzą Manuela Pellegriniego, ma znacznie lepsze nastroje. „Los Verdiblancos” wygrali siedem z ostatnich dziesięciu spotkań we wszystkich rozgrywkach, notując zaledwie jedną porażkę. Niestety, ta jedyna klęska w ostatnim czasie wydarzyła się w ligowym starciu z Barceloną – spektakularna porażka 5:3 na ich tymczasowym obiekcie La Cartuja.
Europa Lijga to jednak inna bajka. W czwartek Betis pokonał Dinamo Zagrzeb 3:1, a strzelcami byli w dużej mierze ci, na których Pellegrini liczy w lidze: Rodrigo Riquelme i Antony, a także bramka samobójcza. Ten wynik zapewnił im czwarte miejsce w grupie po szóstej kolejce i status jednej z czterech niepokonanych drużyn w fazie ligowej — sytuacja komfortowa przed styczeń i decydującymi meczami z PAOK-iem i Feyenoordem. Ich celem teraz jest mocne zakończenie roku kalendarzowego, z poniedziałkowym meczem na czele, po którym czeka ich pucharowe starcie z Realem Murcia i ligowe starcie z Getafe.
Starcie taktyków: Niewygodna seria Betisu i kadrowe zawirowania
Co ciekawe, Betis musi przełamać pewną niepisaną zasadę: ich aura niepokonanej drużyny na wyjazdach w tym sezonie – dwanaście meczów bez porażki – zostanie wystawiona na próbę. Ponadto, muszą przerwać swoją trzy-meczową serię bez zwycięstwa przeciwko Rayo (dwa remisy, jedna porażka).
Problemy kadrowe dotkną obie strony. W Rayo spodziewany jest brak wielu graczy: Diego Mendez, Abdul Mumin, Randy Nteka, Pedro Diaz, Oscar Trejo i wspomniany Alemao. Do tego dochodzi kluczowe osłabienie środka pola – Unai Lopez pauzuje z powodu czerwonej kartki otrzymanej w meczu z Espanyol. Jedynym jasnym punktem jest to, że federacja Senegalu ustąpiła i Pathe Ciss zagra z Betis, by dopiero potem dołączyć do kadry na PNA.
Konkurent z Sewilli również ma swoje bolączki. Po stronie Betisu kontuzjowany jest Junior Firpo z urazem mięśnia dwugłowego, a Héctor Bellerín i Isco najprawdopodobniej nie wykurują się na czas. W dodatku, Pellegrini musi radzić sobie z absencjami międzynarodowymi. Bakambu, a także marokański duet Sofyan Amrabat i Abde Ezzalzouli, są niedostępni z powodu wyjazdów na zgrupowania narodowe.
Patrząc na składy, można się spodziewać roszad. Dla Pellegriniego to szansa na powrót do podstawowej jedenastki dla Aitora Ruibala, Marca Bartry, Marca Rocy, Pablo Fornalsa i Cucho Hernandeza.
Przewidywane składy to jasny sygnał, że obie strony będą musiały improwizować:
Rayo Vallecano (możliwy skład bazowy): Batalla; Ratiu, Lejeune, Mendy, Chavarria; Valentin, Ciss; De Frutos, Palazon, Garcia; Camello
Real Betis (możliwy skład bazowy): Valles; Ruibal, Barta, Natan, Gomez; Deossa, Roca; Antony, Fornals, Riquelme; Cucho
Remis kontra niepokonana seria: Jaki będzie werdykt?
Niezwykle trudno jest jednoznacznie wskazać zwycięzcę, biorąc pod uwagę ligową niemoc Rayo i fenomenalną serię Betisu na wyjazdach. Eksperci skłonni są postawić, że Bétis utrzyma swój imponujący bilans poza domem. Jednakże Rayo na Vallecas, jak już wspomniano, rzadko ustępuje pola, notując aż cztery remisy w sześciu ligowych meczach domowych w tym sezonie.
„Betis nie przegrał jeszcze wyjazdowego meczu w tym sezonie i nie oczekujemy, że ta statystyka nagle ulegnie zmianie w poniedziałek. Ich wyjazd w obliczu ligowych problemów gospodarza wydaje się bezpieczny.” – to jedna z opinii sygnalizujących ostrożność.
Jednakże, biorąc pod uwagę tendencję Rayo do dzielenia się punktami u siebie, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się podział łupów, mimo że obie drużyny będą chciały zamknąć rok zwycięstwem po udanych europejskich czwartkach. Zastanówmy się nad wynikiem: Rayo Vallecano 2-2 Real Betis. To starcie, w którym ofensywa może górować nad defensywą, a obie drużyny będą musiały zadowolić się remisem.