Magazyn piłkarski NewsyRakiety zdominowały Lakers, którzy pogrążeni są w kryzysie.

Rakiety zdominowały Lakers, którzy pogrążeni są w kryzysie.

Jarosław Kowalski

Kolejny cios w oblicze Los Angeles! Houston Rockets przybyli do Crypto.com Arena i zdemolowali Lakers 119-96, pogłębiając kryzys gospodarzy. To był mecz, w którym podopieczni JJ Redicka wydawali się zagubieni od pierwszej minuty, a utrata Austina Reavesa tylko dolała oliwy do ognia. Czy Jeziorowcy mają jeszcze jakiś plan na ten sezon?

Rakiety zdominowały Lakers, którzy pogrążeni są w kryzysie.

Rakietowy szturm: Jak Rockets przejęli kontrolę w Mieście Aniołów

Dominacja Houston Rockets była widoczna od samego początku. Od pierwszego gwizdka Rockets narzucili swój fizyczny basket, z potężną siłą wchodząc pod kosz i regularnie zdobywając punkty z drugich szans. Lakersi byli bezradni w obronie. Szybko zrobił się 12-punktowy dystans (22-10), a prym wiódł fenomenalny Amen Thompson. Momentalnie pojawiła się nadzieja – krótka seria pod wodzą Luke’a Doncicia i Reavesa pozwoliła Lakers zniwelować stratę do pięciu punktów, ale to było za mało. Goście natychmiast odpowiedzieli runem 7-0, znów budując confortable przewagę i kończąc kwartę prowadzeniem $37-25$.

Trener JJ Redick najwyraźniej próbował ratować defensywę, wprowadzając do gry kwintet z Marcusem Smartem i Jarredem Vanderbiltem. Udało się zmniejszyć straty do ośmiu punktów, ale Lakersi wciąż marnowali zbyt wiele dogodnych okazji. Powrót Kevina Duranta na parkiet dał Rocketsom oddech, lecz dwa celne trójki Doncicia i Vanderbilt dały fanom wreszcie nadzieję – Lakers zbliżyli się na dystans zaledwie czterech punktów ($50-46$). Niestety, jak to często bywa w tym sezonie dla LA, końcówka kwarty została kompletnie zepsuta. Seria 6-0 pod koniec sprawiła, że Houston schodziło na przerwę prowadząc $63-53$.

Austin Reaves na ławce, Lakersi na deszczu – Dramatyczne wieści z LA

Na początku drugiej połowy przyszła wiadomość, na którą nikt w obozie Lakers nie chciał czekać: Austin Reaves oficjalnie wycofał się z gry z powodu urazu łydki. To cios w samo serce, zwłaszcza, że tuż przed opuszczeniem parkietu zdobył 12 punktów. W jego miejsce w pierwszej piątce pojawił się Marcus Smart. Jednak ta zmiana nie przyniosła natychmiastowego efektu. Houston wyszło z szatni rozpalone – trójki Duranta i Jabari Smitha Jr. podniosły przewagę do siedemnastu punktów ($73-56$).

Mimo udanych weryfikacji (challenge’ów) ze strony JJ Redicka, mistrzowie z Los Angeles kontynuowali serię błędów, a strata urosła do 21 punktów. Paradoks? Lakers strzelali z ponad 50% skutecznością, ale byli totalnie miażdżeni w walce o posiadanie piłki. Mówimy tu o 12 stratach własnych i oddaniu 11 ofensywnych zbiórek rywalom, co dało Houston aż 13 dodatkowych szans na atak. To czysta matematyka porażki. Nawet gdy LeBron James próbował wjeżdżać pod kosz, brakowało kluczowych „stopów” w obronie. Seria Duranta, który najpierw trafił trójkę, a potem asystował przy efektownym alley-oop dla Thompsona, zbiła morale do zera – przewaga Rockets znów przekroczyła 20 punktów. Końcówka, mimo krótkiej próby zrywu ze strony Lakers, została zmiażdżona przez 7-0 odpowiedź Houston. Przy wyniku $111-89$ na trzy minuty przed końcem, Redick dał odpocząć pierwszemu składu.

Co naprawdę zadecydowało? Statystyki bezlitośnie demaskują problemy Jeziorowców

Mecz ten, mimo że był historyczny ze względu na obecność na parkiecie dwóch legend, stał pod znakiem dominacji fizycznej i błędów taktycznych gospodarzy. Dwóch strzelców, LeBron James i Kevin Durant, łącznie zgromadzili w karierach niemal 73 600 punktów – nigdy wcześniej w historii NBA na boisku nie było dwóch tak płodnych strzelców jednocześnie. To był spektakl, który niestety dla fanów Lakers, całkowicie kontrolowała ekipa z Teksasu.

Kluczowe wnioski, które rzucają światło na głębokość problemów Lakers to:

  • Uraz Reavesa to dramat. Kontuzje łydki prześladują ten sezon w NBA, a Reaves znów poczuł dyskomfort w lewej łydce. Konieczne jest badanie rezonansem magnetycznym. To spora strata dla rotacji.
  • Zbiórki. Bez litości. Rockets zgarnęli niemal dwa razy więcej zbiórek niż Lakers! Mówimy o bilansie $48$ do $25$. Alperen Sengun i jego koledzy totalnie zdominowali walkę pod obręczą. Ta różnica 23 zbiórek przełożyła się na zwycięstwo różnicą… 23 punktów. To jest twarda, niepodważalna statystyka, która pokazuje, gdzie leży przewaga.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment