Premier League wyjaśnia kontrowersje z dogrywki meczu Tottenham - Leeds.
Kontrowersje w Londynie po remisie Tottenhamu z Leeds. Kibice domagali się rzutu karnego w doliczonym czasie gry, ale Premier League ma jasne wyjaśnienie, dlaczego gwizdek sędziego milczał. Ta decyzja wywołała burzę, zwłaszcza po tym, jak goście wcześniej wykorzystali "jedenastkę" po kontrowersyjnym faulu.
Kuriozalny koniec meczu i milczenie VAR-u. Dlaczego Maddison nie doczekał się karnego?
Spotkanie Tottenham Hotspur z Leeds United zakończyło się remisem 1:1, ale to, co wydarzyło się w końcówce, zdominowało pomeczowe dyskusje. Lilywhites, walczący o bezpieczne oddalenie się strefy spadkowej, liczyli na komplet punktów. Po bramce Mathysa Tela, wyrównał Dominic Calvert-Lewin z rzutu karnego. Jednak prawdziwe emocje miały miejsce w 111. minucie, gdy na murawę wszedł James Maddison i momentalnie wywołał zamieszanie.
Maddison, meldując się na boisku po powrocie do gry, wydawał się być faulowany w polu karnym przez Lukasa Nmechę. Publiczność na Tottenham Hotspur Stadium eksplodowała, widząc ewidentny kontakt. Sędzia główny, Jarred Gillett, pozostał niewzruszony, a weryfikacja VAR, prowadzona przez Craiga Pawsona, jedynie utwierdziła go w pierwotnej decyzji – nie było tam przewinienia.
Dla Tottenhamu to kolejny cios, ponieważ statystyki jasno pokazują, że Spurs są jeszcze bez rzutu karnego w Premier League w tym sezonie. W kontekście tak późnej fazy meczu, odmowa podyktowania „jedenastki” wydawała się kibicom skandalem.
Premier League wkrótce po meczu musiało wydać oficjalne stanowisko, wyjaśniające, dlaczego ta kluczowa decyzja została podtrzymana. Oficjalny komunikat PL Match Centre na platformie X rzuca światło na motywy podjęte przez wideoweryfikatora:
"Decyzja sędziego o niepodyktowaniu rzutu karnego dla Tottenhamu Hotspur została sprawdzona i potwierdzona przez VAR – uznano, że Nmecha zagrał piłkę"
Ta interpretacja sugeruje, że Pawson zobaczył wyraźne dotknięcie piłki przez obrońcę Leeds, zanim doszło do kontaktu z Maddisonem – choć z powtórek wynikało, że kontakt był minimalny, to właśnie ten detal był kluczem do decyzji. Fani Spurs z pewnością poczują, że VAR po raz kolejny ich zawiódł.
Leeds United kpi z oburzenia po kontrowersyjnym karnym dla gości
Cała sytuacja przypomina o tym, że sędziowie musieli podjąć decyzję także w drugą stronę, a kibice gospodarzy mogą czuć się podwójnie poszkodowani. Zanim Gillett wskazał na wapno dla Leeds, doszło do sytuacji bramkowej, która wywołała spore oburzenie.
Mathys Tel, wykonując przewrotkę, najwyraźniej trafił ochraniaczem w czoło Ethana Ampadu, który odważnie wbiegł w powietrzny pojedynek. Po analizie powtórek sędzia bez wahania wskazał na rzut karny dla gości. Calvert-Lewin zamienił to na bramkę, strzelając pewnie obok bramkarza gości, Antonina Kinsky'ego. Ampadu grał dalej z wyraźnym czerwonym śladem na czole, co tylko potwierdzało siłę uderzenia.
Leeds United nie omieszkało wykorzystać całą sytuację. Na platformie X opublikowali zdjęcie posiniaczonego czoła Ampadu z podpisem, który jawnie kpił z oburzenia na temat rzutu karnego dla Tottenhamu:
"„W ogóle go nie dotknął”? "
Podczas gdy Tottenham wywalczył jeden punkt, co chwilowo pomogło im wyprzedzić West Ham United (o ile Młoty nie wygrają swojego spotkania), atmosfera wokół decyzji sędziowskich pozostaje gęsta. Bramka Kinsky'ego, który zatrzymał to, co wydawało się pewnym golem Seana Longstaffa, to jedyny pozytywny akcent dla Spurs, który zapewnił im punkt w ligowej tabeli.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.