Roma w kryzysie po Pucharze Europy musi przełamać złą passę w lidze przeciwko Lecce.
Chwile grozy w Europie Wschodniej, teraz czas na ligowe ratowanie reputacji. AS Roma, po bolesnej eliminacji z Ligi Europy, musi błyskawicznie przestawić się mentalnie na krajowe podwórko. Celem jest powrót do czołowej czwórki, ale przeciwnik, choć z dołu tabeli, może okazać się zdradliwy.
Dramat Ligi Europy kontra ligowa konieczność: Powrót do rzeczywistości Serie A
Po emocjonującym, ale ostatecznie gorzkim dwumeczu z krajowym rywalem, Bologną, Roma musi jak najszybciej zapomnieć o europejskim rozczarowaniu. Porażka 5:4 w dwumeczu Ligi Europy, zwłaszcza po zaciętej walce, która wymagała dogrywki we czwartkowy wieczór, zostawiła ślad na morale drużyny. Szkoleniowiec, którego nazwisko pojawiało się w kontekście możliwych zmian, Gian Piero Gasperini, z pewnością ma nad czym rozmyślać, szczególnie po tym, jak jego defensywa notowała kosztowne dla klubu błędy.
Sytuacja w Serie A jest równie krytyczna. Roma wypadła ze strefy gwarantującej udział w eliminacjach Ligi Mistrzów, zsuwając się na szóstą pozycję. Ostatnie mecze ligowe to pasmo rozczarowań: stracona dwubramkowa przewaga przeciwko Juventusowi, niespodziewana porażka w Genui, a ostatnio kompromitująca klęska 2:1 z Como, gdzie, mimo trafienia z rzutu karnego Donyella Malena, czerwona kartka dla Wesa zamieniła szansę w porażkę. Drużyna jest obecnie na serii pięciu meczów bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach.
Gasperini, mając w pamięci zeszły sezon, kiedy to katastrofalny start naprawił dopiero Claudio Ranieri, musi teraz użyć całego swojego trenerskiego doświadczenia, by przełamać tę regresję. Dziesięć porażek w lidze w tym sezonie to już o jedną więcej niż w całości poprzedniej kampanii. Zatem presja na zdobycie kompletu punktów u siebie, na własnym obiekcie, jest gigantyczna.
Statystyki, które karmią optymizm gospodarzy – koszmar gości
Jeśli Roma szuka pocieszenia w statystykach, to Lecce jawi się jako idealny „terapeuta”
. Ośmiokrotny mistrz Włoch, patrząc na historyczne pojedynki na Stadio Olimpico, czuje się znakomicie. Od czasu pierwszej porażki z drużyną z Salento w 1986 roku, Roma nie przegrała już żadnego z kolejnych osiemnastu meczów u siebie w Serie A przeciwko Lecce. Wręcz przeciwnie – czternaście razy schodzili z boiska jako zwycięzcy, a w tych meczach przeciwnicy tracili przeciętnie 2,6 bramki na spotkanie!
Dla Lecce, prowadzonego przez byłego szkoleniowca Romy, Eusebio Di Francesco, najbliższa niedziela to kolejny test charakteru w walce o ligowy byt. Po kluczowym zwycięstwie nad Cremonese, które pozwoliło im chwilowo odetchnąć, ostatni mecz, porażka z Napoli (mimo szybkiego prowadzenia po golu Jamala Sieberta), przypomniał o kruchości ich pozycji.
Sytuacja na wyjazdach jest dla „Salentini”
niepokojąca – to piąta strata punktów w sześciu ostatnich meczach poza domem. Co gorsza, konfrontacje z drużynami z górnej połowy tabeli to dla nich prawdziwy dramat. Z piętnastu takich starć wygrali zaledwie cztery punkty, strzelając marne sześć goli. „Giallorossi”
muszą zmierzyć się z faktem, że ich statystyki wyjazdowe przeciwko elitom nie zapowiadają niespodzianki w stolicy.
Kadrowa karuzela i problemy z egzekucją
Sytuacja kadrowa w Rzymie to typowy przykład tego, jak europejskie puchary potrafią „wykrwawić”
skład. Roma wciąż musi radzić sobie z absencjami kluczowych napastników: Paulo Dybali, Artema Dovbyka, Evana Fergusona i Matiasa Soule. Co gorsza, kontuzji doznał także pomocnik Manu Kone. Do tego dochodzi jednomeczowy ban za czerwoną kartkę Wesa, co skomplikuje obsadę bocznych sektorów obrony.
Pozytywnym akcentem jest powrót Evana Ndicki, który opuścił ostatni ligowy mecz z powodu zawieszenia. Co ciekawe, ten lewy obrońca wpisał się na listę strzelców w każdym z trzech ostatnich meczów ligowych, co jest fantastycznym wynikiem jak na defensora, który wcześniej strzelił bramkę tylko raz w 83 występach. Z powodu wyczerpania po dogrywce, Malen (autor bramki z karnego przeciwko Como) może być zmuszony do ponownego występu od pierwszej minuty.
Di Francesco z kolei zmaga się z brakiem skuteczności w ataku po odejściu Nikolii Krstovicia do Atalanty. Siedem ostatnich goli ligowych Lecce zdobyło... siedmiu różnych zawodników! To świadczy o braku jednego, powtarzalnego zagrożenia w ofensywie. W ataku prawdopodobnie znów zobaczymy nieskutecznego Nikolę Stulicia, który nie zdobył jeszcze bramki na wyjeździe w tym sezonie. Do listy nieobecnych dołączyli Medon Berisha, Francesco Camarda i Kialonda Gaspar, a Lassana Coulibaly doznał urazu uda w starciu z Napoli.
Di Francesco musi znaleźć sposób, by wykorzystać słabszą formę Romy, ale biorąc pod uwagę zbiór absencji i fatalną historię wyjazdową, zadanie wydaje się niemal karkołomne.
Przewidywany skład Romy (możliwy): Svilar; Mancini, Ndicka, Hermoso; Celik, Cristante, Kone, Wesley; Pisilli, Pellegrini; Malen.
Przewidywany skład Lecce (możliwy): Falcone; Veiga, Gabriel, Siebert, Gallo; Ramadani, Ngom; Pierotti, Gandelman, Banda; Stulic.
Typujemy: Niech cię uratuje statystyka i ambicja
Mimo że Roma notuje najgorszy okres w tej fazie sezonu, a jej defensywa jest dziurawa jak sito, to powrót na Olimpico przeciwko Lecce powinien być dla nich tlenem ratunkowym. Eusebio Di Francesco, choć zdołał stworzyć ekipę walczącą o utrzymanie, po prostu nie dysponuje amunicją zdolną do trwałego zagrożenia zmobilizowanym gospodarzom.
Gasperini, rozżalony po Ligze Europy, z pewnością zażąda natychmiastowej, zdecydowanej reakcji i przełamania ligowej niemocy. Lecce, z tragicznym bilansem wyjazdowym przeciwko czołówce i brakiem powtarzalnego strzelca, będzie musiało liczyć na cud. Spodziewamy się, że ambicja Romy wraz z historyczną przewagą nad tym przeciwnikiem przełożą się na zwycięstwo, które pozwoli utrzymać realne marzenia o europejskich pucharach przy życiu.
Nasza prognoza: Roma 2-0 Lecce.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.