Real Madryt zagra z Athletic Bilbao, a Valverde pożegna się z ławką trenerską.

Koniec sezonu w Madrycie zapowiada się... melancholijnie, prawda? Królewscy po rozczarowującym okresie, mimo drobnych oznak powrotu do formy, witają Athletic Bilbao na Santiago Bernabéu, a dla jednego z weteranów będzie to ostatni taniec.

Ostatni gwizdek dla Arbeloi i pożegnanie z poprawionym humorem

Sezon dla Realu Madryt obiektywnie rzecz biorąc, należał do tych, które lepiej szybko zapomnieć. Porażka 0-2 w El Clásico z Barceloną de facto pogrzebała marzenia o mistrzostwie, co dla klubu z aspiracjami do dominacji jest po prostu bolesne. Jednakże, jak to ma w zwyczaju wielka maszyna, nawet po nokaucie potrafi się podnieść. Ostatnie rezultaty to potwierdzają: powrót do gry po blamażu przeciwko Realowi Oviedo i skromne, ale cenne zwycięstwo 1-0 na wyjeździe z Sevillą na Ramon Sanchez Pizjuan zeszły weekend. Druga pozycja w tabeli La Liga to minimum akceptowalne, ale wszyscy wiemy, że kibice Królewskich oczekują więcej niż "minimum". Niedzielne spotkanie z Athletic Bilbao będzie miało dodatkowy, sentymentalny wymiar – to ostatni mecz na ławce trenerskiej dla Alvaro Arbeloi, co z pewnością doda emocji atmosferze na Bernabéu. Miejmy nadzieję, że pożegna się on zwycięstwem i – co kluczowe – kolejnym meczem bez straty gola.

Kadrowe zawirowania: Kto zdrowy na pożegnanie z ligą?

Przed tym symbolicznym starciem, uwaga skupia się na stanie kadrowym gospodarzy, bo Madryt w tym sezonie zbierał swoje żniwo kontuzji, jak mało który zespół. Największym dylematem na ostatnią kolejkę jest obsada środka pola i bramki.

Federico Valverde, którego brak ostatnich trzech spotkań z powodu urazu głowy (pamiętacie to głośne starcie z Tchouamenim na treningu?), ma być gotów do powrotu. Jak donosi źródło, obecne oczekiwania wskazują, że Urugwajczyk "uczyni swój powrót w meczu finałowym przeciwko Athleticowi w niedzielę". To dla fanów dobra wiadomość, bo Valverde potrafi rozruszać nawet najbardziej ospały ofensywny tercet.

Bardziej uspokajająco wygląda sytuacja za plecami bramkarza. Andrij Łunin, drugi golkiper, który opuścił dwa ostatnie mecze z powodu choroby, również ma wrócić do składu. Możemy się spodziewać, że pojawi się w kadrze, co samo w sobie jest uldze po tych wszystkich perturbacjach związanych z obsadą bramki.

Dramatyczna lista absencji: Kto już na wakacjach?

Niestety, nie wszyscy będą mogli pożegnać sezon z kolegami. Na liście kontuzjowanych znajdują się pozycje, które Realowi będą bardzo doskwierać w przyszłości.

Arda Güler, turecki talent, pomimo że ostatnio wznowił treningi po urazie ścięgna podkolanowego, za który opuścił już pięć meczów, nie będzie ryzykował. Z perspektywy klubu, zwłaszcza przed zbliżającym się Mundialem, nie ma sensu go wystawiać w ostatnim, nic już nieznaczącym meczu ligowym. Jego powrót jest "nieznany". Pozycja napastnika i obrony to prawdziwy dramaturgia.

Rodrygo, Brazylijczyk, który doznał poważnej kontuzji kolana na początku marca, jest absolutnie wykluczony. Jego absencja może potrwać do końca roku kalendarzowego – to cios, którego Real odczuje długo po tym, jak kurtyna opadnie nad obecnym sezonem. Podobnie jest z partnerem z kadry, Éderem Militão. Doświadczony stoper zerwał ścięgno podkolanowe i po operacji przechodzi długą rehabilitację, co oznacza, że również opuści mistrzostwa świata.

Ferland Mendy to kolejny przypadek poważnej kontuzji. Obrońca ma pauzować nawet do pięciu miesięcy po problemie ze udem, którego nabawił się na początku maja. Absolutnie kluczowi gracze Realu wykluczeni do końca rozgrywek, to nie jest po prostu drobny uraz, to poważny problem infrastrukturalny klubu.

Co do kłopotów dyscyplinarnych, to jedyna dobra wiadomość dla Carlo Ancelottiego (choć jego nazwisko nie padało, to on odpowiada za zespół): "Real Madryt nie ma żadnych zawieszonych zawodników na ostatni mecz sezonu". To minimalny komfort w obliczu tych wszystkich absencji medycznych. Z drugiej strony, Athletic Bilbao wchodzi w ten mecz w poczuciu misji – to ostatnie spotkanie w karierze ich trenera, Ernesto Valverde, więc można się spodziewać, że będą chcieli zaprezentować się z najlepszej strony.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.